śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Pytania i odpowiedzi 24 stycznia 2020

Masz pytanie?

Prześlij je do nas.

Mam 15 lat. W rodzinie czasami było mówione takie "przysłowie" "Wsio nie sława Bohu" kiedy np. I tak było źle i tak nie dobrze. I ja również jak byłem mniejszy i teraz do niedawna to czasami, rzadko tak mówiłem. Ale teraz już tak nie mówię i innych poprawiam jak ktoś tak powie. Czy to jest bluźnierstwo na Świętego Ducha? Czy Bóg to wybaczy?

Myślę, że w sytuacjach, o których piszesz chodziło raczej o stwierdzenie: "Wsio wo sławu Bohu" albo raczej "Sława Bohu za wsio" ("i za skorb' i za radost'"). W ten sposób słowa para-liturgicznej pieśni wyrażają naszą wiarę, że wszystko, co nas spotyka, zarówno radości i przyjemności, jak i trudności i smutki, mają jakiś "wyższy" albo "głębszy" cel. Dziękujemy Bogu za wszystko, wierząc że dzieje się to za Jego przyzwoleniem i dla naszego dobra. Łatwiej przychodzi dziękować za dobro czy przyjemności, których doświadczamy. Trudniej przychodzi przyjmowanie i do tego jeszcze dziękowanie za trudności czy nieprzyjemności, ale mówiąc (czy myśląc) "Sława Bohu za wsio", potwierdzamy naszą wiarę w to, że Bóg dopuszcza je, aby nam pomóc. Pewna mądrość ludowa głosi: "Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Wspomnij na starotestamentową opowieść o Józefie, jednym z 12 synów Jakuba. Bracia chcieli go zabić, ale powstrzymali się i sprzedali go w niewolę. Trafił do Egiptu i tam wytłumaczył dziwne sny faraona o krowach i kłosach. Wyjaśnił że oznaczają 7 lat urodzaju i 7 lat suszy, zaproponował gromadzenie zapasów. Kiedy nastał głód, bracia przyjechali do Egiptu, żeby kupić coś do jedzenia. Kiedy się im ujawnił, przerazili się, a on im wytłumaczył, że to Bóg ich rękoma doprowadził do tego, aby cały Izrael nie zginął z głodu. Tak więc coś, co "po ludzku" w danej chwili wygląda na ogromną nawet tragedię, z czasem, z "szerszej perspektywy" może okazać się błogosławieństwem. Inne biblijne wyjaśnienie trudności, które dotykają ludzi, to swego rodzaju "terapia wstrząsowa". Gdy Izrael błądził i oddalał się od Boga, Bóg posyłał proroków, sędziów czy królów, aby naród wybrany się opamiętał i wracał na właściwą drogę. Gdy ich nie słuchał i oddalał się jeszcze bardziej, gdy nie było już innego sposobu, dopuszczał plagi, wojny czy niewolę, aby w ten sposób okazać mu pomoc. Po tych trudnych doświadczeniach Żydzi dziękowali Bogu i wracali na właściwą drogę... Zapewne śpiewali wówczas: "Sława Bohu za wsio"... Inna mądrość ludowa mówi: "Każdy kij ma dwa końce". W trudnych sytuacjach nie skupiajmy się na tym negatywnych "końcach", ale po "przeciwnej" stronie szukajmy możliwości pozytywnego ich wykorzystania. Jak już o mądrościach ludowych mowa to wspomnijmy o jeszcze jednej - Amerykanie mawiają: "No pain, no gain" (Jak nie boli, to nie przynosi pożytku...). Z chrześcijańskiej perspektywy można by to ująć stwierdzeniem: "Zmartwychwstanie nastąpiło po ukrzyżowaniu"... Twego powstrzymywania się od sławienia Boga za wszystko, co nas spotyka, nie rozpatrywałbym w kategoriach grzechu czy bluźnierstwa, ale dopatrywałbym się w tym przejawów Twej tymczasowej "krótkowzroczności".

— Ksiądz Włodzimierz Misijuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →