Witam!
Od kilku miesiecy spotykam sie z dziewczyna wyznania katolickiego, bardzo religijna, działająca w stowarzyszeniach katolickich, nauczającą j. polskiego w katolickim gimnazjum, uczęszczającą regularnie do kościoła, na rekolekcje itp. Ostatnio powiedziałami, że spełniam jej wszystkie warunki, by byc jej chłopakiem. Niestety jestem prawosławny - to mnie skresla, jest to dla niej wadą niesamowitą. Na dniach odbedziemy jeszcze raz poważna rozmowę. Zalezy mi na niej, ale w takiej sytuacji będę musiał dla niej powiedzieć, że jest po prostu fanatyczką, dla której wiara przysłoniła widok na swiat. Bo chba nie mozna z takim człowiekiem planowac przyszłości.
Dlaczego jako prawosławny jestem gorszy?
ona nawet nie potrafiła odpowiedziec sensownie na podobe do w/w pytanie.
Czy jest sposób na zrozumienie takiej postawy wobec życia?
z góry dziekuje za odpowiedź.
Z poważaniem:
Jan.
Zapewniam Pana, że nie jest Pan gorszy, bo jest Pan prawosławny. Dobrze się dzieje, że potrafi Pan postawić Boga, bo nasze przekonania jako takie mogą być mylne, ponad wszystko. Myślę, że warunki, które postawiła przed Panem wspomniana dziewczyna, nie weryfikują prawdziwej miłości, która przewyższa wszystko, ale nie zmusza do takich wyrzeczeń. Jeżeli już dzisiaj prawosławie jest dla niej wadą nie do przyjęcia, to co będzie później? Proszę nie tracic nadziei. Pozwolę sobie na pewne żartobliwe powiedzenie Greków: "Jak człowiek człowiekowi zamyka jedne drzwi, to wówczas Bóg otworzy mu dziesięć okien". Bóg widział Pana wytrwałość i na pewno nie da Pana skrzywdzić - wierzę w to z przekonaniem.
— o. Jerzy Pańkowski
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.