śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Polska 12 grudnia 2007

O muzyce, mniejszościach i pożytkach z modlitwy czyli historia jednego projektu...

Z mniejszościami narodowymi i stosunkiem do nich nie jest we Wrocławiu źle.

Brak zdjęć

Z mniejszościami narodowymi i stosunkiem do nich nie jest we Wrocławiu źle. Nie jest też źle z odbiorem mniejszościowego przecież na ziemiach zachodnich prawosławia, a śpiew cerkiewny, trwały element światowego dziedzictwa kultury, doceniany jest także przez tych, którym odległy jest religijnie, cywilizacyjnie i kulturowo. Oto historia jednego projektu...

W kwietniu br. Kancelaria Prawosławnego Arcybiskupa Wrocławskiego i Szczecińskiego nie otrzymała dofinansowania na nagranie płyty „Logos” z pieśniami cerkiewnymi, ponieważ Urząd Marszałkowski nie chciał wspierać działalności, którą zaklasyfikował jako religijną. Lekko zniechęcona zapytałam wtedy dyrygenta i kierownika artystycznego przedsięwzięcia, Aleksandra Chudobina, co dalej i co w tej sytuacji mamy począć? „Modlimy się” – odpowiedział główny dyrygent diecezji. I pewnie to właśnie robił pisząc kolejne aranżacje pieśni liturgicznych. A ja jestem mu za tą modlitwę bardzo wdzięczna.

„Daj mi szansę i wyślij zagraj w totka”

Nie umiem ani śpiewać, ani pisać muzyki, a modlitwa też nie jest moją mocną stroną. Zdecydowałam się więc zrobić to, co potrafię i w dodatku dość poważnie potraktowałam dowcip dotyczący modlitwy o wygraną w totolotka. Złożyłam więc kolejny wniosek, dopisując do pieśni cerkiewnych polskie i rosyjskie utwory tradycyjne i ludowe oraz zmieniając tytuł planowanej płyty na „Słowiańska dusza”. Tym razem się udało! Urząd dofinansował nasz projekt. Nie było tej dotacji dużo, ledwo tyle, żeby wytłoczyć płytę i opłacić realizatora dźwięku. A plany mieliśmy ambitne – zaproszenie światowej sławy solisty, nagranie z nim płyty i zorganizowanie 3 – 4 koncertów na Dolnym Śląsku.

Czasu było niewiele, zakładane koszty przyprawiały nas o zawroty głowy, trudności wydawały się nie do pokonania. Ale pojawiały się też iskierki nadziei oraz dobrzy ludzie i firmy, którzy nie odmówili pomocy, gdy ich o to poprosiłam. Udało się nam otrzymać bezpłatny bilet na samolot dla solisty, pomoc w kwestii wyżywienia oraz zakwaterowania. Ciągle jednak brakowało środków na pokrycie kosztów honorariów, promocji i reklamy.

Poszukując brakujących pieniędzy, złożyliśmy ofertę na konkurs na rzecz mniejszości narodowych we Wrocławiu. I wtedy znów uśmiechnęło się do nas szczęście lub nasze modlitwy zostały wysłuchane. Bo chociaż nigdy wcześniej nie współpracowaliśmy z Urzędem Miejskim Wrocławia, a konkurs adresowany był do stowarzyszeń reprezentujących mniejszości i wspierających zachowanie ich tożsamości kulturowej, udało mi się uświadomić urzędnikom, że chór Sinaxis, skupiający Rosjan, Białorusinów, Ukraińców oraz Łemków, działa dla dobra i w imieniu tych mniejszości, zaś Kościół Prawosławny jest we Wrocławiu tym miejscem, gdzie mniejszości narodowe i etniczne mogą się integrować i wzajemnie wspierać. Dostaliśmy więc pieniądze na zorganizowanie we wrocławskiej cerkwi Narodzenia Przenajświętszej Bogarodzicy koncertu pieśni cerkiewnych „Słowiańska dusza – Dzień mniejszości wschodnich we Wrocławiu”. Tym samym zyskaliśmy pewność, że nasze ambitne przedsięwzięcie dojdzie do skutku.

„Kto śpiewa ten się dwa razy modli”

Zaczęliśmy jeszcze w październiku. Intensywne próby chóru i działania związane z promocją koncertów wypełniły nam cały miesiąc do przyjazdu solisty. Vladimir Miller, posiadacz absolutnie wyjątkowego niskiego basu wylądował na wrocławskim lotnisku dokładnie 1 listopada, a miasto „zaklejone” było plakatami reklamującymi nasze koncerty. Pierwszy z nich miał się odbyć już za trzy dni – 4 listopada. W programie pierwszego koncertu umieściliśmy w pierwszej części pieśni cerkiewne, a w drugiej – utwory tradycyjne i ludowe. Pesymistyczne wizje pustej sali Oratorium Marianum na szczęście okazały się tylko nocnymi koszmarami. Koncert zgromadził ponad 200 osób, a sala była niemal całkowicie wypełniona. Piękne wnętrze uniwersyteckiej auli, niezwykłe pieśni oraz wspaniałe głosy chóru i solisty stworzyły zaczarowaną atmosferę i porwały publiczność. A kiedy po ostatniej pieśni słuchacze nagrodzili wykonawców brawami na stojąco, nie udało mi się powstrzymać łez.

Drugi koncert zaplanowany był pod hasłem „mniejszości wschodnich we Wrocławiu”. Miał integrować wokół prawosławia mniejszości wschodniosłowiańskie i popularyzować muzykę cerkiewną wśród wrocławian. 10 listopada przed godziną 20.00 długi sznur słuchaczy zmierzał wąską uliczką do cerkwi. Miejsc siedzących zabrakło bardzo szybko, a po chwili okazało się, że ze stojącymi też jest problem. Zaglądający do cerkwi chórzyści szeptali tylko „jeszcze nigdy nie było tu tylu ludzi”. A mi serce rosło i cieszyłam się, że po pierwsze, z mniejszościami narodowymi i stosunkiem do nich nie jest we Wrocławiu tak źle, po drugie, że nie jest też źle z odbiorem mniejszościowego przecież na ziemiach zachodnich prawosławia, a po trzecie, że śpiew cerkiewny, trwały element światowego dziedzictwa kultury, doceniany jest także przez tych, którym odległy jest cywilizacyjnie i kulturowo. Ponad 350 osób w przejmującej ciszy i doskwierającym chłodzie wysłuchało półtoragodzinnego koncertu pieśni cerkiewnych.

11 listopada był ostatnim dniem naszego przedsięwzięcia oraz największym wyzwaniem – dniem koncertu pieśni cerkiewnych w katolickiej katedrze oraz rosyjskich pieśni ludowych w dniu Święta Niepodległości. Okazał się też dniem prawdziwego zwycięstwa ducha ekumenizmu oraz tytułowej słowiańskiej duszy. W Świdnicy zaprezentowaliśmy program z pierwszego koncertu, czyli pieśni liturgiczne oraz tradycyjne i ludowe. Wykonawcy spotkali się z bardzo serdecznym i życzliwym odbiorem, a władze Świdnicy wyraziły zainteresowanie dalszą współpracą.

Czas między koncertami wypełniło nam nagranie materiału na płytę. Wiem już, że powstało go tak dużo, że trzeba będzie dokonać wyboru i z niektórych pieśni zrezygnować. Szkoda, bo są tak piękne, że żal będzie każdej nuty, każdego dźwięku.

„Między Wschodem a Zachodem”

Solista wyjechał. Produkcja płyty jest na ukończeniu – będzie gotowa jeszcze w ty roku. Do 24 listopada 2007 trzeba było złożyć do Urzędu Miejskiego Wrocławia projekty działań na cały następny rok. 2 stycznia mija termin w urzędzie marszałkowskim. Plany znów mamy ambitne, a apetyty jeszcze większe. Władyka Jeremiasz zamierzenia zaakceptował. Ja też swoje zrobiłam – jeden projekt złożyłam, drugi – kończę przygotowywać. Noszą tytuł „Między Wschodem a Zachodem”. Wierzę, że mamy szanse. Teraz moim prawosławnym przyjaciołom pozostało żarliwie się o to pomodlić.

Anna Sanecka Koordynator projektu „Słowiańska dusza”

Projekt „Słowiańska dusza” zrealizowany został przez Kancelarię Prawosławnego Arcybiskupa Wrocławskiego i Szczecińskiego. Wzięli w nim udział Vladimir Miller, Aleksander Chudobin i chór Sinaxis.

Vladimir Miller jest solistą Państwowego Akademickiego Chóru Kapella z Sankt Petersburga i jednym z nielicznych artystów śpiewających rzadkim najniższym głosem – basso profondo. Urodzony w 1964 artysta jest absolwentem Państwowego Konserwatorium Muzycznego w St. Petersburgu na kierunku muzykologia oraz Hochschule für Musik w Kolonii. Jako muzykolog zaangażowany jest w badania naukowe dotyczące historii muzyki rosyjskiej. Jako śpiewak występował na scenach operowych Rosji, Holandii i Polski. Śpiewał też solowe koncerty w Estonii, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Holandii, Włoszech, Litwie, Luksemburgu, Polsce, Rosji, Słowenii, USA, Watykanie, Jugosławii. Poza tym uczestniczył w wielu festiwalach. Repertuar koncertowy Vladimira Millera jest bardzo zróżnicowany - od muzyki starorosyjskiej po utwory kompozytorów współczesnych. Artysta był pierwszym wykonawcą wielu utworów napisanych specjalnie z myślą o nim. Śpiewa także klasyczne romanse rosyjskich kompozytorów i partie solowe w utworach oratoryjno–kantatowych. Vladimir Miller ma swoje solowe nagrania na ponad 70 płytach. Był też bohaterem kilkunastu filmów i programów telewizyjnych poświęconych jego pracy twórczej. Za swoje światowej klasy osiągnięcia w dziedzinie kultury odznaczony został tytułem Zasłużonego Artysty Rosji.

Aleksander Chudobin jest absolwentem Akademii i Seminarium Duchownego w St. Petersburgu oraz Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Od wielu lat pracuje jako główny dyrygent Prawosławnej Diecezji Wrocławsko-Szczecińskiej. Komponuje zarówno muzykę sakralną (utwory liturgiczne, opracowania cerkiewnych melodii i kolęd), jak i teatralną („Bracia Karamazow” w Teatrze im. Cypriana K. Norwida w Jeleniej Górze, „Szewczyny” w Centrum Sztuki Impart we Wrocławiu, „Dziady. Część II” w Teatrze Arka we Wrocławiu oraz „ONE” w Teatrze Polskim we Wrocławiu).

Sinaxis – chór parafialny Katedry Narodzenia N.M.P., którego założycielem, kierownikiem i dyrygentem jest Aleksander Chudobin. Powstały w 1993 roku chór wielokrotnie koncertował w Niemczech, Czechach, Szwajcarii, Francji, Słowacji i Polsce. Ma też w swoim dorobku płytę "Torżestwo prawosławia" nagraną w maju 2004 z towarzyszeniem Michaiła Kazancewa – solisty Teatru im. M. Musorgskiego z Petersburga oraz Chóru Politechniki Wrocławskiej Consonanza. W sezonie 2006/2007 członkowie chóru brali udział w spektaklu „ONE” w Teatrze Polskim we Wrocławiu.

Anna Sanecka Koordynator projektu „Słowiańska dusza”

— ks. Mariusz Synak

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze ze świata

wszystkie →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →