śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Polska 17 sierpnia 2012

XXII piesza pielgrzymka Hajnówka – Święta Góra Grabarka

W tym roku, z cerkwi pw.

W tym roku, z cerkwi pw. św. Jana Chrzciciela w Hajnówce, wyruszyła rekordowa liczba pielgrzymów. 170 osób, głównie młodych, maszerowało przez trzy dni. 15 sierpnia pokonali 20 km - Hajnówka, Istok, Dubicze Cerkiewne, Jelonka. 16 sierpnia 24 km - Jelonka, Kleszczele, Dasze, Zubacze, Nurzec. 17 sierpnia 19 km - Nurzec, Nurzec Stacja, Święta Góra Grabarka.

Idą gdy pada deszcz, zimno, czy słońce. Pierwszy raz, w pielgrzymce Hajnówka – Święta Góra Grabarka idzie Adam Myrcha. - Babcia namówiła. Wcześniej chodziłem na krótsze pielgrzymki, więc mam doświadczenie.

Drugi raz idzie Aleksandra Jakimiuk. - W tamtym roku mi się spodobało, więc w tym też idę. Atmosfera jest szczególna.

Nika Jakimiuk idzie ósmy raz. - Zaczynałam chodzić w grupie sześcioosobowej, umówiliśmy się ze znajomymi, że będziemy chodzić co roku, ale z tej grupy już zostałam tylko ja, i kontynuuję tradycje. Atmosferę ciężko wyrazić słowami. Po prostu czuje się satysfakcję, gdy po całym trudzie, z bolącymi nogami w końcu zajdzie się na Grabarkę, usiądzie się przy krzyżach i człowiekowi lżej. Drugiego dnia jest najgorszy kryzys, mam ochotę jechać do domu, rzucić to, i dalej nie iść, tak nogi bolą. Ale jak się przeżyje drugi dzień, to trzeciego już bez problemu.

- Dlaczego idę? – zastanawia się Nadzieja Myrcho. - Po prostu nie mam zdrowia i dlatego. Pierwszy raz, myślałam, że nie dojdę. Doszłam. Jestem po artroskopii jednego kolana, potem drugiego. Mówię do batiuszki a może ja nie dojdę. A on na to „dojdziecie”.

Trochę energii i dobre buty. Hajnowska pielgrzymka, bodajże jako jedyna z Podlasia nie ma tendencji zniżkowej. Zawsze ponad sto osób, chociaż nastały takie czasy, że jesteśmy wygodni, nam się nie chce, nie czujemy potrzeby, albo jest chłodno i pada deszcz. Pielgrzymka przyciąga jak magnes. Nie jest też to kwestia wielkiego powołania. W pielgrzymce Hajnówka – Święta Góra Grabarka chodzą ludzie różnych wyznań, różnych poglądów na temat wiary. Niektórzy przyjeżdżają z innych miast, aby iść właśnie z hajnowska pielgrzymką.

- Nie jestem wielce wierzącym, nie zawsze jestem w cerkwi, kiedy mógłbym, aczkolwiek co roku, gdy zbliża się sierpień czuję potrzebę pielgrzymowania – zwierza się Daniel Samojlik. - Na 22 pielgrzymki, moja jest dziesiąta lub jedenasta. To przyciąga, mimo różnych zawiłości życiowych, losowych, chorób, urodzeń dzieci. W ubiegłym roku szedłem z dzieckiem w wózku. W tym roku, niestety dziecko jest w szpitalu, a ja mogę pomóc w ten sposób, jadąc za nimi samochodem, bo wiem, że ludzie słabną, czasami trzeba pojechać np. do lekarza.

Daniel Samojlik pochodzi z Hajnówki, od dziewięciu lat mieszka w Białymstoku. - Mógłbym chodzić z tamtą pielgrzymką, ale akurat taka potrzeba ducha, żeby z Hajnówki chodzić - tłumaczy Daniel. - Mniejsza pielgrzymka powoduje, że relacje między nami są takie bardziej rodzinne, bliższe, mimo, że się nie znamy na co dzień. Pójście w pielgrzymce, to nie jest wielka filozofia. Wymaga jedynie małej odrobiny chęci i w miarę wygodnych butów, to wszystko. Cała reszta jest na miejscu. Nocleg zapewniony, wyżywienie zapewnione. Skromne, postne, ale w zupełności wystarcza. Wspomnienia i wrażenia są gwarantowane, niezależnie od wiary.

3 dni, 3 noce, 63 km, 170 osób w różnym wieku. Wszystko trzeba ogarnąć logistycznie. Na drodze musi być bezpiecznie. Nikt nie może być głodny. Każdy musi mieć miejsce do spania. Nad całością czuwa 20-osobowa służba porządkowa. Liderem pielgrzymki jest Mariusz Siekanowski.

- Lider pielgrzymki, to człowiek, który po prostu musi zadbać o to, żeby pielgrzymom niczego nie brakowało – tłumaczy Mariusz Siekanowski. - Pozycja lidera nie znaczy nic, ponieważ cała służba porządkowa pracuje na to, żeby było wszystko w porządku, a ja jestem tylko cząstką tej służby. Są osoby odpowiedzialne za prządek na drodze, za wyżywienie, za krzyż. Przedwczoraj siedzieliśmy do trzeciej rano i pisaliśmy krzyż, wypalaliśmy. Ostatnie dni przygotowań do pielgrzymki są ciężkie, bo nie ma kiedy się wyspać, ale jest satysfakcja, gdy pielgrzymka wyjdzie, bo można się obrócić i zobaczyć ile ludzi, mimo pogody. W tym roku mimo deszczu, w tamtym mimo upału, jednak idzie stała liczba osób. Białystok ma tendencję spadkową, były lata, gdy chodziło tam po 1000 osób, a teraz 300. U nas zawsze ponad sto.

Przewodnikiem, duszpasterzem, pomysłodawcą i organizatorem Pieszej Pielgrzymki Hajnówka – Święta Góra Grabarka, jest ks. Leonid Szeszko, proboszcz parafii prawosławnej Jana Chrzciciela w Hajnówce.

- Świadome przychodzenie do cerkwi zacząłem dopiero w wieku 17 lat, za sprawą ojca Leonida Szeszki, miałem z nim lekcje religii – wspomina Mariusz Siekanowski. - Zabrał mnie i kilka innych osób do Poczajewa na Ukrainie. To była pierwsza osoba, która mi pokazała jak wygląda monastyr prawosławny, jak wyglądają prawdziwi mnisi, jak brzmi śpiew cerkiewny monastyrski. Myślę, że właśnie tego było mi trzeba, żeby jakoś mnie przyciągnąć do cerkwi. Bardzo mi pomógł. Ważny jest duszpasterz, a batiuszka Szeszko jak najbardziej jest takim. Jest odpowiednim człowiekiem na właściwym miejscu. Oby Bóg dał mu zdrowie, aby jak najdłużej prowadził pielgrzymki, bo bez niego, to pielgrzymki nie wyglądałyby tak samo.

— Krystyna Kościewicz

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsze z Polski

wszystkie →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →