śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 25 kwietnia 2013

Motyw eucharystyczny w paschalnej homilii św. Jana Złotoustego

Homilia wielkanocna św.

0 czytelników poleca

Homilia wielkanocna św. Jana Złotoustego stała się nieodłącznym elementem nabożeństwa paschalnego w Cerkwi prawosławnej. W świętą noc Zmartwychwstania Pańskiego czyta się ją z wyjątkową uwagą, gdyż zawiera pewne szczególne przesłanie, pełne nadziei i radości. Skierowane jest ono do wszystkich wiernych bez wyjątku: tych sprawiedliwych i tych grzesznych, napełniając każdego paschalną miłością.

Świętego ojca naszego, Jana, arcybiskupa Konstantynopolitańskiego, Złotoustego, mowa katechetyczna na święty i światłonośny dzień najchwalebniejszego i zbawczego Zmartwychwstania Chrystusa, Boga naszego:

Jeśli ktoś jest uczciwy i pobożny, niech znajdzie radość w tej dobrej i pełnej światła uroczystości. Jeżeli ktoś jest sługą roztropnym, niech wejdzie ciesząc się do radości Pana swego. Jeżeli ktoś dźwigał postu udręki, niechże otrzyma dziś słuszną zapłatę. Jeśli niósł trudy od pierwszej godziny, niech sprawiedliwą otrzyma należność. Jeśli ktoś przyszedł po trzeciej godzinie, niech też świętuje z wdzięcznością. Jeżeli ktoś dopiero po szóstej godzinie się dołączył, niech nie ma żadnej wątpliwości, ponieważ niczego nie traci. Jeśli zaś ktoś pozbawił się nawet dziewiątej godziny, niech także o niczym nie wątpi, niczego się nie boi. Jeśli ktoś dołączył się nawet o jedenastej godzinie, niech wcale nie boi się zwłoki. Albowiem gościnny jest Pan. Przeto przyjmuje ostatniego, jak i pierwszego, i daje odpocząć tym, co o jedenastej godzinie przyszli, podobnie jak tym, którzy pracowali od pierwszej godziny. I nad ostatnim się lituje i pierwszego wynagradza, i jednemu daje, i drugiego wspomaga. I uczynki przyjmuje, i zamiary wita, i wysiłki szanuje, i chęci pochwala. Przeto wejdźmy wszyscy do radości Pana swego: i pierwsi, i drudzy nagrodę przyjmiecie. Bogaci i ubodzy, wszyscy razem się cieszcie. Wstrzemięźliwi i leniwi, ten dzień uczcijcie. Ci, co pościli i co nie pościli, weselcie się dziś. Uczta nagotowana, rozkoszujcie się wszyscy. Baranek przygotowany, niech nie wyjdzie nikt głodny. Wszyscy nasyćcie się ucztą wiary, wszyscy przyjmijcie bogactwo miłosierdzia. Niech nikt nie opłakuje ubóstwa, objawiło się bowiem wspólne Królestwo. Niech nikt nie opłakuje grzechów, przebaczenie bowiem z Grobu zajaśniało. Niech nikt nie lęka się śmierci, wybawiła bowiem nas Śmierć Zbawiciela. Wygasił ją Ten, który był przez nią trzymany. Ujarzmił piekło Ten, który zstąpił do piekła. Zgorzkniało piekło, skosztowawszy ciała Jego. I to właśnie przewidując, Izajasz tak wołał: piekło, mówił, zgorzkniało, spotkawszy Cię w otchłani. Zgorzkniało, bo się opróżniło. Zgorzkniało, bo zostało oszukane. Zgorzkniało, bo umarło. Zgorzkniało, bo zostało obalone. Zgorzkniało, bo zostało skrępowane. Przyjęło ciało, a nadziało się na Boga. Przyjęło ziemię, a spotkało samo niebo. Przyjęło to, co mogło widzieć, a wpadło w to, czego nie mogło widzieć. Gdzie więc, śmierci, jest twój oścień? Gdzie twe, piekło, zwycięstwo? Zmartwychwstał Chrystus – i tyś zostało zrzucone. Zmartwychwstał Chrystus – i upadły demony. Zmartwychwstał Chrystus – i weselą się Aniołowie. Zmartwychwstał Chrystus – i życie świeci swą pełnią. Zmartwychwstał Chrystus – i nikt martwy nie pozostał w grobie. Chrystus bowiem powstawszy z martwych stał się pierwiastkiem umarłych. Jemu chwała i królestwo na wieki wieków. Amen.

Autor w homilii przedstawia istotę prawosławnego przeżywania święta Wielkanocy. Całą liturgię wielkotygodniową i wielkanocną Cerkwi prawosławnej, śmierć krzyżową Chrystusa i Jego Zmartwychwstanie traktuje jako nierozłączne misterium zbawienia ludzkości. W tym misterium Chrystus występuje jako ten, który nagradza wysiłki i darowuje winy tak, że zbawienie nie jest naszym dziełem, ale wyłącznym darem Bożego Miłosierdzia. Nie ludzkie zasługi decydują, ale wyłącznie hojność Chrystusa w stosunku do wybawionej przez Niego ludzkości.

Za podstawowy motyw homilii wielkanocnej autorowi posłużyła przypowieść o pracujących w winnicy (Mt 20,1-16), w której Pan winnicy wyznacza jednakową zapłatę zarówno tym, którzy pracowali przez cały dzień, jak i tym, którzy przyszli w ostatniej godzinie. Tą radosną zapłatą są strumienie łaski płynące na wszystkich w wyniku Zmartwychwstania Chrystusa. Na wszystkich, którzy tylko zechcą je przyjąć. Dlatego Wielkanoc, w poczuciu prawosławnym, jest źródłem jednakowej radości zarówno dla „przyzwoitych” chrześcijan, jak i dla najcięższych grzeszników, którzy w święto Zmartwychwstania Pańskiego mogą mieć szczególną nadzieję na przebaczenie.

Chrystus Jezus przyszedł zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy (1 Tym 1,15). Funkcjonuje w Cerkwi także pewne przekonanie, że dla każdego, kto umiera w czasie Wielkanocy, niebo jest szeroko otwarte, niezależnie od jego zasług czy upadków w życiu. Wyrazem tego jest tradycja pozostawiania przez cały tydzień wielkanocny otwartych Królewskich Wrót w ołtarzu, przypominających o Raju, który jest otwarty dzięki Zmartwychwstaniu Pana dla wszystkich (por. 1. stichera po 6. pieśni kanonu jutrzni paschlanej).

Radość Zmartwychwstania była treścią życia wielu świętych prawosławnych. Św. Serafin z Sarowa, żyjący w pierwszej połowie XIX w., witał każdego człowieka przychodzącego do niego paschalnym pozdrowieniem: Chrystus Zmartwychwstał, radości moja! W każdym przychodzącym do siebie widział on źródło radości, niezależnie od tego, czy ten człowiek był doskonały, czy grzeszny.

Święto Zmartwychwstania Pańskiego w poczuciu prawosławnym ma wielką siłę wyrównawczą: Albowiem gościnny jest Pan. Przeto przyjmuje zarówno ostatniego, jak i pierwszego, i daje odpocząć tym, co o jedenastej godzinie przyszli, podobnie jak tym, którzy pracowali od pierwszej godziny.

Choć Cerkiew prawosławna jest bardzo uczulona na grzech, to głosi, że w aspekcie Zmartwychwstania powinna zniknąć wszelka myśl o grzechu. Bo, rzeczywiście, czymże jest grzech? Garść piasku rzucona w niezmierne morze, oto czym jest grzech wszelkiego ciała wobec [...] nieskończonego Miłosierdzia Bożego – mówi św. Izaak Syryjczyk i dla niego jedynym prawdziwym grzechem jest nieprzywiązywanie dostatecznej wagi do faktu Zmartwychwstania.

Starzec Zosima w powieści Dostojewskiego „Bracia Karamazow” nawiązując do myśli Ojców Cerkwi i wielkich rosyjskich ascetów mówi, że Bóg przebaczy pokutującemu każdy grzech, gdyż Bóg kocha grzeszników. Zosima jest człowiekiem paschalnej radości, żyje w światłości Zmartwychwstania. Dostojewski, przypominając o Bożym przebaczeniu i miłości, mówi: Nie jest w stanie człowiek popełnić grzechu tak wielkiego, iżby wyczerpał nieskończoną miłość Bożą. Także św. Symeon Nowy Teolog przypomina, że jedyny grzech prawdziwie niewybaczalny to niedostateczne wzięcie pod uwagę faktu Zmartwychwstania Chrystusa. Ale i na odwrót. Dogłębne przeżycie Zmartwychwstania jest równoznaczne z odpuszczeniem grzechów swoich i cudzych, ponieważ zjawiło się powszechne Królestwo (z homilii wielkanocnej) [...] powiedzmy wszystkim: – Bracia! I tym, którzy nas nienawidzą, przebaczmy wszystko w Zmartwychwstaniu, i tak zawołajmy: Chrystus powstał z martwych (stichery Paschy). W okresie wielkanocnym, przestrzegając starożytnej tradycji, Cerkiew nie zaleca swym wiernym klękania, będącego wyrazem naszej grzeszności i pokory. Pragnie w ten sposób podkreślić, że jest to okres niepodzielnej radości i że nikt, mimo, być może, swej niegodności, nie powinien się w tym czasie smucić, zgodnie ze słowami homilii: Niech nikt nie opłakuje ubóstwa, objawiło się bowiem wspólne Królestwo.

Noc Zmartwychwstania, jak i cały okres Pięćdziesiątnicy, przepełnione są niosącą radość obecnością Ducha Świętego, gdzie zaś Duch Pański, tam wolność (2 Kor 3,17), wolność nie tylko od grzechów, lecz także od zasług. Dlatego: Bogaci i ubodzy, wszyscy razem się cieszcie. Wstrzemięźliwi i leniwi, ten dzień uczcijcie. Ci, co pościli i co nie pościli, weselcie się dziś. Uczta nagotowana, rozkoszujcie się wszyscy. Baranek przygotowany, niech nie wyjdzie nikt głodny. Wszyscy nasyćcie się ucztą wiary, wszyscy przyjmijcie bogactwo miłosierdzia (z homilii wielkanocnej).

Ta „uczta wiary” to najświętsza Eucharystia. „Baranek przygotowany” – sam Zmartwychwstały Chrystus, który swym Zmartwychwstałym Ciałem i Krwią dzieli się ze wszystkimi wiernymi. Ofiaruje się Baranek Boży, który wziął na siebie grzechy świata, za życie świata i Zbawienie (słowa z proskomidii, por. J 1,29).

Paschalna Eucharystia jest najdoskonalszym sposobem przeżycia obecności Chrystusa Zmartwychwstałego oraz jest najpełniejszym ukazaniem naszej wiary w Zmartwychwstanie. Czyż można odrzucić zaproszenie samego Pana, który zaprasza nas do stołu, pragnąc nasycić nas bogactwem łaski płynącej z Eucharystii? Wierni przygotowywali się do tego wielkiego dnia przez cały Wielki Post, oczyszczali swe dusze, pracowali nad sobą, aby być godnymi spotkania ze Zmartwychwstałym, aby być uczestnikami wielkiego przeżycia radości tego święta. Dlaczego więc wtedy, kiedy, zdawałoby się, jest najbardziej odpowiedni i ważny moment na przystąpienie do Eucharystii – Pascha, wielu wiernych zachowuje się tak, jakby o tym nie wiedziało lub tego nie rozumiało?

Jeżeli pozbawiamy się paschalnej Eucharystii, to czy rzeczywiście możemy cieszyć się radością Zmartwychwstania? Czy możemy z radością w sercu witać kogoś słowami: Chrystus Zmartwychwstał?

Nie przyjmując zaproszenia ze strony Pana, który przygotował „ucztę wiary” i czeka na nas, postępujemy jak owi „goście weselni” (por. przypowieść: O uczcie weselnej, Łk 14.15-24), którzy nie chcieli z Nim świętować.

Zwróćmy uwagę jeszcze na jedno miejsce w słowach św. Jana Złotoustego, w homilii słyszymy: Niech nikt nie opłakuje swoich grzechów, przebaczenie bowiem z Grobu zajaśniało. Co przekazują te słowa?

Dotyczą one pokajania i spowiedzi. Tłumaczą, że cały rok mamy dla płaczu nad swoimi grzechami, zaś teraz, gdy nastała Pascha, „ogień” światłego Zmartwychwstania „spala” wszystkie nasze grzechy. Mocą jego zbawiennego Odkupienia i złożonej Ofiary, my powołani do świętości, na mocy swej wiary możemy skosztować z Jego owocu nieśmiertelności – Eucharystii. Zaproszenie Zbawiciela w całości wypełnia miłość i jest On gotów przyjąć tego, który pracował cały dzień (cały post), jak również i tego, który „dołączył nawet o jedenastej godzinie”. Albowiem Pan „przyjmuje ostatniego, jak i pierwszego”. Aby zrozumieć sens homilii i jej przesłanie, należy w tym miejscu zadać pytanie: kto jest tym ostatnim? Błędnym wnioskiem z homilii jest to, że chodzi tu o wszystkich bez wyjątku, którzy przyszli w tym dniu do cerkwi. Taki pogląd jest nieuzasadniony. Nie należy sądzić, że bez różnicy na swój stan duchowy, na poziom swego oczyszczenia i przygotowania, każdy powinien bez spowiedzi przystąpić do paschalnej Eucharystii. Odpowiedź na postawione pytanie zawarta jest w homilii w słowach: „Jeśli ktoś dołączył się nawet o jedenastej godzinie, niech wcale się nie boi zwłoki”.

W dwunastogodzinnym cyklu dniowym jedenasta godzina utożsamiona została tu jako ta najpóźniejsza chwila, w której można było przynieść pokajanie, czyli dołączyć się do gości, gdyż Pan w swej miłości i dobroci jest gotów nawet tych ostatnich przyjąć i nagrodzić, choć nie dźwigali ciężaru całego postu. Jak widzimy, ostatni – to nie każdy. Potwierdzeniem tego jest przypowieść o wspomnianej już uczcie weselnej, która tłumaczy na innym przykładzie znaczenie i sens słów św. Jana Złotoustego w homilii:

A gdy wszedł Król, aby przypatrzeć się gościom, ujrzał tam człowieka nieodzianego w szatę weselną. I rzecze do niego: Przyjacielu, jak wszedłeś tutaj, nie mając szaty weselnej? A on oniemiał. Wtedy Król rzekł sługom: Zwiążcie mu nogi i ręce i wrzućcie go do ciemności zewnętrznej; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Albowiem wielu jest wezwanych, ale mało wybranych (Łk 14.15-24).

Pan Bóg wzywa nas wszystkich, lecz do stołu mogą zasiąść tylko ci, co okażą się godni. A to zależy przede wszystkim od nich samych. To człowiek sam będąc wolny musi zdecydować, kiedy nawrócić się do Pana i gdzie powinno być jego miejsce. Łaska Boża nie narusza wolności człowieka. To od nas zależy, czy swą duszę przyobleczemy w „szatę weselną”, „światłe odzienie”, które pozwoli nam być uczestnikiem paschalnej wieczerzy. O tę szatę Cerkiew prosi Boga do końca zbawiennego Postu, nawet jeszcze w ostatnich dniach: Pałac Twój bogato przyozdobiony widzę Zbawicielu Mój i szaty stosownej nie posiadam, aby wejść doń, rozjaśnij odzienie mej duszy i zbaw mnie (Eksapostiłarion jutrzni w Wielkim Tygodniu).

Podczas Wielkiego Postu wierni powinni parokrotnie przystąpić do oczyszczającej duszę Świętej Spowiedzi. Pragnąc uczestniczyć w paschalnej Eucharystii, wskazanym jest podczas nabożeństw Wielkiego Tygodnia poprosić duchownego o błogosławieństwo.

Homilia paschalna św. Jana Złotoustego jest wielką proklamacją nadziei, skierowaną do wszystkich. Daje nam do zrozumienia, że w każdej chwili i miejscu, i choćby w największym upadku możemy liczyć na łaskę oraz przebaczenie u Boga. Streszcza ona przesłanie całego postu, który w swych modlitwach i przykładach z życia świętych (np. św. Maria z Egiptu) ukazuje nam tę prawdę i ją udowadnia.

Każdy z nas powinien jednak uważać, aby jedenasta godzina nie przeminęła niezauważalnie w jego życiu. Powyższy tekst jest jednym z podrozdziałów książki pt. „Eucharystia w misterium Paschy Chrystusa” wkrótce do kupienia w: sklep.cerkiew.pl

o. Piotr Pietkiewicz - wikariusz parafii św. Eliasza w Białymstoku, kapelan Domu Pomocy Społecznej w Białymstoku dla osób niepełnosprawnych fizycznie i intelektualnie, opiekun parafialnego bractwa studentów i młodzieży pracującej, katecheta w VIII LO w Białymstoku.

— o. Piotr Pietkiewicz

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →