Zważanie na siebie nie jest po prostu wyjściem z namiętności, nie jest po prostu wyjściem z grzechu, jest również drogą do prawdziwej kontemplacji naszego Stwórcy.
W ciągu ostatnich dwóch tygodni badaliśmy różne sekcje homilii św. Bazylego z Cezarei na temat słów Mojżesza: Zważaj na siebie. W tym trzecim i ostatnim artykule, w którym skupiamy się na tym ważnym tekście, chciałbym przyjrzeć się kilku uwagom końcowym poczynionym przez tego wspaniałego ojca w odniesieniu do tych słów.
Pod koniec dość długiej homilii św. Bazyli mówi:
Jeśli zważasz na siebie, odkryjesz o sobie te rzeczy i jeszcze więcej, będziesz cieszyć się drobnymi rzeczami i nie będziesz martwić się tym, czego ci brakuje. Będzie to dla ciebie bardzo pomocna wskazówka, jeśli będziesz o niej pamiętać przez cały czas. Na przykład, jeśli złość opanowała twoje myśli i poniosło cię do nieodpowiednich słów i dzikich, zwierzęcych działań. Gdybyś zważał na siebie, okiełznałbyś swój temperament, uderzając w niego ciosem rozumu, jakby batem.
Kontrolowałbyś również swój język i nie rzucał się z rękoma na tego, który cię prowokuje. Złe pragnienia doprowadzają twoją duszę do szaleństwa, wrzucając cię w niepowściągliwe i rozpustne impulsy? Gdybyś zważał na siebie i pamiętał, że ta chwilowa przyjemność doprowadzi cię w końcu do goryczy, a to łaskotanie, które teraz pojawiło się w twoim ciele, w końcu zmieni się w jadowitego robaka karzącego nas na zawsze w piekle, a pałanie ciała stanie się matką wiecznego ognia, natychmiast pokusa by znikła i przepadła.
Powstałby też pewien cudowny spokój wnętrza i cisza w duszy, jak wtedy, gdy przez wejście skromnej damy cichnie hałas niezdyscyplinowanych dziewczyn. Dlatego zważaj na siebie i wiedz, że racjonalna część duszy jest również inteligentna, ale część namiętna jest irracjonalna. Jedna istnieje z natury, aby rządzić, podczas gdy druga istnieje, aby być posłuszną rozumowi i dać się mu przekonać.
Nigdy więc nie pozwól, aby twój umysł, zredukowany do całkowitego niewolnictwa, stał się niewolnikiem namiętności. Co więcej, nie ulegaj namiętnościom walczącym z rozumem, ale poddaj je pod panowanie duszy.
Tutaj św. Bazyli posunął się dalej niż we fragmentach, które przytaczaliśmy w naszych poprzednich artykułach.
Zidentyfikował zważanie na duszę jako niezbędną medycynę zapobiegawczą dla tego aspektu naszego człowieczeństwa, w którym tak łatwo jest zgrzeszyć, dla umysłu i serca. Św. Bazyli wykorzystał to, aby oczyścić różne wymiary naszej stworzonej istoty, ciała, duszy i umysłu. Powiedział, że poprzez właściwe ćwiczenie zważania na nasze serce, na nasz umysł, na nas samych, poprzez to właściwe ćwiczenie znajdziemy pocieszenie w życiu.
Technicznie rzecz biorąc, dzięki tej uwadze znajdziemy narzędzia, za pomocą których pokonamy pokusy. Niektóre namiętności, a właściwie niektóre narzędzia używane do walki z namiętnościami, są bardzo praktyczne i przypominają pociski. Opisuje pokusę, a następnie narzędzie używane do jej pokonania.
Tak więc, jeśli na przykład przechodzimy przez konkretne namiętne doświadczenie, jednym z narzędzi może być praktyka wielu pokłonów, postu lub odmawiania konkretnej modlitwy, lub jakieś inne działania zalecane przez duchowego ojca. Są to narzędzia, które reagują na prowokację pokus i atakują je jak pocisk wystrzelony z procy, aby pokonać wściekłego wroga. Ale istnieje jeszcze inny rodzaj narzędzia używanego do zapobiegania powstawaniu namiętności i jest to tego rodzaju narzędzie, o którym mówił tutaj św. Bazyli.
Zwracanie uwagi na prawdziwą naturę nas samych sprawia, że jesteśmy wyczuleni na rzeczywistość, którą prowokują namiętności. Jeśli jesteśmy nieuważni wobec samych siebie, kiedy namiętności prowokują nas do pożądania, do jakiegoś nieszlachetnego pragnienia lub działania podobnego do zwierzęcego, jak nazywa to św. Bazyli, jeśli jesteśmy nieuważni wobec samych siebie, zbyt łatwo jest poddać się takim impulsom. Ale jeśli będziemy stale ćwiczyć tę wewnętrzną uważność, zobaczymy prowokację taką, jaka jest naprawdę.
Zobaczymy rzeczywisty koniec tego doczesnego pragnienia, coś, co może teraz łaskotać ciało lub umysły, jak to ujął, ale co w końcu prowadzi nas tylko do katastrofy, tylko do rozpaczy. Zważanie na siebie, uważność na nasze umysły i serca sprawia, że jesteśmy świadomi, aby pasje nie dostały się do naszego serca, do naszego umysłu, do naszego ciała. Jest to profilaktyka życia ascetycznego.
Zważaj na siebie i nie daj namiętnościom miejsca, żadnej drogi wejścia. Jest to dokonana przez św. Bazylego ekstrapolacja polecenia Chrystusa: Idź i nie grzesz więcej. Skąd mamy wiedzieć, czy mamy zamiar zgrzeszyć, czy nie, jeśli nie wspieramy w sobie tego, co nakazał Mojżesz, zwracania uwagi na nasze najskrytsze wnętrze? Św. Bazyli oferuje kolejną świetną intuicję co do tego, co wynika z takiej uważności.
W dlaszej części jego homilii czytamy:
Dokładne zrozumienie siebie dostarcza również wystarczających wskazówek co do pojęcia Boga. Bo jeśli zważasz na siebie, nie będziesz musiał czerpać swojego rozumienia Stwórcy ze struktury wszechświata, ale w sobie, jak w swego rodzaju mikrokosmosie, zobaczysz wielką mądrość Stwórcy. Zrozumiesz bezcielesność Boga za pośrednictwem bezcielesnej duszy, która istnieje w tobie, a która nie jest ograniczona przez miejsce.
Ponieważ z zasady twój umysł nie spędza swojego życia w miejscu, ale poprzez połączenie z ciałem przejawia się w miejscu. Uwierzysz, że Bóg jest niewidzialny przez zrozumienie własnej duszy, ponieważ jest ona również nie do uchwycenia cielesnymi oczami, ponieważ jest bezbarwna, bez kształtu, nie została objęta żadną cechą cielesną, ale jest rozpoznawana tylko ze swej energii. Nie powinieneś też badać Boga poprzez obejmowanie Go oczami, ale wspierając wiarę rozumem, masz bowiem duchowe pojęcie o Nim.
Podziwiaj dzieło Stwórcy, poprzez to, jak moc twojej własnej duszy została związana z ciałem, tak że przenikając do jego kończyn, prowadzi wiele oddzielnych członków i narządów do jednego organizmu dzielącego się życiem. Zbadaj, jaka moc z duszy jest dana ciału, jaką współczuciem odwzajemnia się duszy ciało, w jaki sposób ciało otrzymuje życie z duszy, a dusza otrzymuje ból z ciała.
Św. Bazyli kontynuuje jeszcze dalsze opisy w tym fragmencie, ależ czy nie jest to niezwykłe świadectwo wielkiego zamysłu Stwórcy? Jeśli naprawdę zważamy na siebie, mówi św. Bazyli, to znajdujemy nie tylko świadomość tego, kim jesteśmy, ale przez nas samych, poprzez to dzieło, które stworzył Bóg, uczymy się o samym Bogu.
Nie potrzeba wielkiej nauki, aby zrozumieć i poznać Boga. Św. Bazyli mówi, że do pozyskiwania boskiej wiedzy wcale nie musimy stopniowo analizować tego czy innego aspektu stworzenia, i tak dochodzić do większego zrozumienia. Jesteśmy, jak mówi, małym światem w nas samych, mikrokosmosem, używając terminu, który najczęściej kojarzymy ze św. Maksymem Wyznawcą, i w tym małym stworzeniu, tym małym świecie naszej własnej istoty, odkrywamy świadectwo życia Bożego.
Widzimy Boga, który jest bezcielesny, ponieważ mamy duszę. Widzimy Tego, który jest nieskończony i nieograniczony we własnej nieskończonej i nieograniczonej naturze ludzkiej duszy. Widzimy Boga, który jest wcielony przez samą symfonię i harmonię naszej duszy i ciała.
Tak więc zważanie na siebie nie jest po prostu wyjściem z namiętności, nie jest po prostu wyjściem z grzechu, jest również drogą do prawdziwej kontemplacji naszego Stwórcy. Zważajcie więc na siebie. Nieco później, w końcowej części tekstu, św. Bazyli mówi jeszcze:
Jeśli chcecie, bracia, po kontemplacji duszy zwracajcie uwagę również na strukturę swojego ciała. Podziwiaj, jak odpowiednie jest mieszkanie dla racjonalnej duszy, którą stworzył Wielki Artysta. Sprawił, że sam człowiek ze wszystkich zwierząt wyprostował się, abyś ze swojej formy mógł zobaczyć, że twoje życie jest podobne do tego na wysokości.
Czworonogi bowiem pochylają się ku brzuchom, a człowiek gotów jest spojrzeć w niebo, aby nie być oddanym żołądkowi ani namiętnościom pod nim, lecz skierować całe swoje pragnienie ku podróży na wysokości. Bóg umieścił Swoją głowę na szczycie, lokując w niej najcenniejszym ze zmysłów. Tam wzrok, słuch, smak i zapach zostały ułożone blisko siebie i chociaż są zamknięte w małej przestrzeni, żadna z nich nie utrudnia aktywności sąsiada.
Oczy nie usadowiły się na najwyższym punkcie obserwacyjnym, aby nic nie zasłaniało widoku, ale umieszczone pod brwiami, spoglądają bezpośrednio na wprost. Ponownie słuch nie jest skierowany w jednym kierunku, ale spiralnie ukształtowane ścieżki przejmują dźwięki z powietrza. Rzeczywiście wykazuje to najwyższą mądrość, umożliwiając swobodne przechodzenie dźwięku, a raczej prowadzenie go, zginając się wokół skrętów, podczas gdy nic z zewnątrz, co przypadkowo spada, nie może być przeszkodą dla percepcji słuchu.
Przyjrzyj się również uważnie naturze języka, temu, jak jest delikatny i zwinny, a jego zróżnicowany ruch wystarcza na każdą potrzebę mowy. Zęby, które są jednocześnie narządami mowy, zapewniają silny opór dla języka, a jednocześnie dbają również o jedzenie, jedne je tną, inni żują. I tak, kiedy badasz wszystkie rzeczy z odpowiednią refleksją nad każdą, kiedy uważnie obserwujesz, jak powietrze jest wciągane w dół przez oddech, jak ciepło jest utrzymywane wokół serca, organów trawienia i naczyń krwionośnych, z tego wszystkiego rozpoznasz niemożliwą do zbadania mądrość Stwórcy.
Powiesz więc również do Niego, powtarzając za prorokiem: Wzięta od siebie wiedza o Tobie stała się cudowna. Dlatego zważaj na siebie, abyś mógł być uważny na Boga, któremu będzie chwała i panowanie na wieki wieków. Amen.
Dzięki modlitwom naszego świętego ojca, Bazylego Wielkiego z Cezarei i wszystkich świętych, Panie Jezu Chryste, Boże nasz, zmiłuj się nad nami i zbaw nas.
Amen.
biskup Ireneusz (Steenberd) / tłum. Jakub Oniszczuk
za: A Word from the Holy Fathers
fotografia: alik / www.orthphoto.net /
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.