Prezentujemy Państwu kolejny artykuł, który powstał na podstawie audycji Radia Orthodoxia.
Prezentujemy Państwu kolejny artykuł, który powstał na podstawie audycji Radia Orthodoxia. Audycje z cyklu "Pomysł na weekend" są efektem współpracy Radia Orthodoxia 102,7 MHz, www.cerkiew.pl i www.czasbialegostoku.pl. Tym razem prowadzący Jan Kochanowicz zaprosił do rozmowy Zdzisława Fidziukiewicza z firmy Szlaki Wodne Puszczy Knyszyńskiej.
Kajak to najlepsze miejsce na obcowanie z przyrodą
Kilkugodzinne albo kilkudniowe spływy kajakowe to świetny sposób na odpoczynek i relaks. Warto korzystać z tej formy wypoczynku, zwłaszcza że w okolicy Białegostoku nie brakuje stosunkowo łatwych wodnych szlaków, a pływanie kajakiem, przy zachowaniu kilku podstawowych zasad, jest bezpieczne.
– Podstawą podczas pływania kajakiem jest zawsze kamizelka – zaznacza Zdzisław Fidziukiewicz z firmy Szlaki Wodne Puszczy Knyszyńskiej w Supraślu. – Są osoby, które uważają, że kamizelka jest im niepotrzebna, bo umieją pływać. Ale nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć szoku termicznego przy zetknięciu z wodą. Gdy wpadniemy do wody, zetknięcie z zimną wodą może spowodować paraliż i idzie się na dno. Do tego rzeka często ma silny prąd, może ponieść 100-200 metrów. Gdy nie ma kamizelki, poszukiwania takiej osoby są bardzo trudne. Kamizelka pomoże nam utrzymać się na wodzie do nadejścia pomocy albo w tym, by samodzielnie dopłynąć do brzegu.
Ważne jest też, aby kajak był sprawny. Wszystkie kajaki w wypożyczalni pana Zdzisława są wyposażone w kamizelki, do tego mają albo komorę powietrzną, albo poduszkę powietrzną.
– To sprawia, że w przypadku wywrotki, kajak nie utonie – mówi. – Osoby, które wpadną do wody, mogą spokojnie chwycić za kajak i z nim dotrzeć do brzegu. Trzeba też pamiętać, że podczas wywrotki naszych współtowarzyszy spływu nie wolno wyskakiwać z kajaka, aby ich ratować, ale podpłynąć spokojnie, taka osoba chwyci za kajak i możemy ją bezpiecznie odholować do brzegu.
Na wyprawę zawsze zabieramy ze sobą wodę. Konieczne jest też nakrycie głowy, kremy przeciwsłoneczne z filtrem, odpowiednie ubranie.
Niezwykle ważny jest też rozsądek. Przede wszystkim nigdy nie można pływać po spożyciu alkoholu. Trzeba też obierać taką trasę, pokonanie której nie przekroczy naszych możliwości.
– Zawsze pytamy, kto płynie, czy są to osoby doświadczone, czy są dzieci, w jakim są one wieku, aby odpowiednio dobrać trasę. Kiedyś zgłosiły się do nas dwie kobiety z dziećmi, które chciały w popłynąć w pięciogodzinną trasę, zasugerowałem im na początek godzinny rejs. Po tym czasie miały zadzwonić, aby powiedzieć, czy płyną dalej, bo następny przystanek będzie za trzy godziny. Po godzinie nie dzwonią, czyli płyną. Telefon zadzwonił po kolejnej godzinie, że już dalej nie chcą płynąć, są na jakimś polu i trzeba przyjechać i je odebrać. Na szczęście, doskonale znamy teren, jesteśmy w stanie zlokalizować takie osoby i do nich dojechać – opowiada Fidziukiewicz.
Ważne jest też, aby kończyć spływ w miejscach, gdzie można bezpiecznie wysiąść i odebrać jego uczestników.
Pływanie nie jest generalnie trudne, chociaż osoby, które nigdy nie płynęły kajakiem, najczęściej na początku mają trudności ze skręcaniem, ale te mijają po jakichś 200-300 metrach.
– Pewnych trudności zawsze przysparzają zwalone na rzece drzewa, co zdarza się dość często. Do tego przyroda nie jest tu przewidywalna, czasem trasa przejezdna jednego dnia, drugiego już taka nie jest. I trzeba kajak przenieść lub pod drzewem przepłynąć – mówi Zdzisław Fidziukiewicz. – Nieprzewidywalne są też warunki pogodowe. Gdy podczas spływu spotka nas burza, trzeba wysiąść z kajaka, ale nie chować się pod drzewem. Na szczęście, w mojej ośmioletniej karierze dotąd żadna tragedia się nie zdarzyła.
Rzeki Puszczy Knyszyńskiej są stosunkowo łatwe, nurt jest swobodny, można nimi płynąć nawet bez wiosłowania. Jest tylko takie utrudnienie, że zarastają, w lipcu i sierpniu niektóre stają się niespławne. Można spływać rzekami: Supraśl, Sokołda, Płoska, Słoja.
– Szczególnie godna polecenia jest pięciogodzinna trasa Sokołda-Supraśl – mówi Zdzisław Fidziukiewicz. – Startujemy z mostu, płyniemy przez Surażkowo do Zasad, gdzie mamy przełom rzeki Supraśl. Warto się tu zatrzymać i wspiąć na ok. 30-metrowe wzgórza, aby podziwiać przepiękne widoki. Z jednej strony mamy Wzgórza Świętojańskie, po drugiej Wzgórza Krzemienne. Potem dopływamy do uroczyska Krzemienne, to dobre miejsce na odpoczynek w parku krajobrazowym. Stąd udajemy się już do Supraśla. Można płynąć starym korytem rzeki, bardzo krętym, lub odcinkiem wykopanym kiedyś do młynów – płynie się wtedy wzdłuż ściany lasu. To najładniejszy odcinek rzeki. Ale potrafi bardzo szybko zarastać, spływ jest tu możliwy do połowy czerwca. Gdy zdecydujemy się na trasę starym korytem, zachwyci nas przepiękny widok na klasztor supraski, niesamowity, ujawniający całe jego piękno. Zarówno jedna, jak i druga, trasa to także okazja do obcowania ze zwierzętami i ptakami, zamieszkującymi te okolice.
Malownicza trasa rzeką Słoja polecana jest raczej wytrawnym kajakarzom.
– Jest bardzo trudna ze względu na dużą ilość powalonych drzew – mówi Zdzisław Fidziukiewicz. – Ruszamy z Kozłowego Łuku, za Talkowszczyzną, płyniemy do Supraśli w Nowosiółkach czy Borkach.
O tym, jak bardzo ekstremalna jest to wyprawa, świadczy to, że nie wszystkim udaje się pokonać nawet połowę trasy. Niedawno grupa kajakarzy, chcących pokonać rzekę, zdołała dopłynąć tylko do Talkowszczyzny, nie dali rady dalej, ale trasą byli zafascynowani.
Rzeką Płoska najlepiej płynąć w maju (teraz jest bardzo płytka i zarośnięta).
– W niektórych miejscach ma jednak bardzo silny prąd, szczególnie na wysokości Królowego Mostu – ostrzega Fidziukiewicz. – Potem wpływa się w lasy, gdzie jest mnóstwo powalonych przez bobry drzew.
Warto też pokusić się na wyprawę rzeką Supraśl z Supraśla do Wasilkowa. To dość trudny odcinek, choć trasa jest krótka. Ale płynie się 5 godzin, rzeka jest dość kręta, w niektórych miejscach nawet o 180 st. zawraca. Te trudy wynagradzają przepiękne widoki – część rzeki płynie wzdłuż ściany lasu.
Trasę można skończyć na zalewie w Wasilkowie. Można też udać się dalej, do Dobrzyniewa czy Narwi. Wtedy spływ kończymy na rzece Narew, na śluzie w Rybakach.
Rzeka Narew, jedna z największych w Polsce, jest świetnym wyborem na kilkudniowe wyprawy.
– Możemy wypłynąć np. z miejscowości Narew do Suraża, przy Górze Zamkowej. Można też wypłynąć z Narewki, rzeką Narewka do Bindugi, która łączy się z Narwią, i dalej płynąć większą rzeką. Trzeba tylko pamiętać, że od Kosego Mostu potrzebna jest zgoda nadleśnictwa, aby wpłynąć na teren Puszczy Białowieskiej.
Spływ Narwią to świetna okazja do odwiedzenia nadnarwiańskich cerkwi: w Narewce, Lewkowie, Odrynkach, Narwi, Rybołach, po drodze mijamy też cerkiewki stojące tuż nad wodą, przepięknie położone.
– Generalnie pływanie kajakiem to świetny sposób na relaks, odpoczynek, obcowanie z przyrodą, zwłaszcza gdy płynie się kilka dni i trzeba sobie radzić z różnymi warunkami – mówi Zdzisław Fidziukiewicz. – Ale kilkudniowe spływy to najlepsze wspomnienia. Kajakarstwo jest bezpieczne, fajne, ale pływając zawsze trzeba zachować rozsądek.
— Jan Kochanowicz
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.