śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Pytania i odpowiedzi 9 stycznia 2024

Masz pytanie?

Prześlij je do nas.

Ostatnio oddaliłam się od Boga. Zauważyłam że gdy stanie się coś złego moi bliscy twierdzą że to wola boża. Przez to odniosłam wrażenie że Bóg jest zły i że karze ludzi za ich najmniejszy błąd. Zaczęłam się go bać. Swoich myśli również. Boję się że gdy pomyślę o czymś co lubię co wiąże się z jakąś bliskością od drugiego człowieka zostanę w jakiś sposób ukarana. Odnoszę wrażenie że każdy mój błąd będzie wiązał się z jakimiś nieszczęściem. Choruję na nerwice co jeszcze bardziej nasila strach. Gdy uczestniczyłam w życiu religijnym zaczęłam zauważać że rzeczy mówione przez duchownego zgadzają się z moimi lękami i obawami. Np o brutalnym końcu świata, albo właśnie karami za błędy które można popełnić w życiu. Modlę się, ale mam uraz do cerkwi i religijnych praktyk przez duchownych, z którymi miałam styczność. Zaczęłam rozmawiać z Bogiem jak z przyjacielem i modlić się własnymi słowami, poczułam ulgę nie mając styczności z kazaniami mówionymi przez duchownych i treściami z którymi się nie zgadzam i których mówiąc wprost się boję. Czy to jest złe? Aleksandra

Modlitewna rozmowa z Bogiem jak z przyjacielem i modlitwa wypowiadana własnymi słowami to ideał, do którego wszyscy powinniśmy dążyć. W kształtowaniu takiej postawy powinny pomagać/pomagają nam modlitwy skomponowane/ułożone przez świętych i cerkiewne nabożeństwa. W zakończeniu wielu ektenii Chrystus określany jest jako "Miłujący człowieka" (cs. Czełowiekolubiec) albo "Przyjaciel człowieka" (gr. filanthropos). Bóg jest miłością - okazuje nam swą miłość i zaprasza nas abyśmy ją odwzajemniali i okazywali ją Bogu i innym ludziom.
Twierdzenie, że gdy zdarzy się coś złego, to "stoi za tym Bóg", jest dużym "uproszczeniem". Bóg wie o wszystkim - o tym, co było, co jest i co będzie - ale to nie znaczy, że o wszystkim zdecydował, wszystko ustalił, zaplanował. My też mamy tu wiele "do powiedzenia" - Bóg obdarował nas wolną wolą i to przecież my podejmujemy swoje własne decyzje i działania. Bywają niewłaściwe i wówczas ponosimy ich konsekwencje, ale nie "zwalajmy" winy na Boga. Bóg wiedział jak postąpimy, pozwolił nam na to, bo obdarował nas wolną wolę i ją szanuje, ale to nie Bóg zdecydował o tym jak postąpiliśmy. To była nasza decyzja. Choć  ciągle popełniamy błędy, grzeszymy, On ciągle nas miłuje. Perspektywa "brutalnego końca świata [...] kar za błędy, które można popełnić w życiu" roztaczana bywa przez wiernymi, aby przestrzec ich przed konsekwencjami grzesznego życia i pomóc w powstrzymywaniu się od niewłaściwych, błędnych, grzesznych zachowań. Sąd na pewno nastąpi, ale boleśnie dotknie tych, którzy nie próbują, nie chcą zmienić swego błędnego postępowania i na miłość Boga nie odpowiadają miłością. Choć dzieciom zdarza się narozrabiać, mama/rodzice dalej kochają swoje dzieci... Spróbuj wrócić do cerkiewnego/religijnego życia ze względu na misteria/sakramenty, które umożliwiają nam zbliżenie, a nawet zjednoczenie z Bogiem, który jest miłością. Jeżeli Twój parafialny duchowny ciągle mówi w kazaniach tylko o sądzie i karach, to możliwe, że też ma jakąś nerwicę, ale domyślam się, że porusza też inne tematy, jednak Twoja dolegliwość spowodowała, że zwróciłaś uwagę/usłyszałaś/zauważyłaś tylko to, co akurat budzi Twoje obawy... Słuchajmy uważnie....

— Ksiądz Włodzimierz Misijuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →