czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Czytania

Czytania Liturgiczne na 4 marca (19 lutego) 2025 roku

na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu

Iz 1,19-31;2,1-3

19Jeśli będziecie ulegli i posłuszni, będziecie zażywali dóbr ziemi.

19И҆ а҆́ще хо́щете и҆ послꙋ́шаете менѐ, блага̑ѧ землѝ снѣ́сте:

20Lecz jeśli będziecie nieposłuszni i uparci, miecz was pożre. Tak bowiem wyrzekły usta PANA.

20а҆́ще же не хо́щете, нижѐ послꙋ́шаете менѐ, ме́чь вы̀ поѧ́стъ: ᲂу҆ста́ бо гдⷭ҇нѧ гл҃аша сїѧ̑.

21Jakże to wierne miasto stało się nierządnicą! Niegdyś pełne sądu; mieszkała w nim sprawiedliwość, lecz teraz – mordercy.

21Ка́кѡ бы́сть блꙋдни́ца гра́дъ вѣ́рный сїѡ́нъ по́лнъ сꙋда̀; въ не́мже пра́вда почива́ше, нн҃ѣ же (въ не́мъ) ᲂу҆бі̑йцы.

22Twoje srebro zamieniło się w żużel, twoje wino zmieszane z wodą.

22Сребро̀ ва́ше неискꙋше́но, корчє́мницы твоѝ мѣша́ютъ вїно̀ съ водо́ю.

23Twoi książęta są buntownikami i wspólnikami złodziei. Każdy z nich kocha dary, goni za nagrodą; sierocie nie wymierzają sprawiedliwości, a sprawa wdowy do nich nie dociera.

23Кнѧ̑зи твоѝ не покарѧ́ютсѧ, ѡ҆́бщницы татє́мъ, лю́бѧще да́ры, гонѧ́ще воздаѧ́нїе, си̑рымъ не сꙋдѧ́щїи и҆ сꙋдꙋ̀ вдови́цъ не внима́ющїи.

24Dlatego mówi Pan, PAN zastępów, Mocarz Izraela: Biada! Ulżę sobie od swoich przeciwników i zemszczę się na moich wrogach.

24Сегѡ̀ ра́ди та́кѡ гл҃етъ влⷣка гдⷭ҇ь саваѡ́ѳъ: го́ре крѣ̑пкимъ во і҆и҃ли: не преста́нетъ бо ꙗ҆́рость моѧ̀ на проти̑вныѧ, и҆ сꙋ́дъ врагѡ́мъ мои̑мъ сотворю̀:

25I zwrócę moją rękę przeciwko tobie, wypalę twój żużel i usunę całą twoją cynę.

25и҆ наведꙋ̀ рꙋ́кꙋ мою̀ на тѧ̀, и҆ разжегꙋ̀ въ чистотꙋ̀, непокарѧ́ющихсѧ же погꙋблю̀, и҆ ѿимꙋ̀ всѣ́хъ беззако́нныхъ ѿ тебє̀, и҆ всѣ́хъ го́рдыхъ смирю̀.

26I przywrócę twoich sędziów, tak jak dawniej, i twoich doradców, jak na początku. Potem nazwą cię Miastem Sprawiedliwości, Miastem Wiernym.

26И҆ приста́влю сꙋдїи̑ твоѧ̑ ꙗ҆́коже пре́жде, и҆ совѣ́тники твоѧ̑ ꙗ҆́кѡ ѿ нача́ла: и҆ по си́хъ нарече́шисѧ гра́дъ пра́вды, ма́ти градовѡ́мъ, вѣ́рный сїѡ́нъ.

27Syjon zostanie odkupiony przez sąd, a jego nawróceni – przez sprawiedliwość.

27Съ сꙋдо́мъ бо спасе́тсѧ плѣне́нїе є҆гѡ̀ и҆ съ ми́лостынею.

28Ale przestępcy i grzesznicy będą razem starci, a ci, którzy opuścili PANA, zginą.

28И҆ сокрꙋша́тсѧ беззако́ннїи и҆ грѣ̑шницы вкꙋ́пѣ, и҆ ѡ҆ста́вившїи гдⷭ҇а сконча́ютсѧ:

29Będziecie bowiem zawstydzeni z powodu dębów, których pożądaliście, i zarumienicie się z powodu ogrodów, które sobie wybraliście.

29зане́же постыдѧ́тсѧ ѡ҆ і҆́дѡлѣхъ свои́хъ, и҆́хже са́ми восхотѣ́ша, и҆ посра́мѧтсѧ ѡ҆ садѣ́хъ свои́хъ, и҆́хже возжелѣ́ша.

30Staniecie się bowiem jak dąb, którego liście zwiędły, i jak ogród, w którym nie ma wody.

30Бꙋ́дꙋтъ бо ꙗ҆́кѡ тереві́нѳъ ѿме́тнꙋвый ли́ствїѧ (своѧ̑), и҆ ꙗ҆́кѡ вертогра́дъ не и҆мы́й воды̀.

31I mocarz będzie jak paździerz, a ten, który go uczynił – jak iskra; i zapłoną obaj razem, a nie będzie nikogo, kto by ich ugasił.

31И҆ бꙋ́детъ крѣ́пость и҆́хъ ꙗ҆́кѡ сте́бль и҆згре́бїѧ, и҆ дѣ̑ланїѧ и҆́хъ ꙗ҆́кѡ и҆́скры ѻ҆́гнєнныѧ, и҆ сожгꙋ́тсѧ беззакѡ́нницы и҆ грѣ̑шницы вкꙋ́пѣ, и҆ не бꙋ́детъ ᲂу҆гаша́ѧй.

1Słowo, które widział Izajasz, syn Amosa, dotyczące Judy i Jerozolimy.

1Сло́во бы́вшее ѿ гдⷭ҇а ко и҆са́їи сы́нꙋ а҆мѡ́совꙋ ѡ҆ і҆ꙋде́и и҆ ѡ҆ і҆ерⷭ҇ли́мѣ.

2Stanie się w dniach ostatecznych, że góra domu PANA będzie utwierdzona na szczycie gór i wywyższona ponad pagórki; i wszystkie narody popłyną do niej.

2Ꙗ҆́кѡ бꙋ́детъ въ послѣ̑днїѧ дни̑ ꙗ҆вле́на гора̀ гдⷭ҇нѧ, и҆ до́мъ бж҃їй на версѣ̀ го́ръ, и҆ возвы́ситсѧ превы́ше холмѡ́въ: и҆ прїи́дꙋтъ къ не́й всѝ ꙗ҆зы́цы.

3I pójdzie wiele ludów, i powie: Chodźcie, wstąpmy na górę PANA, do domu Boga Jakuba; on będzie nas uczył swoich dróg, a my będziemy kroczyli jego ścieżkami. Z Syjonu bowiem wyjdzie prawo, a słowo PANA z Jerozolimy.

3И҆ по́йдꙋтъ ꙗ҆зы́цы мно́зи и҆ рекꙋ́тъ: прїиди́те, и҆ взы́демъ на го́рꙋ гдⷭ҇ню и҆ въ до́мъ бг҃а і҆а́кѡвлѧ, и҆ возвѣсти́тъ на́мъ пꙋ́ть сво́й, и҆ по́йдемъ по немꙋ̀. Ѿ сїѡ́на бо и҆зы́детъ зако́нъ, и҆ сло́во гдⷭ҇не и҆з̾ і҆ерⷭ҇ли́ма:

Rdz 1,14-23; Prz 1,20-33

14Potem Bóg powiedział: Niech się staną światła na firmamencie nieba, by oddzielały dzień od nocy, i niech stanowią znaki, pory roku, dni i lata.

14И҆ речѐ бг҃ъ: да бꙋ́дꙋтъ свѣти̑ла на тве́рди небе́снѣй, ѡ҆свѣща́ти зе́млю и҆ разлꙋча́ти междꙋ̀ дне́мъ и҆ междꙋ̀ но́щїю: и҆ да бꙋ́дꙋтъ въ зна́мєнїѧ и҆ во времена̀, и҆ во дни̑ и҆ въ лѣ̑та,

15I niech będą światłami na firmamencie nieba, aby świeciły nad ziemią. I tak się stało.

15и҆ да бꙋ́дꙋтъ въ просвѣще́нїе на тве́рди небе́снѣй, ꙗ҆́кѡ свѣти́ти по землѝ. И҆ бы́сть та́кѡ.

16I Bóg uczynił dwa wielkie światła: światło większe, aby rządziło dniem, i światło mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy.

16И҆ сотворѝ бг҃ъ два̀ свѣти̑ла вели̑каѧ: свѣти́ло вели́кое въ нача̑ла днѐ, и҆ свѣти́ло ме́ньшее въ нача̑ла но́щи, и҆ ѕвѣ́зды:

17I Bóg umieścił je na firmamencie nieba, aby świeciły nad ziemią;

17и҆ положѝ ѧ҆̀ бг҃ъ на тве́рди небе́снѣй, ꙗ҆́кѡ свѣти́ти на зе́млю,

18I żeby rządziły dniem i nocą, i oddzielały światłość od ciemności. I Bóg widział, że to było dobre.

18и҆ владѣ́ти дне́мъ и҆ но́щїю, и҆ разлꙋча́ти междꙋ̀ свѣ́томъ и҆ междꙋ̀ тьмо́ю. И҆ ви́дѣ бг҃ъ, ꙗ҆́кѡ добро̀.

19I nastał wieczór i poranek, dzień czwarty.

19И҆ бы́сть ве́черъ, и҆ бы́сть ᲂу҆́тро, де́нь четве́ртый.

20Potem Bóg powiedział: Niech wody hojnie wydadzą żywe istoty, a ptactwo niech lata nad ziemią, pod firmamentem nieba.

20И҆ речѐ бг҃ъ: да и҆зведꙋ́тъ во́ды га́ды дꙋ́шъ живы́хъ, и҆ пти̑цы лета́ющыѧ по землѝ, по тве́рди небе́снѣй. И҆ бы́сть та́кѡ.

21I Bóg stworzył wielkie wieloryby i wszelkie pływające istoty żywe, które hojnie wydały wody, według ich rodzaju oraz wszelkie ptactwo skrzydlate według jego rodzaju. I Bóg widział, że to było dobre.

21И҆ сотворѝ бг҃ъ ки́ты вели̑кїѧ, и҆ всѧ́кꙋ дꙋ́шꙋ живо́тныхъ гадѡ́въ, ꙗ҆̀же и҆зведо́ша во́ды по родѡ́мъ и҆́хъ, и҆ всѧ́кꙋ пти́цꙋ перна́тꙋ по ро́дꙋ. И҆ ви́дѣ бг҃ъ, ꙗ҆́кѡ дѡбра̀.

22Bóg błogosławił je, mówiąc: Bądźcie płodne i rozmnażajcie się, i wypełniajcie wody morskie, a ptactwo niech się rozmnaża na ziemi.

22И҆ блгⷭ҇вѝ ѧ҆̀ бг҃ъ, гл҃ѧ: расти́тесѧ и҆ мно́житесѧ, и҆ напо́лните во́ды, ꙗ҆̀же въ морѧ́хъ, и҆ пти̑цы да ᲂу҆мно́жатсѧ на землѝ.

23I nastał wieczór i poranek, dzień piąty.

23И҆ бы́сть ве́черъ, и҆ бы́сть ᲂу҆́тро, де́нь пѧ́тый.

20Mądrość woła na dworze, podnosi swój głos na ulicach.

20Премꙋ́дрость во и҆схо́дѣхъ пое́тсѧ, въ сто́гнахъ же дерзнове́нїе во́дитъ,

21Woła w największym zgiełku, u wrót bram, w mieście wygłasza swoje słowa:

21на кра́ехъ же стѣ́нъ проповѣ́дꙋетсѧ, ᲂу҆ вра́тъ же си́льныхъ присѣди́тъ, во вратѣ́хъ же гра́да дерза́ющи глаго́летъ:

22Jak długo, prości, będziecie kochać głupotę, szydercy – lubować się w swoim szyderstwie, a głupi – nienawidzić wiedzy?

22є҆ли́ко ᲂу҆́бѡ вре́мѧ неѕло́бивїи держа́тсѧ пра́вды, не постыдѧ́тсѧ: безꙋ́мнїи же доса́ды сꙋ́ще жела́телїе, нечести́вїи бы́вше, возненави́дѣша чꙋ́вство

23Nawróćcie się na moje upomnienie; oto wyleję na was mojego ducha, oznajmię wam moje słowa.

23и҆ пови́нни бы́ша ѡ҆бличе́нїємъ. Сѐ, предложꙋ̀ ва́мъ моегѡ̀ дыха́нїѧ рече́нїе, наꙋчꙋ́ же ва́съ моемꙋ̀ словесѝ.

24Ponieważ wołałam, a odmawialiście; wyciągałam rękę, a nikt nie zważał;

24Поне́же зва́хъ, и҆ не послꙋ́шасте, и҆ простира́хъ словеса̀, и҆ не внима́сте,

25Owszem, odrzuciliście całą moją radę i nie chcieliście przyjąć mojego upomnienia;

25но ѿмета́сте моѧ̑ совѣ́ты и҆ мои̑мъ ѡ҆бличе́нїємъ не внима́сте:

26Dlatego będę się śmiać z waszego nieszczęścia, będę szydzić z was, gdy przyjdzie to, czego się boicie.

26ᲂу҆̀бо и҆ а҆́зъ ва́шей поги́бели посмѣю́сѧ, пора́дꙋюсѧ же, є҆гда̀ прїи́детъ ва́мъ па́гꙋба,

27Gdy nadejdzie jak spustoszenie to, czego się boicie, i gdy wasze nieszczęście nadciągnie jak wicher, gdy nadejdzie na was ucisk i cierpienie;

27и҆ є҆гда̀ прїи́детъ на вы̀ внеза́пꙋ мѧте́жъ, низвраще́нїе же подо́бно бꙋ́ри прїи́детъ, и҆лѝ є҆гда̀ прїи́детъ ва́мъ печа́ль и҆ градоразоре́нїе, и҆лѝ є҆гда̀ на́йдетъ на вы̀ па́гꙋба.

28Wtedy będą mnie wzywać, a nie wysłucham; będą mnie szukać pilnie, lecz mnie nie znajdą.

28Бꙋ́детъ бо є҆гда̀ призове́те мѧ̀, а҆́зъ же не послꙋ́шаю ва́съ: взы́щꙋтъ менѐ ѕлі́и и҆ не ѡ҆брѧ́щꙋтъ.

29Bo znienawidzili wiedzę i nie wybrali bojaźni PANA;

29Возненави́дѣша бо премꙋ́дрость, словесе́ же гдⷭ҇нѧ не прїѧ́ша:

30Ani nie chcieli mojej rady, ale gardzili każdym moim upomnieniem.

30нижѐ хотѣ́ша внима́ти мои̑мъ совѣ́тѡмъ, рꙋга́хꙋсѧ же мои̑мъ ѡ҆бличе́нїємъ.

31Dlatego spożyją owoc swoich dróg i będą nasyceni swymi radami.

31Тѣ́мже снѣдѧ́тъ свои́хъ пꙋті́й плоды̀ и҆ своегѡ̀ нече́стїѧ насы́тѧтсѧ:

32Bo odstępstwo prostych zabije ich i szczęście głupich zgubi ich.

32и҆́бо, занѐ ѡ҆би́дѣша младе́нцєвъ, ᲂу҆бїе́ни бꙋ́дꙋтъ, и҆ и҆стѧза́нїе нечести̑выѧ погꙋби́тъ.

33Ale kto mnie słucha, będzie mieszkać bezpiecznie i będzie wolny od strachu przed złem.

33Мене́ же слꙋ́шаѧй всели́тсѧ на ᲂу҆пова́нїи и҆ почі́етъ без̾ стра́ха ѿ всѧ́кагѡ ѕла̀.

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Święci najbliższego tygodnia

wszyscy →

Najnowsza publicystyka

wszystkie →