Mam do księdza nie tyle pytanie, co prośbę. Od kilku lat jestem mężatką (ślub w kościele katolickim). Jakiś czas temu poznałam sympatycznego młodego człowieka, który wykazywał podobne do moich zainteresowania. Znajomość przeradziła się w przyjaźń. Ale mam jednak problem z tym związany, z którym nie potrafię się sama (a także z pomocą terapii psychologicznej) uporać. Mój przyjaciel próbował sobie kiedyś odebrać życie. Ponieważ sama miałam podobne próby, zapragnęłam zrobić wszystko, by żył. Najlepszym pomysłem, na jaki wpadłam, były rozmowy z nim i modlitwa za niego. Wplątałam się jednak w bardzo silną relację emocjonalną między mną a moim przyjacielem. Jeśli mogę, proszę o modlitwę za mnie, mojego męża i mojego przyjaciela.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję
Marta
Będę się za Panią modlił. Tego typu związki są bardzo niebezpieczne. Silna więź emocjonalna (nawet bez relacji seksualnmych) może być problemem dla Pani małżeństwa.
— ks. Henryk Paprocki
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.