czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Polska 15 sierpnia 2014

W drodze na Grabarkę. Dzień II

Wstajemy kilka minut po 6.00.

Wstajemy kilka minut po 6.00. Nasza gospodyni już przygotowała posiłek i wodę na drogę. Czujemy się prawie jak w domu. Wczoraj do późna opowiadaliśmy o swoich przeżyciach, rodzinach, szukaliśmy wspólnych znajomych. Z plecaka wyjmuję pomiannik - intencyjną książeczkę modlitewną. Są już w niej imiona moich bliskich, dopisuję domowników, którzy nas ugościli.

O 7.30 rozpoczynają się modlitwy poranne, po których wspólnie jemy śniadanie. Ojciec Justyn Jaroszuk dziękuje proboszczowi i parafianom za przyjęcie pielgrzymów. A jest za co dziękować. Nikt nie został bez dachu nad głową, nikt nie wyszedł głodny.

Wyruszamy, w sumie 54 osoby. Pierwszy postój zarządzamy po 8 kilometrach. Kwadrans później idziemy dalej w kierunku Kruszynian, gdzie wita nas ks. Mirosław Łuciuk, miejscowy proboszcz. W okolicznościowym kazaniu dziękuje za odwiedziny tej niewielkiej parafii. Stwierdza, że skoro rok w rok na św. Górę idzie tylu ludzi, to z całą pewnością pielgrzymki te mają sens. – Pielgrzymka to swoisty rodzaj modlitwy – dodaje.

Po posiłku i godzinnym odpoczynku ruszamy w kierunku Skroblak, gdzie czeka na nas ks. Sławomir Jakimiuk z matuszką Aliną. Szczęśliwi, iż pielgrzymi po raz pierwszy przechodzą przez tę miejscowość, wspólnie z mieszkańcami przygotowali obiad, po zjedzeniu którego nabieramy sił do dalszej drogi.

Obok mnie usiadła Ewa. – Jestem z Gródka – mówi. – Z sokólską pielgrzymką idę już 7 raz. Jak co roku idę, by pomodlić się o pomyślność na kolejny rok, dla mnie i moich bliskich. To jest takie oderwanie od rzeczywistości. Tydzień zupełnie innego życia. Po powrocie wszystkie problemy wydają się mniej dokuczliwe, decyzje prostsze a życie łatwiejsze.

Uzgadniamy z funkcjonariuszami Straży Granicznej zasady przejścia przez drogę Białystok-Bobrowniki i ruszamy w kierunku Bielewicz. Wielu osobom zmęczenie daje się we znaki, mnie także. Wczorajsze odciski nie zdążyły się zagoić, pojawiły się kolejne. Całe szczęście pogoda dopisuje, poza tym wchodzimy w las, który chroni nas od słońca.

Obok przydrożnego krzyża spotykamy ks. Eugeniusza Michalczuka z Gródka wraz z mieszkańcami Bielewicz. Po modlitwie i 15-minutowym postoju wychodzimy do oddalonych o 2 km. Mieleszek. Na miejscu w skupieniu wysłuchujemy modlitw wieczornych, częstujemy się przygotowaną kolacją. Mieszkańcy Mieleszek, są w odświętnych strojach. To taki swoisty wyraz szacunku dla nas. Jest nam z tego powodu bardzo miło. Rozchodzimy się na nocny odpoczynek.

Fot. autor

— Adam Matyszczyk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze z Polski

wszystkie →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →