Sława Isusu Chrystu!
moje pytanie dotyczy spraw osób homoseksualnych. Z tego, co wiem kościół negatywnie odnosi się do osób o orientacji seksualnej innej niż heteroseksualna. Zabrania się ich "dręczenia", ale próbuje się ich "nawrócić" na heteroseksualizm. Dzieje się to z krzywdą dla nich samych. Osoba homo jest dyskryminowana przez Kościół. Pomimo tego, iż WHO uznało, że homoseksualizm nie jest chorobą, uznaje się ich jak trędowatych czy potępieńców. Ale homoseksualistą jest się od urodzenia. Ludzie poprostu odkrywają swoją tożsamość seksualną w pewnym wieku, co nie oznacza, że włąśnie wtedy nabyli takich skłonności. A jeśli od urodzenia-to za sprawą Boga, jak sądzę. Czy Bóg tworząc taki typ ludzi, którzy nie odbiegają chyba zachowaniem od hetero i chcą niejednokrotnie zbliżyć się do Boga, funkcjonować w społeczeństwie w miłości, celowo odbiera im szansę na zbawienie. Czy robii to z premedytacją?
Z góry dziękuję za odpowiedź
Na początek należy sprostować jedna rzecz. To, że ktoś rodzi się ze skłonnościami homoseksualnymi nie dzieje się za sprawą Boga. To wynik zepsucia ludzkiej natury. Faktem jest jednak, że są ludzie, którzy rodzą się z inną orientacją seksulaną. Kościół nie jest przeciwny takim ludziom, Kościół jest przeciwny aktom homoseksualnym. Takie osoby, podobnie jak i heteroseksualni muszą żyć zgodnie z przykazaniami Bożymi. Heteroseksualizm poza obrębem małżeństwa też jest grzechem. Osoba, która odkryła w sobie taką orientację, powinna świadomie zrozumieć, że jest to sprzeczne nawet z prawami natury. Nie jest prawdą, że odmawia się jej mozliwości zbawienia. Skłonność do czegoś nie jest jeszcze złem samym w sobie. Kosciół nigdy nie będzie mógł zakceptować homoseksualizmu, nie homoseksualistów, ponieważ naruszyłoby to jego wewnętrzną strukturę.
— o. Jerzy Pańkowski
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.