Kontynuujemy dyskusję na temat kondycji Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego.
Kontynuujemy dyskusję na temat kondycji Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Przedstawiamy państwu rozmowę z Romanem Wojtyszką – redaktorem naczelnym prawosławnego portalu devadnes.ru parafii Narodzenia Chrystusa w Brześciu. Rozmowa jest pokłosiem naszej wizyty na Festiwalu Mediów Prawosławnych w Moskwie.
Anna Jawdosiuk: Jak rozumieć słowa wypowiedziane na Festiwalu Mediów Prawosławnych, odnoszące się do Cerkwi rosyjskiej, a dotyczące końca etapu tzw. „Cerkwi skrzywdzonej”?
Roman Wojtyszko: Patriarcha w swoim wystąpieniu wspominał o czasach pierestrojki, gdy upadła władza sowiecka i gdy zaczęto publikować fakty dotyczące prześladowań Cerkwi w ZSRR, ale też generalnie represji, które objęły cały naród. Wówczas społeczeństwo z wielkim żalem wspominało te wydarzenia. Nie będę tutaj opisywał ze szczegółami całej krwawej historii terroru komunistycznego. Wystarczy, że przywołam jeden fakt – pod Moskwą znajduje się słynny poligon butowski, na którym w latach 1930-1953 zamordowano 793 duchownych, 219 osób świeckich (psalmistów, lektorów, regentów, chórzystów, starostów cerkiewnych, ikonopisców, członków rad parafialnych, sprzątaczki ze świątyń, stróżów), ogólna liczba zamordowanych w tym miejscu to 20 tysięcy osób. Takich „poligonów” w całym ZSRR było tysiące, włączając w tą liczbę miejsce kaźni pod Katyniem. Ogólna liczba represjonowanych wiernych prawosławnych według różnych spisów sięga od pół do miliona ludzi. Spośród nich komisja d.s. kanonizacji uznała za świętych 1597 osób. A ile zniszczonych i zbezczeszczonych cerkwi, monastyrów? Oczywiście społeczeństwo, prości obywatele nie mogli odnosić się do tych wydarzeń obojętnie i bez współczucia.
Ale ten stan świadomości społeczeństwa minął, zmieniło się postrzeganie Cerkwi?
Z czasem jednak rany zadane Cerkwi przez biesowski reżim zaczęły się zabliźniać. W Rosji pojawiła się swoboda religijna. Rozpoczęto odbudowę nie tylko chramów, ale też życia parafialnego, działalności dobroczynnej, odradzało się szkolnictwo cerkiewne… Zmieniało się również i społeczeństwo rosyjskie. Ze współczującego i oszołomionego zgrozą obwieszczonych faktów, ale też uskrzydlonego wolnością, stopniowo przeistoczyło się w społeczeństwo postmodernistyczne. Pojawiły się nowe wyzwania, na które Cerkiew powinna zareagować, patrząc już w przyszłość, chociaż powinno się powiedzieć w Wieczność. Czas, gdy wstawaliśmy z kolan, oglądając się za siebie dobiegł końca. Prawdą jest, że bez przeszłości nie ma przyszłości, ale patrzeć tylko do tyłu jest niemożliwością.
Problemy, przed którymi stoi dziś świat, nie są obce i Cerkwi: jak żyć w warunkach globalizacji, społeczeństwa konsumpcyjnego, dezawuowania wartości, gdy grzech przykrywany jest pojęciem tolerancji i wolności? Zmienił się również sam stosunek ludzi do Cerkwi. Dziś przypominanie o tragicznej przeszłości praktycznie na nikim nie robi już wrażenia. Ludzie chcą żyć tu i teraz, cieszyć się „dobrami” i wolnościami, które daje im globalizujący się świat.
W takim razie, na jakim dziś etapie znajduje się Cerkiew? Co już zdążyła osiągnąć i co jeszcze ją czeka?
W swoim wystąpieniu patriarcha Cyryl, zauważył, że Cerkwi rosyjskiej już wiele udało się osiągnąć, a mianowicie przywrócono życie parafialne. Praktycznie wszystkie przejawy aktywności cerkiewnej zostały wsparte strukturami administracji na szczeblu synodalnym, bądź diecezjalnym. Są poważne sukcesy na polu kształcenia, włączając nauczanie parafialne, na szczeblu szkół średnich i wyższych. Stosunki z państwem weszły na nowy poziom – zdecydowano o wprowadzeniu do szkół przedmiotu „podstawy kultury prawosławnej”. Działalność dobroczynna i socjalna stały się chlebem powszednim Cerkwi. O tym wiele zostało napisane i powiedziane. Ale jest też wiele problemów. Jednym z nich jest tragicznie niski poziom duchowy narodu. Szczerze mówiąc, jak zauważył Patriarcha, przed Cerkwią stoi zadanie rechrystianizacji Rosji. Żaden podmiot administracyjny tu nie pomoże, a wprost przeciwnie może zaszkodzić. U nas nie mniej niż 70% obywateli nazywa siebie prawosławnymi, przy czym regularnie w nabożeństwach uczestniczy 7-10% wiernych. Dlatego też tak ostro została postawiona kwestia katechizacji. To zbyt mało, tylko określać się jako prawosławny, ważne jest żyć Cerkwią, Chrystusem, być częścią modlitewnej wspólnoty. I właściwie praca na tym polu dopiero się zaczyna. Szał wywołany petrodolarami powoli znika. Ludzie widzą wokoło siebie dzieci, którymi nikt się nie opiekuje, powszechny alkoholizm, korupcję paraliżującą społeczeństwo, brutalność wobec drugiego człowieka, kryminalistów, brak społecznej solidarności, odbieranie swobód obywatelskich i tak dalej... W samej społeczności prawosławnej jest nie mało problemów. W tej sytuacji głos Cerkwi powinien brzmieć dużo bardziej donośnie i stanowczo. Cerkiew powinna i może stać się sumieniem społeczeństwa rosyjskiego.
Swego czasu patriarcha Aleksy II powiedział: ”Społeczeństwo, w którym nie ma miejsca dla Boga i wiary nie ma przyszłości. Kościół wpływa na życie kraju nie poprzez walkę polityczną, a poprzez umacnianie moralno-duchowych podstaw bytu człowieka i całego narodu, w tym również elity politycznej. Jest dla mnie kwestią bezsporną: jak silnym nie byłoby „prawosławne lobby”, korzyść z niego przy niskim poziomie życia duchowego społeczeństwa będzie żadna.”
Jak jest rola Cerkwi w formowaniu społeczeństwa obywatelskiego, wydawałoby się że to sfera polityczna. Czy w ogóle zasadne jest zaangażowanie Cerkwi na tym polu? I jeżeli tak to, jakimi sposobami może dokonać tego właśnie Cerkiew, a nie na przykład państwo?
Społeczeństwo obywatelskie to sfera inicjatywy wolnych obywateli i swobodnie powstałych wspólnot, towarzystw, organizacji pozarządowych, to sfera wolna od wpływów i reglamentacji państwowej. Zdarza się często tak, że społeczeństwo obywatelskie jest celem samym w sobie. Ale według mnie, to nie tak. Dla mnie, jako człowieka wierzącego, bardzo ważnym jest, żeby obywatele byli wolni w Chrystusie, wolni dla życia z Bogiem. Spróbuję wyjaśnić moją myśl.
Europejskie społeczeństwo to społeczeństwo rozwiniętych i demokratycznych instytucji. No i pięknie. Ale niestety, właśnie tam grzech, w rozumieniu zgodnym z prawosławną moralnością, stał się normą – związki osób jednej płci, eutanazja, związki pozamałżeńskie, „lekkie” narkotyki, aborcji... Wyobraź sobie: w 2001 roku Wyższy Sąd Apelacyjny Francji uznał, że „dziecko chore (dziecko w łonie matki, czyli nienarodzone) ma prawo do tego, żeby nie przyjść na świat”, a jeżeli się jednak urodzi jako inwalida, to może ubiegać się o zadośćuczynienie, jeżeli jego rodzicom nie zagwarantowano możliwości przeprowadzenia aborcji.
Społeczeństwo, w którym Dekalog jawi się jako moralizatorski anachronizm, idzie drogą do nikąd. Sytuacja demograficzna Zachodniej Europy to ilustruje. Według prognoz ekspertów, wizja tego, że oblicze starego kontynentu radykalnie się zmieni i meczet „Notre-Dame de Paris” powstanie za jakieś 20 lat, jest zupełnie realna.
Niestety naród rosyjski nie jest wolny od tych samych problemów...
W 2001 roku w Rosji urodziło się 1 mln 320 tys dzieci, a aborcji przeprowadzono 1 mln 800 tys.! Zgodnie z danymi ONZ za 2004 rok, Rosja znajdowała się na pierwszym miejscu pod względem usuwania ciąży (53 aborcje na 1000 kobiet). Do tego w moim kraju mamy krytycznie wysoki wskaźnik śmiertelności. Rocznie rodzi się 1 mln 600 tys ludzi, a umiera 2 mln 100 tys.
Według statystyk – 2 mln 800 tys Rosjan jest alkoholikami, co daje 2% ogólnej liczby mieszkańców kraju. Spożycie czystego spirytusu na jednego człowieka w Rosji wynosi 18 litrów rocznie! W kraju mamy ok. 2-2,5 mln narkomanów, przy tym średni wiek uzależnionego, który umiera to 28 lat.
Jeżeli uważać tą sytuację za konsekwencję braku społeczeństwa obywatelskiego, to popełnimy błąd. Tragedią Rosjanina jest to, że żyje bez „cara w głowie”. I broń Boże, nie pomyśl, że chodzi mi o cara-batiuszkę, patrząc od Iwana Groźnego po Stalina. Dla chrześcijanina w rzeczywistości jest tylko jeden władca – Chrystus. Gdy dusza człowieka wypełniona jest surogatem, a w jego rozumie znajdziemy wszystko, oprócz spojrzenia w kierunku Tego, który dał nam życie, to wiedzie to ku tragedii. I wszyscy jesteśmy świadkami tej tragedii. W tej sytuacji Cerkiew milczeć nie może. I nie milczy. Rosyjski Kościół Prawosławny realizuje rząd wielkich projektów, skierowanych na walkę z alkoholizmem na ogólnokrajowym polu, walczy z narkomanią, aborcjami. Ale alkoholizm i aborcja to tylko syndromy poważnej choroby – życia bez Boga.
Dlatego tak ważna jest wspominana re-chrystianizacja. O wiele bardziej ważniejsza, niż budowa społeczno-politycznych systemów. Przecież stając się chrześcijaninem, człowiek staje się wolny. „Nie bój się, bom Ja z Tobą, nie lękaj się, bom Ja Bogiem Twoim. Wzmocnię Cię, a dam ci pomoc, podeprę cię prawicą sprawiedliwości swojej” (Iz 41:10) – woła Chrystus ustami proroka Izajasza. „Do mnie się zwróćcie, wszystkie krańce ziemi, abyście były zbawione, bo Ja jestem Bogiem i nie ma innego” (Iz 45:22). Te właśnie słowa prawdy, wypowiedziane na długo do narodzin Chrystusa, są aktualne i dziś. Jeśli życie człowieka, narodu oparte jest nie na Bogu, to wówczas jest to dom zbudowany na piasku. I powinniśmy przybliżać człowieka ku prawdziwej swobodzie, którą jest Chrystus. Bo to jest wolność od grzechu, a co za tym idzie i od śmierci.
I jeżeli w rezultacie ludzie przemienią swoje życie, będą miłosierni, lepsi dla siebie wzajemnie, bardziej solidarni i odpowiedzialni za swój naród, miasto, rodzinę, to żadna dyktatura nie będzie miała najmniejszej szansy, ni lewa, ni prawa, ni czerwona, ni brązowa...
Ale obecnie kwestia priorytetową nie jest polityka, ale życie człowieka i zbawienie. Żeby obronić życie, bardzo ważnym jest żeby społeczeństwo nie nominalnie, ale rzeczywiście stało się chrześcijańskim. Rozumie to i patriarcha, i wielu innych członków Cerkwi. I dokładnie temu poświęcane są siły i środki Cerkwi.
zdjęcie z archiwum Romana Wojtyszki
— Anna Jawdosiuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.