czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Polska 31 grudnia 2006

Warsztaty chóru Błahodar w Lesznie Górnym

W dniach 23-27 grudnia 2006 r.

Brak zdjęć

W dniach 23-27 grudnia 2006 r. w Lesznie Górnym odbyły się kolejne warsztaty chóru Błahodar. Na te kilka dni mieliśmy zaplanowane mnóstwo pracy. Przede wszystkim próby i przygotowania do kolejnych występów, koncert, a na koniec uwieńczenie naszych wysiłków, czyli nagranie długo oczekiwanej płyty z kolędami.

W sobotę około godz. 16.00 większość „Błahodarystów” była już na miejscu w szkole, która była miejscem naszego spotkania. Pierwszym punktem programu była wieczernia, którą sprawował proboszcz tutejszej parafii ks. Igor Popowicz. Naszym chórem dyrygował ks. Sławomir Sorokanycz, ponieważ dyrygenta Adama Kondraciuka zatrzymały obowiązki w Szczecinie. Po wieczerni zjedliśmy pyszną kolację przygotowaną przez rodziców. Resztę wolnego piątkowego czasu wypełniły ćwiczenia przed niedzielną Liturgią oraz wspólne rozmowy i zabawy.

W niedzielę zostaliśmy dość drastycznie, ale za to bardzo pomysłowo obudzeni około godziny 8.00 rano. Chwila przygotowań i wszyscy piechotą podreptaliśmy do cerkwi. Liturgię sprawował ks. Popowicz. Wszyscy wyspani i weseli zaśpiewaliśmy to co do nas należało, a potem szybko udaliśmy się na śniadanko. Niedzielne popołudnie wypełnione było wspólnym śpiewem i przygotowaniami do uroczystej kolacji. Około godz. 17.00 dotarł długo oczekiwany dyrygent Adam Kondraciuk. O 18.00 nadszedł czas kolacji. Było to nasze ostatnie spotkanie przed świętami Bożego Narodzenia, więc postanowiliśmy, że będzie to taka nasza „mała wigilia”. Wszystko odbywało się tak, jak stary łemkowski obyczaj nakazuje. Najpierw mycie w wodzie z monetami, aby w Nowym Roku nie brak nam było pieniędzy, a potem wspólna modlitwa i posiłek. Na stole nie zabrakło niczego. Najpierw czosnek z solą, chleb domowy pieczony, barszcz z uszkami, a potem każdy brał to, na co miał ochotę. Do wyboru były przeróżne potrawy: ryby smażone i inne, ziemniaki, kapusta, grzyby same i z ryżem, pierogi z kapustą, a także znana tylko Łemkom kieselycia, czyli sos na płatkach owsianych. Po kolacji wszyscy weseli, z pełnymi brzuchami śpiewaliśmy jeszcze długo kolędy. To był naprawdę cudowny wieczór, a wszyscy poczuliśmy się tak, jakbyśmy byli jedną wielką rodziną.

Po tak mile spędzonym niedzielnym dniu przyszedł poniedziałek, który był dla nas bardzo pracowity. Wstaliśmy wcześnie rano. Modlitwy, śniadanie i do pracy. Mieliśmy do przećwiczenia sporo kolęd przed popołudniowym koncertem. Wszyscy bardzo się starali, co cieszyło dyrygenta. Około południa zawitała do szkoły pani Kasia Popławska wraz z ekipą, która miała nakręcić reportaż o chórze Błahodar. Zaraz potem zjedliśmy wspólny obiad, po którym mieliśmy chwilę przerwy na przygotowanie się do występu. Około godz. 15.30 ruszyliśmy na piechotę do cerkwi. Na koncert przyszło sporo ludzi z tutejszej parafii, ale także kilkanaścioro przyjezdnych. Była między innymi bardzo bliska nam matuszka Joanna Habura, której z całego serca dziękujemy za uczestnictwo w koncerci, wsparcie i radość, której dostarcza nam każde jej spojrzenie. Staraliśmy się bardzo, aby wszystko poszło dobrze i zaśpiewaliśmy bardzo ładnie. Zaraz po koncercie dyrygent rozdał kilka dyplomów honorowych przyjaciół chóru Błahodar dla wszystkich, którzy pomagali w organizacji tego spotkania. Potem udaliśmy się do szkoły na kolację. Zaraz po niej niektórzy z nas wypowiadali się przed kamerą na temat świątecznych tradycji w naszych domach. Wypowiedzi te można będzie usłyszeć 2 stycznia 2007.r. w TVP2 o godz. 7.25 w reportażu o chórze Błahodar.

Wtorek zapowiadał się nie mniej pracowicie niż poniedziałek. Pobudka rano o 8.00, modlitwy, śniadanie, do samochodów i do cerkwi w Przemkowie, gdzie czekało na nas przenośne studio nagrań. Pracowaliśmy długo i wytrwale, a owoc naszej pracy będzie można usłyszeć na płycie, która powinna ukazać się jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Cały dochód ze sprzedaży płyt chcemy przeznaczyć na odbudowę cerkwi w Komańczy. Kiedy wróciliśmy do szkoły widać było po nas zmęczenie, ale także radość z osiągnięcia celu. Do wieczora odbyła się jeszcze próba i rozmowa na temat planów na nowy rok 2007.

Środa była dniem pożegnań. Wszyscy chcieli zostać dłużej, lecz czas warsztatów dobiegł końca. Było to bardzo udane spotkanie, które nie miałoby miejsca, gdyby nie pomoc dobrych ludzi. Mam tutaj na myśli lokalne władze, sołtysa, którzy wspomagali nas finansowo, panią dyrektor, która udostępniła nam miejsce spotkania – szkołę, ks. Popowicza, a także mieszkańców Leszna Górnego przygotowujących nam posiłki, bez których my „głodomorki" moglibyśmy wypaść na koncercie i nagraniu o wiele gorzej. Serdeczne podziękowania także dla naszego prezesa Andrzeja Kajfasza, który dbał o nas i zapewniał nam wszytko co było potrzebne. Dziękuję za wszystko w imieniu całego chóru i mam nadzieję, że nie był ostatni zjazd chóru Błahodar w Lesznie Górnym.

— Ania Szpytko

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze ze świata

wszystkie →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →