Blogoslawcie Ojcze. Mam pytanie zwiazane z teologia ESCHATOLOGICZNA, mianowicie- jak mamy postrzegac nauke Orygenesa, w nastepnych czasach; Grzegrza z Nysy i innych teologow prawoslawnych, odnosnie APOKATASTASIS.
Czy to ze zostal potepiony na V soborze ze swoja cala nauka, mamy odbierac doslownie?
Jezeli tak, to powinnismy "rozebrac" z jego nauki wszystkich nastepujacych po nim teologow, korzystajacych z filozofii Orygenesa. Zgadzam sie, ze nauka o preegzystencji dusz jest mylna, ale czy wiele przemyslen tej osobowosci z III w. nie jest jak najbardziej prawidlowych.
W zwiazku z tym, czy "mozemy sie osmielic miec nadzieje, ze Milosc zamieszka we wszystkich" i apokatastasis moze stac sie faktem nawet dla "niosacego swiatlo" jesli sie pokaja?
pozdrawiam
Nie wiem dlaczego tak często pojawia się te pytanie na naszym forum. Kościół kategorycznie potępił naukę o apokatastazie. Miłośc nie oznacza kompromisu, ale dobrowolny wybór. Różnica pomiędzy Orygenesem, a św. Grzegorzem z Nyssy polega na tym, że ten pierwszy rozpowszechniał swoją naukę wśród innych, a drugi poprostu się do niej skłaniał i to do końca nie jest to pewne. I tylko za to, że nauka Orygenesa tak bardzo zaczęła przekonywać innych został on potepiony najpierw przez Endimousa Synodos, a dopiero później przez V Sobór Powszechny.
— o. Jerzy Pańkowski
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.