W ciągu ostatniego miesiąca prawosławny serbski naród i serbska Cerkiew stały się pewnego rodzaju pionkami w rozgrywce pomiędzy Unią Europejską, a władzami Serbii.
W ciągu ostatniego miesiąca prawosławny serbski naród i serbska Cerkiew stały się pewnego rodzaju pionkami w rozgrywce pomiędzy Unią Europejską, a władzami Serbii. Stawką proponowanego Serbii przez Unię członkostwa jest zrzeczenie się przez serbski naród prawa do Kosowa i Metochii – kolebki serbskiej państwowości i duchowości, siedziby serbskiego patriarchy, ziemi uświęconej wielowiekową modlitwach w monasterach o blisko (a czasem i ponad) tysiącletniej historii, z której wyszło wielu prawosławnych świętych. Skutkiem takiej postawy – niespotykanej wcześniej wśród serbskich władz niezależnie od okresu historycznego i opcji politycznej - może być już zupełna utrata chrześcijańskiego charakteru Kosowa i Metochii poprzez wygnanie resztek żyjących tam prawosławnych chrześcijan oraz ciche przyzwolenie na zniszczenie tamtejszych licznych cerkwi, monasterów, kapliczek i cmentarzy. Należy tu również zauważyć, iż zarówno albańskie władze samozwańczego państwa „Kosowo” – czyli de facto drugiej Albanii – jak i przewodniczący Unii Europejskiej systematycznie unikają drugiego członu pełnej nazwy Kosowa, tj. „Metochia”, gdyż oznacza on ziemię należącą do prawosławnych klasztorów.
W związku z tą dramatyczną sytuacją, Serbski Kościół Prawosławny, poczuwając się do pasterskiego napomnienia władz Serbii, będących przecież jego wiernymi, zdecydował się opublikować dwa apele. Pierwszy z nich został wystosowany do serbskich władz 6 kwietnia br., czyli w przededniu rozmów w Brukseli o uregulowaniu stosunków na linii Belgrad - Prisztina (stolica "Kosowa"), które są według UE niezbędnym warunkiem do rozpoczęcia wstępnych rozmów o członkowstwie Serbii w UE. Drugi apel, ogłoszony 22 kwietnia br., opublikujemy wkrótce. Obydwa dokumenty przetłumaczył pan Vladan Stamenković, mieszkający w Polsce, pisarz, tłumacz i publicysta. Zachęcamy do zapoznania się z nimi, gdyż dają one doskonały obraz tego, co tak naprawdę jest stawką w nieustannych próbach ubezwłasnowolnienia Serbii przez mocnych tego świata.
OTWARTY APEL DO WŁADZ PAŃSTWOWYCH SERBII
Pan Tomislav Nikolić,
Prezydent Serbii
Pan Ivica Dačić,
Premier Serbii
Pan Aleksandar Vučić,
Pierwszy Wicepremier Serbii
Belgrad
Szanowny Panie Prezydencie,
Szanowny Panie Premierze,
Szanowny Panie Pierwszy Wicepremierze,
W tym dla Serbii i Serbów ciężkim i decydującym – a może i sądnym – dniu zwracamy się do Was w imieniu Serbskiej Cerkwi Prawosławnej jako ojcowie i bracia, z szacunkiem i wiarą w Wasze prawosławne chrześcijańskie sumienie oraz w Wasze poczucie patriotyzmu i odpowiedzialności przywódczej. Nie zwracamy się do Was tak jak zwykle, lecz w postaci apelu otwartego, a są ku temu dwa powody – brak czasu (brukselskie ultimatum upływa już we wtorek) i potrzeba, by w sposób oczywisty zaprzeczyć bezczelnym kłamstwom, które ostatnich dniach rozpowszechniają niektórzy ludzie i niektóre środki masowego przekazu, że nasza Cerkiew milczy w sprawie Kosowa (!)
My również, tak jak cały naród serbski znamy i czujemy ciężar, który Was przyciska, przed jakim trudnym wyborem znajdujecie się i jakimi naciskami i szantażami jesteście poddawani. Przypominamy jednak, by dodać Wam otuchy i duchowego wsparcia, że nie jest Wam trudniej niż zacnemu Księciu [św. Łazarzowi przyp. tłum.] przed bitwą w Kosowie, lub księżniczce Milicy po bitwie, lub patriarchom Paisjuszowi i Arseniuszowi III Crnojeviciowi oraz innym pod jarzmem otomańskim, lub świaszczennomęczennikowi diakonowi Habakukowi przed powstaniem, lub Karadziordzie i Miloszowi w czasie obydwóch powstaniach, lub królowi i rządowi w czasach austrowęgierskiego ultimatum z 1914 roku, lub państwu serbskiemu w nieodległej przeszłości - w czasach ultimatum z Rambouille.
Cerkiew, ze swej natury soborowa, nie jest przeciwko europejskiemu jednoczeniu narodów i państw, ani przeciwko idei jeszcze szerszych procesów jednoczenia. Zresztą, Cerkiew jest wyłącznym historycznym inicjatorem i nosicielem nauczania o wszechojcowskiej jedności i o wszechjedności tworu Bożego w Chrystusie. Lecz tutaj nie o tym mowa. W tej chwili od Serbii w sposób ultymatywny domagają się, aby faktycznie wyrzekła się Kosowa i Metochii, źródła naszego cerkiewnego, narodowego i państwowego bytu, jak również oddała pozostającą tam garstkę narodu serbskiego pod rządy tych, którzy już wcześniej większą jego część pozabijali lub wygnali, w zamian za mglistą i niepewną możliwość otrzymania cudownej – tylko dla Serbii uwarunkowanej – „daty rozpoczęcia negocjacji członkowskich”, negocjacji, których czas trwania oraz wynik nikt żywy nie jest w stanie przewidzieć.
Dzięki brutalnej, ale zbawiennej szczerości słownika berlińskiego, w odróżnieniu od brukselskiego, jedna rzecz zdaje się być całkowicie przewidywalna i pewna – ostatnie ultimatum zabrzmi: albo oficjalnie, formalnie uznacie „państwo Kosowo”, albo z członkostwa w Unii Europejskiej nie będzie nic. Innymi słowy: Serbowie maja dobrowolnie wyrzec się swojego terytorium i suwerenności, a nawet śladów swej tysiącletniej obecności w Kosowie i Metochii (biorąc pod uwagę, że kosowsko-metochijscy Albańczycy również w obecności sił NATO mogą bezkarnie bezcześcić cerkwie, monastery i cmentarze oraz atakować ludzi), a w zamian za to oferują pustą, niezobowiązującą obietnicę „światłej przyszłości europejskiej”, tj. w praktyce oferują jedno wielkie nic, zarazem cynicznie mówiąc: trzymajcie się mocno!
Duch dzisiejszej Unii Europejskiej nie jest już, niestety, duchem dobrej, starej Europy. My nadal jesteśmy za ideą wolnego duchowego i gospodarczego jednoczenia się kontynentu europejskiego, ale w żadnym wypadku nie jesteśmy za projektem zniewalania lub poniżania któregokolwiek państwa europejskiego, w tym naszej Serbii. Jesteśmy pewni, że żaden układ rządzący Serbią, również dzisiejszy, nie ma ani prawa, ani mandatu zgodzić się na warunki, których nie postawiono przed żadnym innym państwem kandydującym do członkostwa w Unii Europejskiej. Bilet wstępu jest zbyt drogi. Serbia nie powinna zgodzić się z góry na zapłacenie takiej ceny za towar, którego może nigdy nie otrzyma. Ona nigdy w swojej historii tego nie robiła, bez względu na wielkość szklanki żółci, którą zawsze z tego powodu musiała wypić.
Najważniejszą obietnicą przedwyborczą i bezpośrednio po wyborach daną obietnicą Was, którzy zyskaliście zaufanie narodu, by w burzliwych i smutnych czasach prowadzić okręt Serbii, było to, że w żadnym wypadku ani nie oddacie, ani nie zdradzicie, ani nie sprzedacie Kosowa i Metochii, historycznej Starej Serbii.
My, arcypasterze Serbskiej Cerkwi Prawosławnej jesteśmy przekonani, że reprezentujemy i wyrażamy stanowisko wszystkich jej wiernych i uważamy za swój święty obowiązek przypomnieć Wam o tej obietnicy i zapewnić Was, że spodziewamy się, tak jak ogromna większość Serbów, że jej dotrzymacie. Robimy to w tej chwili, ponieważ jesteśmy w pełni świadomi tragicznego momentu i brzemienia odpowiedzialności spoczywającego na Waszych plecach.
Nadzieja, jednak, umiera ostatnia. Kiedy rozejdą się ciemne chmury, zaświeci słońce. Jutro w naszej Cerkwi jest niedziela Adoracji Krzyża Świętego, a wkrótce nadejdzie święto Zmartwychwstania. Kiedy przed sobą mamy dwa zła, mniejsze z nich jest najlepszym rozwiązaniem. Ufamy w miłość i pomoc Bożą, zarówno dla nas, jak i dla wszystkich ludzi dobrej woli.
Z błogosławieństwem,
Przewodniczący Świętego Synodu Arcypasterzy
Patriarcha serbski
Ireneusz
Tutaj można zapoznać się z apelem w oryginale
— Dominika Kovačević, Vladan Stamenković
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.