Dziś mija 260 lat od urodzin św.
Dziś mija 260 lat od urodzin św. Serafima z Sarowa i 111 lat od jego kanonizacji. Święto to jest uroczyście obchodzone w białostockiej katedrze. Patronem dolnej cerkwi soboru jest właśnie św. Serafim z Sarowa.
W przeddzień święta, 31 lipca została sprawowana wieczernia. W dniu święta, 1 sierpnia o godz. 8:00 w cerkwi św. Serafima została poświęcona woda i ciemny chleb. O godz. 9:00 w cerkwi katedralnej odsłużona została Liturgia, której przewodniczył proboszcz parafii w asyście duchowieństwa. Po nabożeństwie wcześniej poświęcony chleb został rozdany wiernym.
Święty Serafim (w życiu świeckim Prochor Mosznin( urodził się 1 sierpnia 1754 roku w Kursku. Był bardzo bogobojnym i cichym dzieckiem. Młodzieńcze dni mijały mu na nauce, czytaniu Biblii, modlitwie i uczestnictwie w nabożeństwach. Takie codzienne zmagania duchowe zaowocowały w wieku 17 lat decyzją o wstąpieniu na mniszą drogę życia. Kochająca matka pobłogosławiła go żelaznym krzyżem, który do końca swych dni św. Serafim nosił na sobie.
Po opuszczeniu domu młody Prochor pierwsze swe kroki skierował do Kijowa, gdzie mnich Dosyfeusz (w rzeczywistości mniszka Daria) błogosławił go na wstąpienie do Pustelni Sarowskiej. W 1778 roku w wigilię święta Wprowadzenia do świątyni Przenajświętszej Bogarodzicy nowicjusz przekroczył próg klasztoru, w którym rozwijał się duchowo przez całe swoje życie. Od samego początku Prochor gorliwie przestrzegał klasztornej reguły, uczestniczył w nabożeństwach i sumiennie wypełniał powierzane mu prace. Był pomocnikiem starca Pachomiusza, piekł chleb, prosfory, a także zajmował się stolarką. Inni bracia widzieli w nim przyszłego świętego, gdyż poprzez swój sposób bycia i wielką miłość do Boga i bliźnich wyróżniał się spośród pozostałych mnichów. Oprócz wypełniania kanonu modlitewnego, szczerego postu i prac klasztornych, nowicjusz Prochor w wolnych chwilach oddalał się na samotną modlitwę w głąb lasu, który otaczał pustelnię. Po 8 latach nowicjatu wyświęcono go w stan mniszy i nadano imię Serafim. Odkąd został hierodiakonem oddał się służbie Bogu przy ołtarzu. Przez cały okres 5 lat i 9 miesięcy od momentu wyświęcenia każdego dnia sprawował nabożeństwo. Podczas celebrowania Świętych Liturgii nie raz widział aniołów współsłużących i śpiewających wraz z braćmi.
W 1789 roku doszło do spotkania o. Serafima z założycielką żeńskiej wspólnoty w Diwiejewie - mniszką Aleksandrą. To właśnie wtedy zostały mu powierzone pod duchową opiekę siostry z tego klasztoru. Od tego momentu osoba świętego stała się nierozerwalnie związana z Diwiejewem. Ojciec Serafin był autorem reguły modlitewnej dla swoich podopiecznych, która obowiązuje do dnia dzisiejszego. Wspierał siostry we wszystkich przedsięwzięciach i radził im, jak zmagać się z problemami zakonnego życia.
W 1793 roku ojciec Serafim został wyświęcony na hieromnicha, a rok później opuścił Pustelnię Sarowską i zamieszkał w odległej o kilka kilometrów celi. Powrócił do monasteru po szesnastu latach odosobnienia już jako znany starzec. Po wielu zmaganiach duchowych otrzymał od Boga dar przepowiadania przyszłości i uzdrawiania chorych. Dwanaście razy w ciągu życia ukazywała mu się Matka Boża.
Święty Serafim zasnął snem wiecznym 15 stycznia 1833 roku. Pochowano go koło ściany ołtarzowej soboru Zaśnięcia Matki Bożej w Sarowie, w miejscu które wybrał sobie za życia. Przy mogile starca jeszcze przez długie lata miały miejsce liczne cudowne uzdrowienia. Został kanonizowany przez Rosyjską Cerkiew Prawosławną 1 sierpnia 1903 roku w Diwiejewie w obecności rodziny carskiej i niezliczonych rzeszy wiernych. Święte relikwie przebywały w sarowskim klasztorze do 1927 roku. W wyniku zagrożenia przejęcia ich przez ówczesne władze mnisi wywieźli je z Sarowa. Ślad po nich zaginął aż do października 1990 roku. Odnaleziono je w petersburskim Muzeum Religii i Ateizmu, skąd w 1991 roku w uroczystej procesji powróciły do Diwiejewa.
Święty Serafim powtarzał: „Przychodźcie do mnie na grób, im częściej będziecie mnie odwiedzać, tym lżej wam będzie. Mówcie o wszystkim, co leży wam na duszy, przez co cierpicie, co się z wami dzieje. Przychodźcie do mnie jak do żywego i opowiadajcie. Ja was usłyszę i ból wasz minie. Jeśli będziecie rozmawiać ze mną jak z żywym, ja na zawsze żywym dla was pozostanę”.
Zdjęcia: Paweł Iwaniuk, Daniel Grygiewicz, Marcin Surynowicz
— Rita Żuchowska
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.