W ciągu 11 dni w listopadzie br.
W ciągu 11 dni w listopadzie br. nieśmiały mnich o łagodnym głosie imieniem Jonasz zobaczył, jak jego życie zmienia się w sposób, o którym nigdy nie marzył. Najpierw został biskupem Fort Worth, a kilka dni później wybrano go na metropolitę, stojącego na czele synodu biskupów, liczącego sobie sto tysięcy członków Prawosławnego Kościoła w Ameryce (OCA) – który stanowi jedną z najważniejszych wspólnot prawosławnych w USA. Poniżej przedstawiamy wywiad, udzielony przez metropolitę Jonasza agencji prasowej Associated Press, który poprzedzają słowa napisane przez dziennikarza tej Agencji Toma Breena.
Urodzony w Chicago, 49-letni James Paffhausen niegdyś członek Kościoła episkopalnego przyjął prawosławie w trakcie nauki na uniwersytecie. Następnie wyświęcono go na kapłana, niedługo potem zaś przyjął stan mniszy. Założył prawosławne klasztory w Manton, w stanie Kalifornia, jak również inne prawosławne misje w Kalifornii i na Hawajach.
Wybór biskupa Jonasza na metropolitę z radością przywitali członkowie Kościoła, który nadal nie może otrząsnąć się z szoku po tym, jak we wrześniu mijającego roku ujawniono raport opisujący szczegóły zniknięcia z kont Kościoła milionów dolarów, co miało miejsce podczas rządów trzydziestoletnich rządów dwóch poprzedników metropolity Jonasza.
Specjalna komisja przygotowała raport, z którego wynika, że władze OCA najwyższego szczebla miały swój udział w sprzeniewierzeniu cerkiewnych pieniędzy, a rezultaty swoich prac przekazały miejscowemu prokuratorowi okręgowemu.
W czasie, kiedy sobór Kościoła rozstrzygał o przyjęciu reform, duchowni, świeccy i biskupi poszukiwali nowego otwarcia przy wyborze kolejnego metropolity. Wybór padł na biskupa Jonasza, który był w ich przekonaniu idealnym kandydatem by sprawować ten urząd.
Wprowadzenie w urząd biskupa Jonasza, który jak inni prawosławni mnisi używa wyłącznie imienia, odbędzie się w dniu 28 grudnia br. w katedrze św. Mikołaja w Waszyngtonie. Obok innych, właściwych zwierzchnikowi Kościoła obowiązków, czeka go niezwykle trudne zadanie odbudowania zaufania do hierarchii kościelnej, pielęgnowanie jedności pomiędzy różnymi Kościołami w USA i troska o właściwy obraz OCA w kraju, w którym prawosławni chrześcijanie stanowią niewielki tylko odsetek społeczeństwa.
Jaka była reakcja Eminencji na ten niezwykły awans. Po krótszym, niż dwa tygodnie okresie czasu, bycia biskupem wikariuszem z przełożonego monasteru Eminencja stał się metropolitą – zwierzchnikiem całego Kościoła?
Nie jest to coś, czego zawsze naprawdę chciałem. Nigdy tego również nie oczekiwałem, w każdym razie nie na tym etapie. Zaskoczyło mnie już samo powołanie na biskupa przed ukończeniem pięćdziesiątego roku życia, a co dopiero mówić o wyborze na zwierzchnika Kościoła. Dostrzegam wielką wartość w byciu przełożonym monasteru, co jest szczególnym rodzajem posługi. Z drugiej strony synod biskupów jest organizmem bardzo podobnym do wspólnoty monastycznej. Może zatem zabrzmi to dziwnie, ale czuję się całkiem na swoim miejscu.
Eminencja był studentem na Uniwersytecie Stanu Kalifornia, kiedy przyjął prawosławie. Co przyciągnęło Eminencję do stosunkowo egzotycznej tradycji, jaką jest prawosławie?
Spotkałem się z prawosławiem w księgarni dla hipisów. Zauważyłem tam książkę „Teologia mistyczna Kościoła wschodniego” Włodzimierza Łosskiego. W tamtym czasie to była jedna z nielicznych, dostępnych po angielsku, książek o prawosławiu. Po jej przeczytaniu wiedziałem gdzie jest prawda. Zorientowałem się, że prawosławie stanowi integralną pełnię doświadczenia i wizji tego, czym jest w rzeczy samej chrześcijaństwo.
Prawosławie w USA to wiele Kościołów, często bardzo związanych z grupami narodowymi, czy etnicznymi. Czy widzi Eminencja możliwości zmiany takiego stanu rzeczy?
Historycznie rzecz ujmując, istniał tylko jeden Kościół Prawosławny w Amerykach, zorganizowany przez Rosjan, których bezpośrednim następcą jest OCA. Po rewolucji w Rosji nastąpił podział w prawosławiu rosyjskim powodowany głównie oczekiwaniami nowych wspólnot emigrantów oraz brakiem dopływu środków finansowych z Rosji. Naszym wielkim zadaniem teraz i to w szerszym, prawosławnym kontekście jest zebranie wszystkich tych grup i złączenie ich w jedną strukturę administracyjną.
W przeddzień wyboru na urząd metropolity, Eminencja wygłosił przemówienie, w którym dość krytycznie wypowiedział się o byłych zarządcach waszego Kościoła. Z drugiej strony jednak Eminencja prosił o wybaczenie. Jak postrzegacie swoją rolę obecnie, jak następca osób, które niegdyś zarządzały sprawami OCA?
Wielu członków Kościoła zwiodło się na osobach zarządzających sprawami OCA. Ich zaufanie zostało zdradzone. Nie zapominajmy, że przedstawiciele hierarchii pełnią swoistą ikoniczną rolę w Kościele. Kapłan, ale przede wszystkim biskupi są wezwani, do zachowywania wyższego niż inni stopnia przejrzystości finansowej w ich życiu na wszystkich płaszczyznach. Hierarchia Kościoła bowiem jest powołana, by manifestować obecność Chrystusa pomiędzy ludźmi. Kiedy nie dorastamy do tego zadania, co jest częste i powszechne, w jakimś sensie ta ikona ulega zniszczeniu. Przez taką ikonę ludzie widzą, jakimi jesteśmy grzesznikami .
W historii Kościoła widać wielokrotnie ludzi, którzy najpierw wcale nie chcieli przyjąć odpowiedzialności bycia biskupem.
To prawda, już kilkoro ludzi złożyło mi kondolencje (śmiech). Chyba z tego powodu mamy w Cerkwi tylu świętych biskupów, gdyż ci, którzy to osiągnęli są taką rzadkością, by ich ukazywać jako przykład na zasadzie, tak, to można osiągnąć. Mówiąc to myślę o metropolicie Leoncjuszu, którego kanonizację rozważamy w naszym Kościele. To on sprawił, że OCA stało się czymś więcej, niż Kościołem posługującym społecznościom emigrantów. To on sprawił, że nasza Cerkiew stała się prawdziwym lokalnym Kościołem prawosławnym w Ameryce. Mieszkał tutaj, przy Oyster Bay, a z jego osobą wiąże się wiele cudów.
Czy Eminencja pragnie brać udział w życiu politycznym, tak jak to np. robią biskupi rzymskokatoliccy?
Istnieje różnica pomiędzy kwestiami politycznymi i moralnymi. Jeżeli mają miejsce rzeczy, które niszczą ludzkie dusze, to naszym obowiązkiem jest by stanąć i powiedzieć: „to jest złe, a złe jest dlatego, ponieważ szkodzi tobie. Nie jest to złe, ponieważ tak pisze się w różnych książkach, w cerkiewnych kanonach czy nawet w Piśmie Świętym, a w każdym razie nie tylko z tego powodu, ale właśnie przede wszystkim dlatego, że szkodzi tobie”.
Metropolita Jonasz rozpoczyna sprawowanie urzędu w bardzo trudnym dla OCA okresie. Wspomniany raport specjalnej Komisji Śledczej, na której czele stał biskup Beniamin (składającej się łącznie z pięciu członków, w tym trzech duchownych), ujawnił bezsilność poprzedników metropolity Jonasza oraz sposób, w jaki inni ludzie OCA sprzeniewierzyli majątek cerkiewny.
Warto dodać, że bezpośrednio po sporządzeniu tego ciekawego pod względem kościelnym i prawnym, ale przede wszystkimi pierwszego takiego raportu nie tylko w OCA, ale prawdopodobnie i w całym Kościele prawosławnym, ujawniono go w całości na oficjalnej stronie www.oca.org. W obszernym dokumencie przedstawiono przebieg oraz wnioski z postępowania Specjalnej Komisji Śledczej, przeprowadzonego przeciwko osobom i organom Prawosławnego Kościoła w Ameryce.
Metropolitom Teodozjuszowi i Hermanowi zarzucono w nim przede wszystkim, że scedowali całą odpowiedzialność za sprawy finansowe Kościoła na rzecz jego ówczesnego kanclerza – ks. Roberta Kondraticka. Ten ostatni zaś – którego 30 sierpnia 2007r. pozbawiono stanu duchownego, popularny i wszechpotężny w OCA ks. Bob m.in. sprzeniewierzył setki tysięcy dolarów z kont cerkiewnych, utrzymywał wiele tajnych kont bankowych, z których finansowano wydatki osobiste, z kościelnych funduszy pokrywał prywatne wydatki swoje oraz osób lojalnych wobec niego, a także „podzielił się” środkami zebranymi na rzecz ofiar masakry w Biesłanie.
Wśród wniosków z postępowania znalazło się m.in. wezwanie, by metropolita Herman zrezygnował, przeszedł w stan spoczynku, bądź został usunięty z urzędu zwierzchnika OCA, wspomniany w artykule AP wniosek do prokuratora o wszczęcie postępowania karnego. Zalecono stały i regularny zewnęrzny audyt finansów cerkiewnych. Warto jednocześnie podkreślić, że komisja śledcza nie znalazła potwierdzenia zarzutów o charakterze obyczajowym, o których pisały również polskie media.
Trudno w tej sytuacji dziwić się słowom metropolity Jonasza wygłoszonym w przeddzień wyboru, w których mówił m.in. „Tak. Zdradzono nas. Tak, nasze zaufanie zostało zawiedzione. Mamy to już za nami. Wybaczmy. Pozostawmy to przeszłości, możliwe było uleczenie. Jeżeli będziemy przechowywali żal w naszych duszach, to będzie to niszczyło nas i zabije wspólnotę naszego Kościoła. Wybaczenie i pokuta, to one są istotą Ewangelii”.
— tłum. Szymon Krzyszczuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.