W wywiadzie dla panarabskiego portalu Al-Monitor prawosławny metropolita Bagdadu, Kuwejtu i Zatoki Perskiej Ghattas (Hazim) stwierdził, iż obecna sytuacja w Iraku zmusiła do opuszczenia swych rodzinnych domów aż 90% prawosławnych mieszkańców tego kraju.
W wywiadzie dla panarabskiego portalu Al-Monitor prawosławny metropolita Bagdadu, Kuwejtu i Zatoki Perskiej Ghattas (Hazim) stwierdził, iż obecna sytuacja w Iraku zmusiła do opuszczenia swych rodzinnych domów aż 90% prawosławnych mieszkańców tego kraju. Część przeniosła się do innych regionów – głównie Ebrilu zamieszkanego przez Kurdów . Niestety wielu prawosławnych Irakijczyków w ogóle opuściło swą ojczyznę – przenieśli się do sąsiednich Jordanii, Libanu, albo jeszcze dalej, tj. do zachodniej Europy i USA, gdzie wielu członków ich rodzin mieszka od dziesięciu i więcej lat.
Przyczyną tego zatrważającego stanu rzeczy jest powstanie w ciągu ostatnich miesięcy „kalifatu” ISIS (Islamskie Państwo Iraku i Lewantu) – wskutek chaosu politycznego i wojskowego, skrajni islamiści przejęli władzę w wielu regionach Iraku i Syrii. Próbują oni odtworzyć (po ośmiuset latach przerwy) państwo rządzone przez kalifa – czyli następcę Mahometa, i niejako wręcz zastępcę samego Boga – dla wszystkich muzułmanów. Wszystkich, to znaczy: obejmujących muzułmanów wszędzie, a nie tylko w tym drobnym skrawku Bliskiego Wschodu. Kalifat jest to bowiem Daru-l-islam – świat strefy islamu, gdzie obowiązuje szariat (tj. prawo koraniczne obowiązujące także w sądownictwie, prawie cywilnym, gospodarczym itd. – w islamie tak naprawdę nie ma rozróżnienia na prawo religijne i świeckie), którego to strefa ponadto musi być nieustannie poszerzana. W takim państwie wszyscy innowiercy mają nikłe prawa, choć członkowie ISIS w prześladowaniu Ludów Księgi, których powinni jako tako szanować wedle Koranu, przewyższają „wzorce” sprzed tysiąca lat.
Efekty są straszne; jak podaje władyka Ghattas, w stolicy Iraku – Bagdadzie – pozostało tylko 30 prawosławnych rodzin (w jurysdykcji bizantyjskiego Patriarchatu Antiocheńskiego; w przypadku syryjskiego-orientalnego jest ich zapewne nieco więcej). W Basrze już nie ma prawosławnych chrześcijan w jurysdykcji bizantyjskiego Patriarchatu Antiochii – część została zabita, a część, zastraszona, uciekła. W okolicach Mosulu zostało dziesięć prawosławnych rodzin.
Hierarcha obawia się o przyszłość prawosławnego chrześcijaństwa w całym regionie, tj. Syrii i Iraku, zwłaszcza iż chrześcijański Zachód nie czyni wystarczających wysiłków w celu obrony bliskowschodnich wyznawców Chrystusa. Nawet, wbrew powszechnej opinii, nie ułatwia emigracji: Znam wielu chrześcijan, a zwłaszcza prawosławnych, którzy zwrócili się do różnych ambasad, i nie dostali wizy. Inni zwrócili się do ONZ i innych międzynarodowych organizacji, by legalnie wyemigrować, i to się nie udało. – powiedział metropolita Ghattas.
Jest to tym bardziej bolesne, iż prawosławni Irakijczycy są jedną z najstarszych chrześcijańskich wspólnot na świecie, co podkreślił arabski biskup: Mamy wspaniałe dziedzictwo, sięgające czasów przedchrześcijańskich, a następnie chrześcijańskich, aż wreszcie islamskich. To dziedzictwo znajduje się w niebezpieczeństwie, niszczone są zabytki kultury.
Mimo tej dramatycznej sytuacji metropolita Ghattas powiedział, że pozostanie na miejscu, tj. w Bagdadzie, mimo że wielu hierarchów innych Kościołów, zwłaszcza w Mosulu, uciekło z kraju bądź też do innych jego części – np. anglikański duchowny Andrew White, który zajmował się jedyną parafią anglikańską w kraju, za zgodą arcybiskupa Canterbury opuścił Irak. Metropolita Ghattas stwierdził, iż musi być pewien, że słowo Boże pozostanie w regionie. I dodał: Nie bój się, mała trzódko, jestem z tobą. Jeśli cię prześladują, to dlatego, że Mnie prześladowali jeszcze przed tobą. Nie przestraszymy się, bo to nie pierwszy raz w historii, że coś takiego się dzieje. Zostaniemy tak długo, jak długo pozostanie w nas wiara.
Na podstawie: al-monitor.com
— Dominika Kovačević
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.