Już od początku zeszłego tygodnia w Egipcie nasiliły się walki pomiędzy zwolennikami obalonego pod koniec czerwca br.
Już od początku zeszłego tygodnia w Egipcie nasiliły się walki pomiędzy zwolennikami obalonego pod koniec czerwca br. prezydenta Mohammeda Mursiego i jego przeciwnikami; ci pierwsi, należący do Bractwa Muzułmańskiego i innych radykalnych ugrupowań islamistycznych, nie mogąc się pogodzić z porażką, atakują opozycjonistów, a nawet armię i budynki instytucji publicznych. Jednakże od samego początku główną ofiarą stali się egipscy chrześcijanie, w znakomitej większości należący do Prawosławnego Kościoła Koptyjskiego, stanowiący znaczy procent społeczeństwa – już pierwsze wydarzenia po obaleniu Mursiego, o których informowaliśmy tutaj, mogły budzić trwogę. Niedługo przed zeszłotygodniowym nasileniem się zamieszek niepokojące sygnały docierały do nas z Asjutu i innych miejsc tego kraju. Jak się niestety okazało, to nie było apogeum, lecz „tylko” sygnał ostrzegawczy.
Jak to bywa zazwyczaj, muzułmanie wybrali na atak nieprzypadkową datę – tym razem było to rozpoczęcie postu przed świętem Zaśnięcie Bogurodzicy (cs. uspieńskiego): w środę, 14 sierpnia br., doszło do największego pogromu egipskich chrześcijan w przeciągu ostatnich stu lat. Islamskim ekstremistom wystarczyła jedna doba, by zaatakować ponad 70 świątyń chrześcijańskich – w większości prawosławnych, choć wśród nich znalazły się również kościoły katolickie i zbory protestanckie – kilka szkół teologicznych, a nawet jeden sierociniec prowadzony przez Cerkiew. Pięćdziesiąt dwie świątynie zostały zniszczone w znaczny sposób, co najmniej siedem doszczętnie spłonęło. Najwięcej cerkwi zniszczono w dużych egipskich miastach słynących z dużej mniejszości (a w niektórych przypadkach prawdopodobnie większości) chrześcijańskiej: wspomnianym już Asjucie (8 cerkwi), Minii (12 cerkwi), Sohadż (5 cerkwi), Fajum (5 cerkwi) oraz Suezie (5 cerkwi).
Niedziela osiemnastego sierpnia pokazała pełny tragizm sytuacji: w wielu parafiach w ogóle nie sprawowano Boskiej Liturgii – przecież nie było gdzie, zaś w innych czyniono to przed ruinami cerkwi. I tak, np. w 1600-letnim monasterze Dedżla położonym na południe od Minii po raz pierwszy od czasów jego założenia nie celebrowano niedzielnej Boskiej Liturgii – islamiści zniszczyli wszystkie trzy cerkwie znajdujące się na jego terenie.
W specjalnym oświadczeniu koptyjski patriarcha Teodor II wezwał do usilnej modlitwy, zwłaszcza że trwa post przed świętem Zaśnięcia Bogurodzicy, który jest gorliwie przestrzegany przez Koptów, i cały ten okres poświęcają właśnie szczególnie Matce Bożej. Sam papież jednak przebywa w ukryciu z troski o jego bezpieczeństwo.
Współczucie i solidarność z chrześcijanami Egiptu wyrazili m. in. serbski biskup Australii i Nowej Zelandii Ireneusz oraz arcybiskup Sebasty Teodozy Atallah Hana z greckiego Patriarchatu Jerozolimy, który jest znany z wypowiedzi i działalności na rzecz chrześcijan świata arabskiego. Serbski władyka podkreślił wspólny los dwóch tak ważnych miejsc dla Prawosławia, teraz tak krwawiących: Kosowa i Metochii oraz Egiptu, a zwłaszcza jego monasterów. Z kolei palestyński hierarcha stwierdził m.in., że atakującym cerkwie, kler i wiernych w Egipcie, Syrii, Iraku i Libanie przyświeca wspólny cel – wzniecenie nienawiści pomiędzy Arabami wyznającymi różne religie, co ma doprowadzić do upadku świeckości w tych państwach, która to wcześniej zapewniała względną harmonię i pokojowe współżycie pomiędzy Arabami muzułmańskimi i chrześcijańskimi.
Film przedstawiający płonacą cerkiew pw. św. proroka Mojżesza
Na podstawie: theorthodoxchurch.info, pouke.org, pravmir.com
— Dominika Kovačević
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.