na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
6Kto myśli o dniu, o Panu myśli, a kto nie myśli o dniu, o Panu nie myśli; a kto je, przed Panem je, Bogu bowiem składa dzięki. I kto nie je, przed Panem nie je, i Bogu składa dzięki.
6Бра́тїе, мꙋ́дрствꙋѧй де́нь, гдⷭ҇еви мꙋ́дрствꙋетъ: и҆ не мꙋ́дрствꙋѧй де́нь, гдⷭ҇еви не мꙋ́дрствꙋетъ. ꙗ҆ды́й, гдⷭ҇еви ꙗ҆́стъ, благодари́тъ бо бг҃а: и҆ не ꙗ҆ды́й, гдⷭ҇еви не ꙗ҆́стъ, и҆ благодари́тъ бг҃а.
7Albowiem nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt dla siebie nie umiera.
7Никто́же бо на́съ себѣ̀ живе́тъ, и҆ никто́же себѣ̀ ᲂу҆мира́етъ:
8Bo jeśli żyjemy, to dla Pana żyjemy, a gdy umieramy, dla Pana umieramy. Czy więc żyjemy, czy umieramy, Pańscy jesteśmy.
8а҆́ще бо живе́мъ, гдⷭ҇еви живе́мъ, а҆́ще же ᲂу҆мира́емъ, гдⷭ҇еви ᲂу҆мира́емъ: а҆́ще ᲂу҆̀бо живе́мъ, а҆́ще ᲂу҆мира́емъ, гдⷭ҇ни є҆смы̀.
9Po to bowiem Chrystus umarł, zmartwychwstał i ożył, aby i nad umarłymi, i nad żyjącymi panował.
9На сїе́ бо хрⷭ҇то́съ и҆ ᲂу҆́мре и҆ воскр҃се и҆ ѡ҆живѐ, да и҆ ме́ртвыми и҆ живы́ми ѡ҆блада́етъ.
1Miał więc i pierwszy Przybytek przepisy o służbie, jak i świątynię ziemską.
1Бра́тїе, и҆мѣ́ѧше пе́рваѧ ски́нїѧ {пе́рвый (завѣ́тъ)} ѡ҆правда̑нїѧ слꙋ́жбы, ст҃о́е же людско́е:
2Świątynia bowiem została zbudowana pierwsza, w której był świecznik i stół, i chleby pokładne, i która nazywała się Święte.
2ски́нїѧ бо соѡрꙋжена̀ бы́сть пе́рваѧ, въ не́йже свѣти́льникъ и҆ трапе́за и҆ предложе́нїе хлѣ́бѡвъ, ꙗ҆́же глаго́летсѧ ст҃а̑ѧ.
3A za drugą zasłoną świątynia nazywana Święte Świętych,
3По вторѣ́й же завѣ́сѣ ски́нїѧ глаго́лемаѧ ст҃а̑ѧ ст҃ы́хъ,
4mające złotą kadzielnicę i Arkę Przymierza, pokrytą wszędzie złotem, a w niej złoty dzban zawierający mannę i laskę Aarona, która zakwitła, i tablice Przymierza.
4зла́тꙋ и҆мꙋ́щи кади́льницꙋ и҆ ковче́гъ завѣ́та ѡ҆кова́нъ всю́дꙋ зла́томъ, въ не́мже ста́мна злата̀ и҆мꙋ́щаѧ ма́ннꙋ, и҆ же́злъ а҆арѡ́новъ прозѧ́бшїй, и҆ скрижа̑ли завѣ́та:
5Nad nimi cherubiny chwały, okrywające przebłagalnię, o czym nie trzeba teraz mówić szczegółowo.
5превы́шше же є҆гѡ̀ херꙋві́ми сла́вы, ѡ҆сѣнѧ́ющїи ѻ҆лта́рь {ѡ҆чисти́лище}: ѡ҆ ни́хже не лѣ́ть нн҃ѣ глаго́лати подро́бнꙋ.
6Do tak zbudowanej pierwszej [części] świątyni wchodzą w każdej chwili kapłani pełniący służbę.
6Си̑мъ же та́кѡ ᲂу҆стро́єнымъ, въ пе́рвꙋю ᲂу҆́бѡ ски́нїю вы́нꙋ вхожда́хꙋ свѧще́нницы, слꙋ̑жбы соверша́юще:
7Do drugiej zaś raz w roku jedynie arcykapłan, nie bez krwi, którą ofiarowuje za siebie i za błędy niewiedzy ludu.
7во вторꙋ́ю же є҆ди́ною въ лѣ́то є҆ди́нъ а҆рхїере́й, не без̾ кро́ве, ю҆́же прино́ситъ за себѐ и҆ ѡ҆ людски́хъ невѣ́жествїихъ.
32W owym czasie, Jezus, przywoławszy do siebie swych uczniów, rzekł [im]: – Żal mi tych ludzi, że już trzy dni przebywają ze Mną i nie mają co jeść; odprawić ich głodnymi nie chcę, żeby nie osłabli w drodze.
32Во вре́мѧ ѻ҆́но, призва́въ і҆и҃съ у҆ченикѝ своѧ̀, речѐ [и҆̀мъ]: милосе́рдꙋю ѡ҆ наро́дѣ [се́мъ], ꙗ҆́кѡ ᲂу҆жѐ днѝ трѝ присѣдѧ́тъ мнѣ̀, и҆ не и҆́мꙋтъ чесѡ̀ ꙗ҆́сти: и҆ ѿпꙋсти́ти и҆̀хъ не ꙗ҆́дшѧ не хощꙋ̀, да не ка́кѡ ѡ҆слабѣ́ютъ на пꙋтѝ.
33I mówią Mu uczniowie: – Skąd mamy wziąć na pustyni chlebów tak wiele, żeby nasycić taki tłum?
33И҆ глаго́лаша є҆мꙋ̀ ᲂу҆чн҃цы̀ є҆гѡ̀: ѿкꙋ́дꙋ на́мъ въ пꙋсты́ни хлѣ́би толи́цы, ꙗ҆́кѡ да насы́титсѧ толи́къ наро́дъ;
34I mówi im Jezus: – Ile chlebów macie? Oni zaś rzekli: – Siedem i trochę rybek.
34И҆ гл҃а и҆̀мъ і҆и҃съ: коли́кѡ хлѣ́бы и҆́мате; Ѻ҆ни́ же рѣ́ша: се́дмь, и҆ ма́лѡ ры́бицъ.
35I nakazał ludziom spocząć na ziemi.
35И҆ повелѣ̀ наро́дѡмъ возлещѝ на землѝ,
36I wziął siedem chlebów i ryby, dzięki złożywszy, przełamał i dawał uczniom swoim, uczniowie zaś ludziom.
36и҆ прїе́мь се́дмь хлѣ́бы и҆ ры̑бы, хвалꙋ̀ возда́въ преломѝ и҆ дадѐ ᲂу҆чн҃кѡ́мъ свои̑мъ, ᲂу҆чн҃цы́ же наро́дѡмъ.
37Jedli wszyscy i nasycili się, a z pozostałych okruchów zebrali siedem pełnych koszy.
37И҆ ꙗ҆до́ша всѝ и҆ насы́тишасѧ: и҆ взѧ́ша и҆збы́тки ᲂу҆крꙋ̑хъ, се́дмь ко́шницъ и҆спо́лнь:
38Jedzących zaś było cztery tysiące mężczyzn, bez kobiet i dzieci.
38ꙗ҆́дшихъ же бѧ́ше четы́ре ты́сѧщы мꙋже́й, ра́звѣ же́нъ и҆ дѣте́й.
39I odprawiwszy tłumy, wszedł do łodzi i przybył w okolice Magdali.
39И҆ ѿпꙋсти́въ наро́ды, влѣ́зе въ кора́бль и҆ прїи́де въ предѣ́лы магдали̑нски.
38W owym czasie, wszedł Jezus do pewnej wsi; a kobieta imieniem Marta przyjęła Go w swoim domu.
38Во вре́мѧ ѻ҆́но, вни́де і҆и҃съ въ ве́сь нѣ́кꙋю: жена́ же нѣ́каѧ и҆́менемъ ма́рѳа прїѧ́тъ є҆го̀ въ до́мъ сво́й.
39Była też tam siostra jej zwana Marią, która siadłszy u stóp Jezusa, słuchała Jego słowa.
39и҆ сестра̀ є҆́й бѣ̀ нарица́емаѧ марі́а, ꙗ҆́же и҆ сѣ́дши при ногꙋ̀ і҆и҃сѡвꙋ, слы́шаше сло́во є҆гѡ̀.
40Marta zaś była pochłonięta różnymi posługami; przystanąwszy, rzekła: – Panie, czy nie troszczysz się o to, że moja siostra zostawiła mnie samą w posługiwaniu? Powiedz jej, niech mi pomoże.
40Ма́рѳа же мо́лвѧше ѡ҆ мно́зѣ слꙋ́жбѣ, ста́вши же речѐ: гдⷭ҇и, не бреже́ши ли, ꙗ҆́кѡ сестра̀ моѧ̀ є҆ди́нꙋ мѧ̀ ѡ҆ста́ви слꙋжи́ти; рцы̀ ᲂу҆̀бо є҆́й, да мѝ помо́жетъ.
41Odpowiadając, rzekł jej Jezus: – Marto, Marto, troszczysz się i kłopoczesz tyloma sprawami,
41Ѿвѣща́въ же і҆и҃съ речѐ є҆́й: ма́рѳо, ма́рѳо, пече́шисѧ и҆ мо́лвиши ѡ҆ мно́зѣ,
42a jednego potrzeba; Maria wybrała bowiem tę dobrą cząstkę, która nie będzie jej odebrana.
42є҆ди́но же є҆́сть на потре́бꙋ. Марі́а же бл҃гꙋ́ю ча́сть и҆збра̀, ꙗ҆́же не ѿи́метсѧ ѿ неѧ̀.
27I stało się, że gdy On to mówił, pewna kobieta z tłumu podniósłszy głos, powiedziała do Niego: – Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś.
27Бы́сть же є҆гда̀ гл҃аше сїѧ̑, воздви́гши нѣ́каѧ жена̀ гла́съ ѿ наро́да, речѐ є҆мꙋ̀: бл҃же́но чре́во носи́вшее тѧ̀, и҆ сосца̑, ꙗ҆̀же є҆сѝ сса́лъ.
28On zaś rzekł: – Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i strzegą go.
28Ѻ҆́нъ же речѐ: тѣ́мже ᲂу҆̀бо бл҃же́ни слы́шащїи сло́во бж҃їе и҆ хранѧ́щїи є҆̀.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.