Malta to niewielkie państwo wyspiarskie, liczące około 400 tysięcy mieszkańców.
Malta to niewielkie państwo wyspiarskie, liczące około 400 tysięcy mieszkańców. Mimo to, przez wieki krzyżowały się tu różne kultury i nieraz kraj był świadkiem ważnych wydarzeń historycznych. Dlatego też maltański, podobnie jak arabski czy hebrajski, należy do języków semickich, choć zarazem jest to jedyny język z tej grupy, który zapisywany jest alfabetem łacińskim. Ludzi po raz pierwszy stykających się z Maltańczykami szokuje, że, mimo bycia chrześcijanami, mówią „Allah”, tymczasem zarówno w języku arabskim, jak i maltańskim (przez niektórych uważanym wręcz za dialekt arabskiego), oznacza to po prostu Boga – muzułmanie tę nazwę sobie przywłaszczyli.
Obecnie Malta jest znana jako dosyć konserwatywne państwo, w którym zdecydowanie dominuje rzymski katolicyzm – na niewielkim terenie znajduje się aż 365 kościołów. Jak wygląda życie prawosławnych w tym kraju – opowiada serbski proboszcz misyjnej parafii św. Apostołów Piotra i Pawła na Malcie, ks. Nenad Andrić.
Ojcze Nenadzie, jakie były Wasze wrażenia, kiedy zostaliście mianowani proboszczem na Malcie?
Na początku pragnę powiedzieć, że jestem bardzo wdzięczny Serbskiemu Kościołowi Prawosławnemu, który nie zapomniał o swoich dzieciach znajdujących się na Malcie, i w 2005 roku erygował tutaj prawosławną parafię św. Apostołów Piotra i Pawła pod jurysdykcją serbskiej diecezji brytyjsko-skandynawskiej, którą kieruje biskup Dosyteusz. Jednakże, aż do 2009 roku, parafia ta nie miała stałego kapłana, dopiero potem na stanowisko proboszcza mianowano o. Aleksandra Žerajicia. Jednakże, z powodu trudnej sytuacji materialnej, ks. Aleksandra wraz z rodziną odesłano z powrotem do Serbii. Ja natomiast przybyłem tutaj w dziwnych okolicznościach, po operacji i mając problemy z zatokami – ale tutejszy klimat bardzo mi odpowiada. Obecnie jestem jedynym prawosławnym kapłanem przebywającym na Malcie na stałe – księża z innych jurysdykcji dojeżdżają tu od czasu do czasu - i zostałem bardzo ciepło przyjęty przez tutejszą prawosławną wspólnotę. Jestem świadomy, że czeka mnie wielkie zadanie i odpowiedzialność, ale z Bożą pomocą można wiele uczynić dla prawosławnych zamieszkujących Maltę.
Podobno już założyliście szkółkę niedzielną dla dzieci i młodzieży?
Tak, i każde spotkanie z dziećmi to dla mnie powód do wielkiego wzruszenia. Widzę w nich mojego syna Nemanję, który z matuszką został w Valjevie, ponieważ na razie nasza sytuacja materialna nie jest na tyle dobra, by mogli tu przyjechać. Kiedy tutaj przyjechałem, po rozmowie z rodzicami z parafii, dowiedziałem się, że praktycznie wszystkie religie i wyznania obecne na Malcie – rzymscy katolicy, anglikanie, muzułmanie – mają swoją katechezę, a tylko prawosławni nie. Teraz już działa szkółka niedzielna, a nawet dziecięcy chór św. Sawy. Organizowaliśmy również w wieczór wigilijny palenie badnjaka [gałązki liściastego drzewa, zazwyczaj dębu przyp. tłum.] przed anglikańskim kościołem, a na dzień św. Sawy – Świętosawską Akademię [uroczysty apel organizowany we wszystkich serbskich szkołach, w trakcie którego śpiewa się cerkiewne i narodowe pieśni, robi się przedstawienia o tematyce religijnej itp. przyp. tłum.], na którą przybył igumen Łukasz, który opowiedział dzieciom o świętym Sawie.
Gdzie sprawujecie nabożeństwa, skoro na Malcie nie ma ani jednej cerkwi?
Obecnie w dwóch świątyniach. Pierwsza z nich to rzymskokatolicki kościół św. Mikołaja w stolicy Malty – Vallecie, zaś drugi to anglikański kościół w Slimie. Zawsze, z odpowiednim wyprzedzeniem, na fejsbukowej grupie Serbski Kościół Prawosławny Malta informujemy o najbliższych nabożeństwach. Na liturgię przynoszę ze sobą dwie walizki z szatami kapłańskimi, naczyniami liturgicznymi, antymisem, Ewangelią i ikonami, które stawiam na jakimś improwizowanym anałoju. Po liturgii razem siadamy do stołu, by coś zjeść, napić się, porozmawiać; przypomina to starochrześcijańską agapę – „ucztę miłości”. Planuję przeprowadzić spis Serbów żyjących na Malcie, bo wiem, że część z nich to tylko pracownicy sezonowi. Gdybym znał już liczbę prawosławnych stale mieszkających na Malcie, moglibyśmy dostać kościół na dłuższy okres, na kilka lat, i to na wyłączność. Postawilibyśmy tam ikony i zaczęlibyśmy zbierać się wokół Cerkwi, wokół Chrystusa. A to, w jeszcze dalszej przyszłości, pozwoliłoby na wybudowanie cerkwi – w końcu tutaj nawet anglikanie i muzułmanie mają swoje świątynie, tylko prawosławni nie.
Wywiad przeprowadzili administratorzy oficjalnej strony Serbskiego Patriarchatu – spc.rs.
Z serbskiego na polski przetłumaczyła Dominika Kovačević.
— Dominika Kovačević
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.