śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Polska 8 kwietnia 2011

Wspomnienia o świętym Janie z Szanghaju

Rozmowa Wierą Fieofiłową, podopieczną świętego Jana.

Rozmowa Wierą Fieofiłową, podopieczną świętego Jana.

Wiera Siemionowna Fieofiłowa urodziła się w 1929 roku w rodzinie rosyjskich uchodźców w Chinach. Wcześnie straciła ojca i matkę. Została wychowana w sierocińcu założonym przez św. Jana (Maksymowicza) w Szanghaju. Zawodowo zajmowała się śpiewem. Obecnie jest jedną z solistek chóru cerkwi w australijskiej miejscowości Croydon. Z okazji piętnastej rocznicy kanonizacji swojego świętego nauczyciela i wychowawcy Wiera Siemionowna podzieliła się wspomnieniami z dziennikarzami serwisu Pravoslavie.ru.

Czy władyka Jan odegrał jakąś rolę w Pani osobistym losie? Znaczną. Kiedy straciłam rodziców, przez jakiś czas nie chciałam się uczyć, rzuciłam szkołę. Władyka natomiast zawołał mnie i zapytał: "No i co zamierzasz robić?." Powiedziałam: "Będę w sierocińcu podłogi myła." Nic mi nie odpowiedział. Przyszłam na bal maturalny. Podeszłam do dyrektora i powiedziałam, że chcę wrócić. Poszłam również do władyki, mówiąc: "Proszę o błogosławieństwo, chcę z powrotem się uczyć." Odpowiedział: "Błogosławię, idź z Bogiem." Potem zaś, kiedy przyszłam na zajęcia, powiedział do mnie: "Kiedy wszyscy w ciągu roku się uczyli, ty chciałaś się bawić, teraz oni się bawią (był wtedy upał), ty się uczysz." Nic nie mogłam na to poradzić: nie chciałam zmarnować roku.

Potrafił też zażartować. Dobrze nas rozumiał. W rozmowach z chłopakami używał nawet slangu.

Pewnego razu chcieliśmy zorganizować imprezę z okazji jakiegoś święta. Przyszliśmy do władyki: "Władyko, prosimy o udzielenie błogosławieństwa na imprezę." On zaś na to: "Ale dziwni jesteście, naprawdę, po co będę będę wam udzielał błogosławieństwa na imprezę?!" Niby takie drobiazgi, ale bardzo jaskrawe. Naszym życiem nie były znaki krzyża i pokłony. Władyka był jednak srogi. Mieliśmy nawet dwie Liturgie - w soborze była celebrowana poranna, na którą uczęszczaliśmy. W naszej cerkwi brakowało kapłanów. Władyka natomiast przychodził na poranną Liturgię, a później celebrował następną.

Czasem myśleliśmy, że nie jest obecny na służbie, skracaliśmy jakąś pieśń. W tym momencie słyszeliśmy jego głos: "Od początku!".

Cały wywiad znajduje się w dziale Czytelnia.

— Anna Czerewacka

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze z Polski

wszystkie →

Najnowsza publicystyka

wszystkie →