śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Polska 9 maja 2014

Warszawskie spotkanie z metropolitą Nikolaosem (Chatzinikolaou)

W piątkowe popołudnie, 9 maja, niewielka warszawska prawosławna wspólnota miała błogosławieństwo i zaszczyt uczestniczyć w spotkaniu z przebywającym z wizytą w Polsce metropolitą Nikolaosem (Chatzinikolaou), autorem znanej zapewne wielu Czytelnikom książki pt.

W piątkowe popołudnie, 9 maja, niewielka warszawska prawosławna wspólnota miała błogosławieństwo i zaszczyt uczestniczyć w spotkaniu z przebywającym z wizytą w Polsce metropolitą Nikolaosem (Chatzinikolaou), autorem znanej zapewne wielu Czytelnikom książki pt. Tam, gdzie nie widać Boga. Choć z pewnością ujmowanie postaci władyki jako zaledwie autora tej książki jest zbyt małym, o czym uczestnicy spotkania mogli się przekonać.

Odbyło się ono w prawosławnej kaplicy św. Grzegorza Peradze mieszczącej się przy ulicy Lelechowskiej, a przyszło na nie około 50 osób – jak na warszawskie diasporalne warunki, to niemało. Mimo że spotkanie trwało aż trzy godziny, znamiennym jest fakt, iż nikt nie wyszedł z niego wcześniej.

Po przybyciu hierarchy do świątyni kilka minut po 16 i odśpiewaniu zadostojnika Paschy (Angel wopijasze) oraz życzenia długich lat dostojnemu gościowi, wszyscy usiedli wokół stołu z przygotowanymi uprzednio słodyczami i herbatą. Dzięki temu nie było sztucznej atmosfery, która przypominałaby wykład. Jednak najwięcej wniosła tu postawa władyki Nikolaosa, który od razu zaznaczył, iż przyjeżdżając tu, nie wiedział, czego ma się spodziewać, dlatego też nie przygotował jakiegoś planu czy słów, które ma wypowiedzieć – to spotkanie widzi po prostu w formie rozmowy. Podkreślił, że nie tylko on chce mówić – chce również wysłuchać nas, naszych doświadczeń Boga w życiu. I tak też się stało.

Tu należą się szczególne podziękowania dla siostry Elżbiety (Niczyporuk) z monasteru w Zaleszanach, która przetłumaczyła książkę metropolity, a przede wszystkim służyła jako tłumacz bezpośredni. Mniszka doskonale sprostała temu niełatwemu zadaniu, w którym musiała podołać trudnościom języka greckiego oraz specyfice terminologii duchowej (a zwłaszcza tej prawosławnej, tak bogatej w grece – przecież języku Ojców Cerkwi), medycznej i naukowej – hierarcha opowiadając o swojej drodze do bycia mnichem, o różnorodnych przeżyciach i wydarzeniach, a także odpowiadając na pytania zgromadzonych, niejednokrotnie odwoływał się do swoich kontaktów ze światem nauki oraz pracy w nim.

Poruszane tematy były różne, wypływały zarówno od władyki, jak i uczestników. Choć poważne, było wiele okazji do szczerego uśmiechu czy nawet śmiechu, zawsze jednak dającym przyczynek do refleksji. Rozmawiano m. in. o problemach bioetycznych (transplantologii, eutanazji, sztucznym zapłodnieniu, a w tym wszystkim – tajemnicy życia), postępującej ateizacji świata, a przy tym, jak wielkim błogosławieństwem jest żyć w obecnych czasach i ogółem być prawosławnym, a teraz zwłaszcza dawać temu świadectwo. Metropolita Nikolaos opowiedział też o Grecji, powstawaniu swoich książek, życiu pustelniczym, a także o dwóch niesamowitych – bo Turków – nawróceniach i wstąpieniach do Cerkwi prawosławnej, w które to był on - w pierwszym przypadku bezpośrednio, a w drugim pośrednio – zaangażowany, a obydwa przypadki były ściśle ze sobą związane.

Droga do Cerkwi tej drugiej osoby zaczęła się niby niepozornie, ale – to był jeden z głównych motywów przyświecających tak książce, jak i temu spotkaniu – człowiek, jeśli chce, dostrzeże tu obecność Boga, i będzie wierzący. Jak ktoś nie zechce – mimo że widać tu Bożą obecność gołym okiem – to tego nie dostrzeże, i będzie tak zwanym „niewierzącym”. Otóż, pewna Turczynka studiująca w Ankarze przeglądała dostępne w bibliotece czasopisma. Zainteresowało ją pewne włoskie wydanie, choć nie znała włoskiego. Zaczęła kartkować, i dostrzegła jeden jedyny artykuł, który był w języku, który rozumiała – angielskim. Autorem tekstu był nie kto inny, jak gość kaplicy św. Grzegorza. A przekładu na włoski nie dokonano ze względu na trudności językowe, a być może także i lenistwo redaktorów. Studentkę tak dotknął ten artykuł, iż postanowiła spotkać się z jego autorem, choć wiedziała, iż ten jest Grekiem. Pojechała do Aten w tym celu, a zatrzymała się u swego kolegi, również Turka, który w międzyczasie ożenił się z Greczynką i, jak się okazało… Przyjął Prawosławie. Dziewczyna pierwotnie nie powiedziała mu o celu swej podróży, lecz gdy dowiedziała się o tym fakcie, powiedziała prawdę. Tak też wyszło, iż autor artykułu – metropolita Nikolaos – prowadził katechizację jej kolegi i przyłączył go do Cerkwi, a ponadto mieszka , na tej samej ulicy, zaledwie kilka numerów dalej…

Takich ciekawych opowieści było znacznie więcej, i na pewno każdego z obecnych poruszyło coś innego, i inne słowa wyryły się w sercu. To, co było głównym przesłaniem tego spotkania, można by streścić jednakże w dwóch słowach, których człowiek potrzebuje: pokora (wbrew otoczeniu) i pokój (wewnętrzny). To zresztą uosabiała osoba hierarchy, w którego słowach rzeczywiście wyczuwało się pokorę, a słuchając ich – spokój.

Na koniec spotkania każdy z obecnych mógł podejść do władyki Nikolaosa po błogosławieństwo oraz wpis do swoich własnych egzemplarzy Tam, gdzie nie widać Boga.

Zdjęcia: Natalia Walicka

— Dominika Kovačević

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze aktualności

wszystkie →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →