śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 5 października 2024

Czy Bóg chce, abyś był bogaty - lub biedny?

Jeśli Bóg nie chce, abyś był bogaty, aby chronić twoje zbawienie, to czy Bóg chce, abyś był biedny? Jeśli Ewangelia chrześcijańska nie mówi o byciu zdrowym, silnym, bogatym i potężnym, to czy chodzi o bycie chorym, słabym, biednym, smutnym i nieszczęśliwym? W żaden sposób!

0 czytelników poleca

Kilka lat temu, gdy wykładałem w naszej szkole teologicznej, uczniowie zorganizowali popołudniową konferencję zatytułowaną „Czy Bóg chce, abyś był bogaty?” Zaprosili kilku członków wydziału, aby zabrali głos na ten temat z perspektywy swoich dyscyplin. Uczniowie byli żywo zainteresowani tym, czego Biblia uczy na ten temat.

W tamtym czasie media poświęcały dużo negatywnej uwagi teleewangelistom, którzy głosili ewangelię „zdrowia, bogactwa i dobrobytu” i żyli w luksusie. Wielu obserwatorom wydawało się, że zaprzeczają prostocie życia, której przykładem jest Jezus, narodzony w stajni, wjeżdżający na osiołku do Jerozolimy i ostatecznie zmarły na krzyżu.

Czy Bóg chce, żebyś był bogaty? Pobożni chrześcijanie mogliby uznać to pytanie za całkowicie zbędne. Mogą odpowiedzieć donośnym „Nie!” Bóg nie chce, abyś był bogaty, ponieważ bogactwo utrudnia, jeśli nie uniemożliwia, zbawienie twojej duszy. Jezus powiedział: „Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, aniżeli bogatemu wejść do Królestwa Bożego” (Mk 10, 25),

Studenci i wykładowcy wymienili zdecydowane poglądy w dyskusji na ten temat. Jeśli Bóg nie chce, abyś był bogaty, aby chronić twoje zbawienie, to czy Bóg chce, abyś był biedny? Jeśli Ewangelia chrześcijańska nie mówi o byciu zdrowym, silnym, bogatym i potężnym, to czy chodzi o bycie chorym, słabym, biednym, smutnym i nieszczęśliwym? W żaden sposób! Bóg, jako kochający Ojciec, prawdopodobnie nie chciałby, abyś był biedny i nieszczęśliwy, ale raczej zdrowy, radosny, energiczny i pełen nadziei. Dlaczego więc nie być także zamożnym i bogatym?

Debata wyjaśniła, że prawdziwe wyzwanie nie leży w samym pytaniu, czy Bóg chce, abyś był bogaty, czy biedny, ale raczej w jego głębszych implikacjach dotyczących tego, kim jesteś, jaki jest twój charakter, w jaki sposób zarabiasz i wykorzystujesz bogactwo oraz jak myślisz i jak się zachowujesz, gdy w ciągu życia będziesz musiał stawić czoła bogactwu, biedzie lub czemuś pośredniemu.

W przypowieści o bogaczu i biednym Łazarzu (Łk 16, 19-31) ani bogactwo, ani nędza nie były prawdziwą przyczyną przeciwnych losów obu ludzi. Bogaty człowiek żył w luksusie. Nosił „purpurę i bisior”, podkreślające szlacheckość. „Co dzień wspaniale się zabawiał” ze swoimi gośćmi. Musiał wiedzieć, że u jego drzwi leży biedny człowiek, chory i głodny. Ale bogacz nie zrobił nic, aby pomóc, choć mógł. Nie okazał ani cienia współczucia, by pomóc biednemu człowiekowi w jego trudnej sytuacji.

Nie chodziło o bogactwo bogacza jako takie, ani nawet o jego ekstrawagancję, ale o całkowity brak współczucia, ubóstwo miłosierdzia wobec chorego i głodnego bliźniego. To były powody, które sprawiły, że bogacz znalazł się w Hadesie, miejscu ciemności i męki. Gdyby bogacz był współczujący i miłosierny, jego nagroda byłaby wielka w niebie, w bliskości Boga. Jak nauczał Jezus: „Dobrze czyńcie... niczego nie oczekując. A zapłata wasza będzie wielka i będziecie synami Najwyższego... Bądźcie miłosierni, jak i Ojciec wasz miłosierny jest” (Łk 6, 35-36).

Paradoksalnie scenariusz przypowieści mógł być zupełnie inny. Biedny Łazarz, chory i głodny, którego jedynymi przyjaciółmi są psy, budzi współczucie. Gdyby jednak Łazarz stał się zgorzkniały i gdyby jego serce przepełnione było urazą do bogacza i być może do Boga za to, że został porzucony, wówczas sam Łazarz straciłby duszę i znalazłby się w Hadesie. Zamiast tego, jak mówi tekst, dusza Łazarza została zabrana do nieba przez aniołów. To nie ubóstwo jako takie, ale pokora i cierpliwa wytrwałość, bogactwo wiary i dobroci sprawiły, że Łazarz został nagrodzony darem życia w bliskości Boga.

Biblia wyraźnie mówi, że preferuje biednych. Często przedstawia ubogich jako pokornych, wiernych, cierpliwych i pobożnych. Jezus powiedział: „Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem ich jest Królestwo Niebios. Błogosławieni płaczący, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni będą dziedziczyć ziemię” (Mt 5, 3-4). Ubóstwo i próby mogą wytworzyć głębokie poczucie zależności od Boga. Jednak biedni i chorzy są błogosławieni nie za swoje ubóstwo i próby, ale za swą wierność, cierpliwość, pokorę i dobroć.

Biblia również ostro krytykuje bogatych. Wspomniana przypowieść wysyła bogacza do piekła. W innej przypowieści, o bogatym głupcu (Łk 12, 16-21), który marzył o większych stodołach, ogromnych zapasach i długim życiu w spokoju, ów człowiek zmarł nagle i musiał stawić się na sąd przed Bogiem.

Najostrzejszy wyrok wobec bogatych pojawia się w Liście św. Jakuba: „Teraz wy, bogacze, płaczcie, zawodząc w udrękach waszych, które [na was] nadchodzą. Bogactwo wasze zbutwiało, a szaty wasze przez mole zżarte. Złoto wasze i srebro rdza zżarła… Oto zapłata robotników, którzy uprawiali pola wasze, ta zatrzymana przez was, krzyczy, i wołania żniwiarzy doszły do uszu Pana Zastępów” (Jk 5, 1-4). Jednak bogaci są krytykowani nie ze względu na bogactwo jako takie, ale swój beztroski sposób życia, swą obojętność i brak miłosierdzia wobec biednych, a czasami niesprawiedliwość i okrucieństwo wobec słabych i biednych.

Niebezpieczeństwa i pokusy bogactwa są nadal tak silne jak kiedyś. We współczesnych demokracjach gospodarka opiera się na kapitalizmie i konsumpcjonizmie. Obywatele muszą wydawać pieniądze, aby gospodarka nadal rosła, a nie popadała w recesję. Ale aby wydawać pieniądze, ludzie muszą najpierw je zdobyć, zarobić. Potrzeba bezpieczeństwa może doprowadzić nas do nadmiernego skupienia się na pogoni za pieniędzmi, do pokusy umiłowania pieniędzy, którą Biblia nazywa chciwością, i podejścia, w którym nigdy nie mamy dość. Rezultatem jest praktyczne bałwochwalstwo, skupiające naszą nadzieję na dobytku, a nie na Bogu, i w ten sposób pogrążające nas w kulcie mamony, a nie Boga.

Istnieją inne, bardziej subtelne aspekty niebezpieczeństw związanych z bogactwem. Nawet codzienna praca zarobkowa na zaspokojenie własnych potrzeb może zniekształcić naszą wizję i sprowadzić nas na manowce, poza prawdziwe życie z Bogiem. Ludzie ciężko pracują, aby utrzymać swoje rodziny, a przy okazji mogą czuć się przepracowani, wyczerpani, sfrustrowani i rozproszeni, zaniedbując swoje życie duchowe, swoją wiarę i nie mając czasu dla Boga ani na prawidłowe wychowanie swoich dzieci.

Są też inni, którym być może uda się zarobić pieniądze, ale potem wpadną w obsesję kupowania drogich rzeczy, szukania komfortu w zakupach i w ten sposób mogą paść ofiarą zaraźliwej chciwości i sukcesu materialnego, będącego głównym symbolem statusu społecznego.

Jeszcze inni, w swej udanej pogoni za pieniędzmi, rozkoszują się przyjemnościami, jakie daje niezależność, autonomia, dumna samoocena, a nawet pogarda wobec tych, którzy odnoszą mniejsze sukcesy. Takie poczucie pychy i uprzedzeń może prowadzić do całkowitego zniewolenia wartościami doczesnymi i wyjścia na drogę odległą od dróg Bożych, którymi są wiara, świadomość własnej grzeszności, pokuta i dążenie do duchowej komunii z Bogiem.

Czy Bóg chce, żebyś był bogaty czy biedny? Nie wiemy, dlaczego Bóg w swojej mądrości pozwala, aby próba ubóstwa lub bogactwa miała wpływ na życie człowieka. Jednakże Bóg w swojej miłości i dobroci z pewnością chce, abyśmy byli ogólnie zdrowi, szczęśliwi, wykształceni, a nawet zamożni, ale tylko poprzez szukanie najpierw Jego królestwa i sprawiedliwości, przez uczciwe i sprawiedliwe zdobywanie bogactwa, przez poznanie i strzeżenie się przed niebezpieczeństwami, oraz przez korzystanie z tego, co mamy, zgodnie z Jego wolą, z hojnością wobec potrzebujących, okazywaną zarówno osobiście, jak i poprzez filantropię.

Pismo Święte i święci mówią nam, że troska o biednych i chorych oraz hojność wobec nich to najwyższe cnoty tych, którzy kochają Boga i pragną Mu służyć. Św. Jan Chryzostom porównuje ubogich i potrzebujących do świętego ołtarza, przy którym każdy z nas może być jak kapłan składający ofiary na ołtarzu ubogich. Mówi:

„Mamy inny ołtarz, który jest ołtarzem ubogich. Ołtarz ten można znaleźć wszędzie, nawet w zaułkach i ulicach. Do tego ołtarza jesteśmy wezwani, aby przynosić naszą ofiarę, świętą ofiarę Bożą... Podobnie jak kapłan odprawiający Liturgię, możemy przyzywać Ducha Świętego na ołtarzu ubogich nie ustami, ale czynami, które mówią głośniej niż słowa... W tym sensie, gdy dajemy ubogim, dajemy Temu, który zstępuje do nas z nieba [w liturgii].”

Siostry i bracia, bądźmy wdzięczni za to, co mamy i za to, czego nie mamy, za radości i próby, za dzielenie się naszym życiem i naszymi dobrami, za pamięć o ubogich i chorych, za łaskę i światło królestwa Bożego, które jaśnieją na świecie dzięki dziełom miłujących Boga. Amen.
 
o. Theodore Stylianopoulos (tłum. Gabriel Szymczak)

za: skepseis.us

fotografia: Sheep1389 /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →