Powinniśmy unikać mówienia czegokolwiek o ludziach, oceniania ich, chwalenia lub krytykowania, ponieważ serce człowieka jest głębokim morzem, a my widzimy tylko jego powierzchnię.
Pismo Święte mówi, że prorok Eliasz był człowiekiem takim jak my; ale modlił się gorliwie do Boga, a niebiosa się zamknęły i nie było deszczu (por. Jk 5,17). Niebo było jak rozgrzana do czerwoności miedź. W ten sposób prorok Eliasz ukarał ludzi za ich niegodziwość i odejście od wiary. A kiedy prorok znów się pomodlił, spadł deszcz. Wyglądało to tak, jakby ziemia otworzyła szeroko swoje spragnione usta i zaczęła pić życiodajną wilgoć. Martwe pustynie zamieniły się w zielone łąki i pola.
Bracia i siostry! W Biblii, w Księdze Rodzaju, znajduje się tajemniczy opis wizji Jakuba. Sprawiedliwy Jakub, uciekając przed gniewem swego brata Ezawa, spędził noc w odludnym miejscu. I oto miał widzenie. Światły mężczyzna, podobny do anioła, rozpoczął z nim walkę. Walka trwała całą noc. Żaden z nich nie wygrywał. W końcu, o świcie, nieznajomy powiedział: „Pozwól mi odejść, albowiem nastał świt”. On zaś odpowiedział: „Nie puszczę cię, dopóki nie udzielisz mi błogosławieństwa”. Wtedy nieznajomy dotknął jego stopy i powiedział: „Twoim imieniem nie będzie już Jakub, ale Izrael, bo mężnie zmagałeś się z Bogiem i z ludźmi i zwyciężyłeś.” (por. Rdz 32, 24-28).
Jakie jest znaczenie tej wizji i przypowieści? Święci Ojcowie interpretują ją w następujący sposób: "Bóg karze za nieprawość i za grzech - nawet świętych, sprawiedliwych i Swoich wybrańców. I, być może, ich grzech karze jeszcze surowiej".
Jakub zgrzeszył. Podstępnie wziął błogosławieństwo, które Bóg i tak by mu dał. A oto widzenie. W obrazie straszliwej walki ukazała się modlitwa Jakuba do Boga. Swą modlitwą Jakub jakby rękoma chwycił Boga i nie pozwolił, by Boska sprawiedliwość i Boski gniew go ukarały.
Walka ta trwała całą noc. Bóg został „związany” przez uścisk Jakuba, to znaczy przez intensywną, zwycięską modlitwę wylewającą się z serca i duszy. Tutaj miłosierdzie Boże jakby pokonało Boską sprawiedliwość.
Słowo Jakub oznacza „trzymający za piętę”. Słowo Izrael oznacza „widzący Boga”. Poprzez swoją modlitwę Jakub w tajemniczy, mistyczny sposób ujrzał chwałę Bożą, otrzymał łaskę, dzięki której mógł pokonać nienawiść ludzi i świata. Czym pokonać? Ufnością i nadzieją na Bożą pomoc. Zwyciężać nieustanną, wewnętrzną, skruszoną modlitwą.
Bracia i siostry! Dlaczego nasza modlitwa jest tak słaba, bezsilna i bezowocna? Dlaczego opada na ziemię jak dym? Podam trzy powody.
Pierwszym jest to, że nasze życie jest sprzeczne z modlitwą. Nie żyjemy zgodnie z przykazaniami Bożymi, ale Bóg mówi: "Jeśli ty wypełnisz Moją wolę, spełnię twoje prośby. Jeśli Mnie posłuchasz, to i Ja usłyszę cię w twej modlitwie". Oto dlaczego nasza modlitwa jest martwa i słaba - nie żyjemy zgodnie z przykazaniami Ewangelii. Nasze życie ulega rozszczepieniu. Gdzieś, w zakamarkach naszej duszy i świadomości, tli się wiara. Ale w codziennym życiu zachowujemy się jak poganie.
Drugim powodem jest to, że nie uważamy modlitwy za najważniejsze dzieło naszego życia, podstawę i serce wszystkich innych chrześcijańskich czynów.
Św. Jan Chryzostom mówi: „Kiedy się modlisz, żyjesz; kiedy zapominasz o modlitwie, twoja dusza zamienia się w trupa pełnego robactwa”.
Tak więc, bracia i siostry, drugim powodem, dla którego nasze modlitwy pozostają niewysłuchane przez Boga, jest to, że nie jesteśmy wystarczająco skoncentrowani na modlitwie, nie potrafimy wewnętrznie rozmawiać z Bogiem bez przerwy, nasz umysł i serce są zajęte sprawami doczesnymi i przyziemnymi. I nawet kiedy stajemy przed ikonami, powtarzamy tylko słowa modlitwy, nie czując ani nie zdając sobie sprawy z tego, co one zawierają.
Wreszcie, trzecim i ostatnim powodem jest to, że zamieniliśmy narzędzie naszej modlitwy - słowo - w środek grzechu i rozrywki. Święty Jan z Kronsztadu pisze: „Sam Jezus Chrystus jest nazwany Słowem Bożym; dlatego - jak wielkie jest również nasze, ludzkie słowo, jak bardzo musimy szanować nasze słowo!” i dodaje: „Kto dobrowolnie kłamie słowem człowiekowi, ten nieświadomie będzie kłamał w modlitwie Bogu”.
Grzech słowem jest najczęstszym, najbardziej nawykowym, a zatem najbardziej niebezpiecznym dla nas grzechem. Zaczyna się od „zwykłej” gadatliwości, a kończy na przeklinaniu, złorzeczeniu i bluźnierstwie. Dlatego musimy przede wszystkim walczyć z wielomównością. Powiesz: „Tak, rzeczywiście, nasz język jest jak młyn wiatrowy, który zaczyna się kręcić przy pierwszym podmuchu wiatru, a jednocześnie młyn z pustymi żarnami; a czasami nasz język jest jak wściekły pies spuszczony z łańcucha, który gryzie swego pana i każdego, kto stanie mu na drodze”. Ale co możemy zrobić? Kajamy się i znów grzeszymy. Nie możemy przezwyciężyć naszego języka, on nas zwycięża.
Nie wystarczy wiedzieć, że ukąszenie żmii jest śmiertelne, trzeba też wiedzieć, jak ominąć tę jadowitą bestię, jak wyssać krew z rany, jeśli już zostaliśmy ukąszeni i jad wnika w nasze ciało. Co powinniśmy zrobić, bracia i siostry, aby pozbyć się gadatliwości?
Przede wszystkim powinniśmy ograniczyć krąg naszych rozmówców. Tak jak pijaczyna, który chcąc pozbyć się swego nałogu, nie powinien spotykać się z innymi podobnymi mu alkoholikami, tak chory powinien unikać przyczyny swej choroby.
Potrzebujemy więc dokładnego doboru naszych rozmówców. Wydaje się, że jesteśmy zaangażowani w niewinną rozmowę, ale w rzeczywistości oddajemy się gadatliwości jako naszej namiętności, jako duchowemu pijaństwu i gadulstwu. Tak jak alkoholik często budzi się pod płotem we własnych nieczystościach, z pustymi kieszeniami, tak też i my po długich rozmowach odczuwamy duchową pustkę, czujemy ból w naszych głowach, czujemy – to, co najgorsze – utratę łaski.
Niektórzy z nas mówią: "Możemy nie odwiedzać tych domów, w których organizowane jest coś w rodzaju klubu o nazwie: «Najnowsze wieści cerkiewne»; możemy nie rozmawiać z tymi ludźmi, którzy obrzucają innych błotem, ale jeśli człowiek przychodzi do naszego domu, nie możemy go wypędzić i chcąc nie chcąc, słuchamy".
Bracia i siostry! Duch Święty powiedział ustami proroka Dawida: „Zgładzę tego, który potajemnie oczernia swego bliźniego” (Ps 100,5). Ale jeśli nie możesz zamknąć ust plotkarzowi i oszczercy, jeśli nie możesz go wypędzić, zrób inaczej. Powiedz: "Sam jestem winny tych samych grzechów. Musisz widzieć moje grzechy i pod przykrywką innej osoby strofujesz mnie". Jeśli to nie pomoże, powiedz swemu towarzyszowi: „Nadszedł czas na modlitwę i chcę skorzystać z twej obecności, abyśmy mogli modlić się razem, abym ja mógł skorzystać z twej modlitwy”. I zacznij czytać Psalmy lub akatyst. Natychmiast zacznie się awanturować i będzie chciał odejść. Ale powstrzymaj go i módl się dłużej niż zwykle. A wtedy plotkarz i oszczerca nie tylko nie przyjdzie do ciebie następnym razem, ale odejdzie daleko, nawet od bram twego domu.
Niestety, tacy ludzie nie wahają się podejść do nas także w cerkwi. Są podobni do opętanych lub lunatyków. Lunatyk, kierowany przez nieznaną mu siłę, nie zdaje sobie sprawy z przepaści, nad którą kroczy i niebezpieczeństwa, na jakie jest narażony. A ci ludzie, zaślepieni przez złego, nie zdają sobie sprawy, jak zgubne są rozmowy, a zwłaszcza plotki w cerkwi.
Zwykle muchy latają na wysypiska i nieczystości, pełzają po nich, a następnie rozprzestrzeniają zarazę. Tak więc, bracia i siostry, jeśli taka mucha zaczyna brzęczeć w świątyni blisko naszego ucha: „Czy słyszałeś najświeższe wieści, tylko to tak między nami...” i tak dalej, to powiedz: "Bracie (lub siostro)! Uklęknijmy razem i pomódlmy się za tego człowieka, którego osądzasz. Jeśli naprawdę zgrzeszył, to ma kłopoty, a przecież jest naszym bratem!". I uwierz mi, twój rozmówca (lub rozmówczyni) nie będzie chciał się modlić. Powie: „Mam chore nogi” i ucieknie.
Bycie gadatliwym jest zgubne. Grecki pisarz Plutarch z Charonei opisuje taki incydent. Do wioski niedaleko Aten przybyło dwóch żołnierzy z pokonanej armii ateńskiej, niosąc smutne wieści. Weszli do zakładu fryzjerskiego, gdzie w tym czasie cyrulik golił mężczyznę. Namydlił mu głowę i zgolił już połowę włosów, gdy usłyszał wieści. Cyrulik rzucił wszystko i pobiegł co sił w nogach do Aten, aby jako pierwszy ogłosić klęskę. Zaczął krzyczeć na ulicy: „Słyszeliście, że ateńskie wojsko zostało pokonane przez Spartan?”.
Miasto ogarnął chaos. Wówczas władze zaczęły badać, o co chodzi, co się stało. Plotka nie została potwierdzona. Schwytano cyrulika i zażądano dowodów. Oczywiście on nie mógł przedstawić żadnych. Skazano go więc na egzekucję jako prowokatora. Przyprowadzono go na szafot, a kat już wyciągnął miecz, by odciąć mu głowę. Cyrulik gorzko żałował swej słabości do wiadomości. Obiecał sobie nigdy więcej nie wtrącać się w niczyje sprawy, jeśli uda mu się przeżyć. Nagle ludzie krzyknęli: „Wstrzymać egzekucję!”.
Zmęczeni żołnierze w końcu dotarli do Aten i potwierdzili, że armia rzeczywiście została pokonana i rozgromiona. Cyrulik został rozwiązany. Gdy tylko oprzytomniał, natychmiast zadał katowi pytanie: "A nie słyszałeś, co się stało z dowódcą? Został wzięty do niewoli czy zabity?". Ta lekcja niczego go nie nauczyła.
Tak więc, bracia i siostry! Pierwszym warunkiem walki z gadatliwością jest wybór rozmówców. Drugim jest kontrolowanie naszych słów. Nasze myśli muszą być formułowane tak krótko, jak to tylko możliwe.
W Grecji istniało miasto - Sparta, którego mieszkańcy starali się mówić jak najkrócej, aby zakończyć całą narrację jednym zdaniem. Grecki mędrzec Pitagoras wymagał od uczniów wstępujących do jego społeczności, aby wcześniej spędzili trzy lata w ciszy. Mówił, że mądry człowiek musi najpierw nauczyć się milczeć, a dopiero potem mówić.
W niektórych starożytnych klasztorach istniał statut nakazujący milczenie. Mnisi porozumiewali się tylko za pomocą znaków.
Dlaczego jest to tak konieczne dla nas, bracia i siostry? Dlaczego i my musimy nauczyć się milczenia? Ponieważ cisza gromadzi wielką siłę w ludzkiej duszy.
Święty Izaak Syryjczyk mówi: „Milczenie buduje, zaś słowa niszczą!”. Niektórzy ludzie wyznaczają sobie jakby regułę: wypowiedzieć określoną liczbę słów dziennie. Oczywiście ta reguła nie obowiązuje przez całe życie. Jest to reguła tylko na pewien czas. Jeśli gałąź jest krzywa, należy ją wygiąć w drugą stronę, aby stała prosto. Jeśli człowiek jest chory, zalecana jest mu ścisła dieta aż wyzdrowieje.
Ponadto w rozmowie należy unikać niepotrzebnych powtórzeń. Osoba przepełniona pychą lubi powtarzać tę samą frazę, jakby chciała utrwalić ją w pamięci innych. Ogólnie rzecz biorąc, gadatliwość jest jedną z oznak dumy. Osoba wierzy, że jej słowa są bardzo cenne i jakby rozkoszuje się dźwiękiem własnego głosu.
Z drugiej strony należy unikać takich często zbędnych zwrotów, jak na przykład: „przepraszam”, „chcę ci powiedzieć”, „czy nie będę ci przeszkadzał” itp. Jest to zewnętrzna, fałszywa pokora, która zwykle ukrywa duchową dumę. Jeśli chcesz powiedzieć coś potrzebnego i użytecznego, nie musisz przepraszać. Jeśli chcesz powiedzieć coś pustego, prośba o przebaczenie nie pomoże.
Następnie należy nauczyć się słuchać innych. Wielu z nas nie wie, jak słuchać swego rozmówcy: przerywają mu, nie pozwalają mu wyrazić swoich myśli.
Nie powinniśmy mówić pod wpływem gniewu i innych namiętności. Wszystkiego, co powiemy w gniewie, będziemy później gorzko żałować. Najpierw musimy się uspokoić. Niektórzy radzą nam, abyśmy, gdy jesteśmy zaniepokojeni, nic nie odpowiadali, a jeśli jest to konieczne, odmówili 33 razy Modlitwę Jezusową lub przynajmniej zwrócili się do Boga z krótką prośbą o pomoc i oświecenie. Ponadto, jeśli zostaniemy zapytani o coś bardzo ważnego, nie powinniśmy od razu udzielać odpowiedzi, ale odłożyć ją być może nawet na inny dzień.
Powinniśmy unikać mówienia czegokolwiek o ludziach, oceniania ich, chwalenia lub krytykowania, ponieważ serce człowieka jest głębokim morzem, a my widzimy tylko jego powierzchnię. Pewien święty powiedział kiedyś: "Jeśli pójdę do nieba, zaskoczą mnie trzy rzeczy. Nie zobaczę w raju tych, których spodziewałem się tam zobaczyć. Zobaczę w niebie tych, których nie spodziewałem się tam zobaczyć. I wreszcie, będę zaskoczony, jeśli sam zostanę zbawiony!".
Kiedy mówimy, każde nasze słowo musi być szczere, musi pochodzić z serca. To samo zdanie, w zależności od tego, czy jest wypowiadane z serca, czy tylko automatycznie, z przyzwyczajenia, może być zarówno potrzebne, jak i grzeszne.
Na przykład, kiedy się spotykamy, pytamy: „Jak się masz?”. Jeśli jesteśmy naprawdę zainteresowani tym, jak dana osoba sobie radzi, jeśli chcemy poznać jej potrzeby, jeśli jesteśmy gotowi jej pomóc, to jest to głos naszej miłości. Ale jeśli pytamy w sposób niezobowiązujący: „Jak się masz?” - bez żadnego współczucia dla drugiej osoby, kłamiemy i jesteśmy obłudni, to słowa te są puste.
Święci Ojcowie mówili: "Kiedy wchodzisz w rozmowę, ustal, w jakim celu mówisz, wiedz, z kim rozmawiasz, o czym mówisz, dlaczego mówisz, gdzie mówisz i ile mówisz. Jeśli będziesz pamiętał, że zostaniesz potępiony lub usprawiedliwiony za swoje słowa, zdasz sobie sprawę, że o wiele bezpieczniej jest milczeć niż mówić!".
Bracia i siostry! Eliasz nazywany jest prorokiem Bożym, mężem Bożym, ponieważ są też prorocy szatana. Jak możemy odróżnić proroków Boga od proroków szatana? Boży prorocy objawiają ludziom Bożą wolę tylko wtedy, gdy zstępuje na nich Duch Święty. Jeśli chodzi o proroków złego, to oni nie przepowiadają, tylko wróżą za pieniądze. Odpowiadają na zadawane im pytania. W swoim życiu są dalecy od ewangelicznej moralności, a kiedy „prorokują”, dogadzają człowiekowi, zaspokajają ludzkie namiętności i żądze, aby przypodobać się tłumowi.
Święty prorok Boży, Eliasz, według syna Syracha, był jak wicher, a jego słowo jak płonąca latarnia (por. Syr 48,1-12). Wicher niszczy, tornado zmiata wszystko na swojej drodze. Prorok Eliasz, jak wicher, niszczy grzech, nieprawość i niegodziwość. Jego słowo, jak latarnia, oświetla drogę wszystkim, którzy szukają zbawienia.
Tak więc, bracia i siostry, musimy naśladować świętego proroka Eliasza w miłości do Boga i gorliwości dla wiary. Oczywiście nigdy nie osiągniemy takiej czystości umysłu i nie będziemy Eliaszem, ale naśladowanie cnót staje się zadatkiem naszej moralnej doskonałości i zbawienia.
Amen.
archimandryta Rafał (tłum Justyna Pikutin)
za: pravoslavie.ru
fotografia: levangabechava /orthphoto.net/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.