Czy jest sens iść do spowiedzi, jeśli powtarzam te same grzechy? Z jednej strony chcę zjednoczenia z Bogiem poprzez Eucharystię, z drugiej, znając siebie wiem, że będę to powtarzał. Czy nie lepiej spróbować od naprawy złych nawyków i w miarę postępów, dopiero po czasie iść do Spowiedzi i Eucharystii, tak żeby Sakramenty nie zostały potraktowane po macoszemu? Piotr
Grzechy to choroby duszy i koniecznie trzeba je leczyć - za każdym razem, gdy się pojawiają. Im szybciej, tym lepiej! Właściwie wypadałoby porównać je do chorób nowotworowych duszy, bo jeśli nie są leczone w początkowym stadium, to nie tylko będą się szybko rozwijać, ale pojawią się też przerzuty – nie tylko z jednej części duszy na inną/inne, ale też z duszy na ciało…
Misterium spowiedzi/pokajania to lecznica (cs. wraczebnica), a Ciało i Krew Chrystusa to „lekarstwo i pokarm nieśmiertelności”. Z chorobą trzeba iść do lekarza, a później przyjmować lekarstwa i/albo stosować leczniczą terapię. Niektóre dolegliwości można leczyć samodzielnie – drobne skaleczenia, lekkie przeziębienia itp. można traktować środkami z domowej apteczki. Jeśli jednak nawet „drobna” dolegliwość „notorycznie” się powtarza, niezbędna jest fachowa pomoc i zdecydowane działania.
Jeśli wspomniane „złe nawyki” to rzeczywiście „drobne dolegliwości” i dostrzegasz możliwość w miarę szybkiego i skutecznego ich „uleczenia”, życzę powodzenia. Stwierdzenie: „znając siebie wiem, że będę to powtarzał” sugeruje jednak, że problem jest poważny, bo sam sobie z nim nie radzisz, albo nie próbujesz, albo zwyczajnie nie chcesz się leczyć. Przypomnieć tu trzeba ewangeliczną opowieść o uzdrowieniu paralityka przy sadzawce Betesda – Chrystus, widząc go i wiedząc, że choruje od trzydziestu ośmiu lat, zwraca się do niego z pytaniem: „Czy chcesz wyzdrowieć?” i nie było to pytanie retoryczne! (por. J 5,1-16).
Myślę, że pomocne byłoby tutaj dokładniejsze zrozumienie i potraktowanie obu misteriów. W misterium spowiedzi/pokajania nie zatrzymuj się na ilości/częstotliwości ulegania złym nawykom, ale spróbuj wejrzeć w siebie i odnaleźć przyczyny/źródła tych nawyków. Walcz (ze sobą?) o pokajanie - głębokie zrozumienie samego siebie, swoich słabości. Prawdziwe leczenie to likwidacja wewnętrznych przyczyn danej choroby, a nie zwalczanie jej zewnętrznych przejawów. Oba postawione pytania sugerują, że już teraz spowiedź/lecznica traktowana jest „po macoszemu” - czysto formalnie (dla uspokojenia sumienia?), a Eucharystia redukowana jest do działania „tabletki od bólu głowy” – głowa boleć przestania, ale tylko na chwilę, bo przyczyna bólu ciągle pozostaje nietknięta.
Pomysł, aby „lepiej zacząć od naprawy złych nawyków” jest słuszny, bo Pan Bóg nie zrobi za nas tego, co tylko my możemy zrobić – powstrzymywać się od grzesznych słów i uczynków. Trzeba tu jednak zadać sobie pytanie: „Czy na pewno poradzę sobie bez pomocy i wsparcia Lekarza i Lekarstwa Nieśmiertelności”? O pokajanie - głębokie zrozumienie trzeba usilnie prosić w modlitwie…
— Ksiądz Włodzimierz Misijuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.