W ostatnim tygodniu marca odbyła się młodzieżowa wielkopostna pielgrzymka na Ukrainę.
W ostatnim tygodniu marca odbyła się młodzieżowa wielkopostna pielgrzymka na Ukrainę. Wszyscy uczestnicy bogatsi o nową wiedzę i doświadczenia, a przede wszystkim o piękne wspomnienia, chcieliby podzielić się z Wami wrażeniami. Mamy nadzieję, że ta krótka relacja choć w małym stopniu przybliży to co widzieliśmy i przeżyliśmy oraz zachęci do uczestnictwa w pielgrzymce w kolejnych latach.
W poniedziałek 25 marca w późnych godzinach wieczornych, w towarzystwie przyjaznych osób i w doskonałych nastrojach wyjechaliśmy z Białegostoku w kierunku „bezkresnych szerokich stepów” Ukrainy. Naszą podróż rozpoczęliśmy krótkim molebniem, który sprawował ks. Marek Wawreniuk, duchowy opiekun Bractwa Młodzieży Prawosławnej diecezji białostocko-gdańskiej i naszej pielgrzymki. Modlitwy wieczorne przeczytaliśmy już w autokarze, troszkę zmęczeni czekaliśmy na przekroczenie granicy.
Naszym pierwszym przystankiem były Onyszkowce, skit żeńskiego monasteru w Gródku k. Równego, gdzie znajduje się cerkiew i istocznik św. Anny. Jest tam źródełko, które według tradycji uzdrawia duszę i ciało. Większość z nas obawiając się swojej słabości fizycznej, miała duże opory przed wejściem do wody. Jednak wspierając się nawzajem i modląc się do św. Anny o pomoc, każdy z nas zanurzył się w cudownym źródełku. Następnie udaliśmy się na pyszny poczęstunek przygotowany dla nas przez siostry.
Po krótkim odpoczynku wyruszyliśmy w dalszą podróż. Kolejnym miejscem, do którego zmierzaliśmy był Poczajów. Już z daleka zobaczyliśmy złote kopuły cerkwi, które zrobiły na nas wielkie wrażenie. Na miejscu byliśmy w godzinach popołudniowych, gdzie sprawnie zostaliśmy zakwaterowani i bardzo smacznie nakarmieni. Mimo zmęczenia po nieprzespanej nocy, chętnie poszliśmy obejrzeć teren monasteru i wspólnie udaliśmy się do głównej świątyni – soboru Zaśnięcia Bogurodzicy na wieczorne nabożeństwo.
Kolejne dni w Ławrze Poczajowskiej spędziliśmy na oglądaniu i poznawaniu tego cudownego i niezwykłego miejsca. Największe wrażenie wzbudziła w nas główna świątynia monasteru, która swoim wnętrzem dosłownie zapiera dech w piersiach. Wewnątrz niej znajduje się cudowna Poczajowska Ikona Bogurodzicy, która uratowała klasztor przed zniszczeniem. Każdego poranka, po nabożeństwie czytany jest akatyst do tej świętej ikony, a zaraz po tym ikonę opuszcza sie w dół, aby każdy wierny mógł się jej pokłonić. Kolejna świętość tej cerkwi to miejsce, w którym Bogurodzica odcisnęła Swoją stópkę. Do dziś wypływa tam woda o uzdrawiającym działaniu. Mieliśmy też okazję przyłożyć się do moszczy świętych związanych z tym miejscem: św. Hioba, który w XVII wieku był przełożonym klasztoru oraz św. Amfilochiusza, który został kanonizowany niespełna 10 lat temu. Znajdują się one w ciemnej grocie, gdzie oświetla je blask świec, wprowadzając pielgrzymów w nastrój skupienia i modlitwy. W tym samym segmencie przez niewielki otwór mogliśmy wejść do pieczary (pieszczery), w której modlił się św. Hiob.Tego co czuliśmy, nie da się opisać słowami. Przepełniła nas radość i siła, jaką niesie ze sobą modlitwa, a także sama obecność świętego.
Udało nam się też dojechać do dwóch miejsc związanych z Ławrą znajdujących się w pobliżu. Pierwsze z nich to monasterski skit św. Ducha, który jest kilka lat starszy od samej Ławry, ale gdzie do dziś mnisi mogą w ciszy i spokoju skupić się na modlitwie. W znajdującej się tam cerkwi pokłoniliśmy się ikonie z cząsteczką relikwii św. Nikity Słupnika oraz włożyliśmy na siebie ciężki żelazny krzyż, który ten święty nosił na co dzień. Kolejnym punktem był monasterski cmentarz. Tam odwiedziliśmy miejsce, gdzie spoczywał do kanonizacji św. Amfilochiusz Poczajewskij. O życiu tego świętego opowiedział nam starszy pan Michał, który bardzo dobrze znał go za życia. Po wysłuchaniu opowieści odprawiony został krótki molebień do świętego, a duchowny pomazał nasze czoła olejem z łampady, która pali się nad grobem świętego.
Opuszczając mury Ławry Poczajowskiej ruszyliśmy w kierunku Gródka, gdzie na maleńkiej wysepce znajduje się żeński klasztor. Gdy dotarliśmy na miejsce, poszliśmy na wieczernię, po której siostry zaprosiły nas na kolację. Po pysznym posiłku udaliśmy się na upragniony odpoczynek, aby nabrać sił przed kolejnym dniem.
Dzień rozpoczął się od Liturgii Uprzednio Poświęconych Darów, po której siostra bardzo szczegółowo opowiedziała nam o tym miejscu i pokazała wszystkie zakątki. Potem zjedliśmy śniadanie i wyjechaliśmy na cały dzień za mury monasteru, aby zobaczyć cerkwie znajdujące się w okolicy. Niestety, ze względów atmosferycznych musieliśmy zmienić plan i miejsca, jakie odwiedzimy. Udaliśmy się do żeńskiego monasteru w Korcu. Należy on bezpośrednio pod zwierzchnictwo patriarchy Cyryla. To miejsce skupia około 90 sióstr, a modlitwa w nim trwa nieprzerwanie od momentu powstania klasztoru. Po powrocie do Gródka większa część uczestników pielgrzymki przygotowywała się do nocnej służby, aby w jej trakcie przystąpić do sakramentu spowiedzi i Eucharystii. Mimo późnej pory i zmęczenia wszyscy staliśmy w cerkwi i w skupieniu słuchaliśmy anielskiego śpiewu sióstr.
Nasza przygoda na Ukrainie powoli dobiegała końca. Z rana siostry poczęstowały nas śniadaniem i otworzyły sklepik, aby każdy z nas mógł coś zabrać ze sobą na pamiątkę do Białegostoku. Bardzo niechętnie wsiedliśmy do autokaru i ruszyliśmy w stronę granicy.
Pielgrzymka trwała niecały tydzień, ale choć na chwilę pozwoliła nam odetchnąć od naszych codziennych obowiązków i skupić się na rzeczach ważniejszych. Śmiało mogę powiedzieć, że „naładowaliśmy baterie” na resztę tygodni Wielkiego Postu. Wzmocniliśmy się duchowo, zyskaliśmy nowe doświadczenia i piękne wspomnienia, które każdego dnia dodają otuchy i siły. Wróciliśmy do Białegostoku pełni wiary i myślę, że każdy z jednakową myślą: „To był jeden z moich najpiękniejszych tygodni Wielkiego Postu”.
za: bmpdbg.pl Więcej zdjęć TUTAJ.
— Bractwo Młodzieży Prawosławnej diecezji białostocko-gdańskiej
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.