Metropolita Kalavryty i Egialii Ambroży (północna część Peloponezu) z Greckiego Kościoła Prawosławnego uważa, iż konstantynopolitański patriarcha Bartłomiej I "przekracza dopuszczalne granice" w dialogu z Kościołem rzymskokatolickim.
Metropolita Kalavryty i Egialii Ambroży (północna część Peloponezu) z Greckiego Kościoła Prawosławnego uważa, iż konstantynopolitański patriarcha Bartłomiej I "przekracza dopuszczalne granice" w dialogu z Kościołem rzymskokatolickim.
Z bólem w sercu pobożnie prosimy, by w przyszłości dialogowi teologicznemu w żaden sposób nie towarzyszyły wspólne modlitwy wraz ze wspólną celebracją liturgiczną - z takimi słowami w imieniu mnichów monasteru Ksyropotam władyka Ambroży zwrócił się do patriarchy Bartłomieja w artykule, którego tłumaczenie opublikowano na stronie "prawoslawie.ru".
Takie działania - pisze władyka Ambroży - mogą sprawiać wrażenie, że nasz Kościół prawosławny postrzega katolików jak prawdziwy Kościół, a papieża - jak kanonicznego biskupa Rzymu. Powstaje wrażenie, że patriarcha w pośpiechu próbuje połączyć obydwa Kościoły.
Udział Bartłomieja I w katolickiej celebrze i jego wspólna modlitwa z papieżem w Watykanie, według greckiego metropolity wywołuje u wielu nie tylko zaniepokojenie, lecz również ogromny ból, ponieważ takie działania zwierzchnika są zakazane przez święte kanony.
Patriarcha przekracza dopuszczalne granice w obcowaniu między Wschodem i Zachodem, bo przecież wspólna recytacja Symbolu wiary jest działaniem liturgicznym - zaznacza arcybiskup.
Uważa ponadto, iż absolutnie żadna próba zbliżenia (między Kościołami - przyp. aut.) nie przyniesie rezultatu, jeżeli katolicy nie zaprzestaną uprawiać prozelityzmu wśród prawosławnych w Rosji, na Ukrainie, Białorusi, w Polsce, Czechach, Słowacji i innych krajach byłego "bloku wschodniego".
za: Interfax
— Tomasz Sulima
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.