Wspomnienie świętego Symeona Bosego, ihumena monasteru Filoteu i założyciela monasteru na górze Flamurii
(19 kwietnia/2 maja)
Św. Symeon żył w XVI w. i był synem wiejskiego duchownego z okolic miasta Wolos. Mając piętnaście lat, Symeon porzucił rodziców i powierzył samego siebie opiece duchowego kierownika, biskupa Dimitriady Pachomiusza. Biskup postrzygł go jako mnicha, a następnie wyświęcił na hierodiakona. Później święty wstąpił do monasteru Zaśnięcia w Kissawosie, w pobliżu góry Olimp. Tam ćwiczył się w surowej ascezie: zawsze nosił tylko starą i pobrudzoną odzież, chodził boso[1] i spędzał całe noce, stojąc przed obliczem niewidzialnego Boga.
Dążąc do jeszcze większych wysiłków, Symeon udał się na Świętą Górę i został przyjęty do Wielkiej Ławry. Został tam wyświęcony na kapłana, po czym wstąpił do monasteru Filoteu.
Św. Symeon był żywym wzorem doskonałego życia ascetycznego i wielu braci z pożytkiem naśladowało jego przykład. Z tego powodu zmuszony był na ich prośby zostać ihumenem.
Wtedy szatan podkusił braci do zawiści w stosunku do świętego. W dniu Paschy ci niegodni mnisi prowadzili się tak niegodnie, że święty zwrócił im uwagę. Mnisi rzucili się na niego, dosłownie jak dzikie zwierzęta, i zamknęli w baszcie monasterskiej, żeby ich zabawa nie miała żadnych przeszkód. Św. Symeonowi udało się uciec przez okno i opuścił Świętą Górę.
Po powrocie do ojczyzny święty osiedlił się w pustynnym miejscu na górze Zagora (Pelion), zwanej też Flamurią. Trzy lata mieszkał pod jabłonią, nie bacząc na niepogodę i surowy klimat. Cały czas spędzał na modlitwie, poście i czuwaniu. Wkrótce do ascety dołączyli czciciele jego cnót i po siedmiu latach zaczął on budować monaster poświęcony Trójcy Świętej. Zbudowawszy monaster w całkowitej zgodności z regułą życia wspólnotowego, św. Symeon zadbał o jego niezależność, oddając monaster pod opieką patriarchatu konstantynopolitańskiego[2].
Następnie wyruszył, by głosić słowo Boże w rożnych rejonach Grecji, gdyż w tamtych czasach niewoli tureckiej, kiedy wszelka oświata była zakazana, nauczanie w duchu ewangelicznym było szczególnie konieczne. Nowy apostoł, bosonogi i nic nieposiadający poza łaską Bożą, spoczywającą w jego sercu, św. Symeon przeszedł całą Tesalię, a następnie także Beocję. Uczył chrześcijan przestrzegania przykazań Bożych, rezygnacji z zemsty, niechodzenia do czarowników i wróżbiarzy oraz poświęcania dnia niedzielnego modlitwie w cerkwi[3]. Stąd, lecząc swoją modlitwą różne choroby, udał się do Aten, gdzie serdecznie przyjął go biskup Wawrzyniec (1528-1550) i poprosił o nauczanie w cerkwiach tego miasta.
Gdy św. Symeon kontynuował swoje wysiłki kaznodziejskie na wyspie Eubea, wtedy pewni Turcy w tym rejonie, którzy zazdrościli świętemu sukcesów, oskarżyli go przed miejscowym przedstawicielem paszy o próby nawracania muzułmanów na chrześcijaństwo. Symeon został aresztowany, ale ku wielkiemu zdumieniu strażników zaczął pomagać tłumowi w zbieraniu drew, żeby ustawić stos na głównym placu miasta. Dzięki interwencji matki sędziego kaźń została odłożona i zaczęło się przesłuchiwanie świętego, który wyjaśnił, czego nauczał. Sędzia nie znalazł w nim żadnej winy, za którą należałoby go ukarać i wypuścił świętego, aby dalej nauczał.
Święty powrócił do monasteru Flamuria, gdzie postrzygł dużą liczbę uczniów, którzy przyłączyli się do niego podczas jego apostolskich wędrówek. Potem udał się on do Konstantynopola, gdzie patriarcha Jeremiasz II (1587-1595) przyjął go z honorami. W tym mieście, jak i w Grecji, słowo świętego płynęło dosłownie jak niewyczerpane źródło. Było umacniane przykładem jego życia, całkowicie poświęconego Bogu i nawróciło wielu chrześcijan do pokutowania za grzechy. Po wyspowiadaniu się świętemu, zaczynali oni odtąd żyć zgodnie z Ewangelią, a wielu z nich prosiło o mnisze postrzyżyny.
W Konstantynopolu Bóg wezwał św. Symeona, aby połączył się z chórem świętych. Symeon zmarł 19 kwietnia 1594 r. i został pochowany w cerkwi Bogarodzicy na wyspie Chalki. Po dwóch latach relikwie świętego zostały przeniesione do założonego przez niego monasteru, gdzie w ciągu dwóch wieków dokonało się przy nich mnóstwo cudownych uzdrowień.
[1] Stąd przydomek: Symeon Bosy.
[2] Już w epoce bizantyjskiej założyciele monasterów często troszczyli się o to, żeby ochronić je przed ingerencją miejscowych władz, świeckich lub duchowych. Osiągali to, oddając swoje monastery pod jurysdykcję patriarchatu konstantynopolitańskiego, przez co monaster uzyskiwał status stauropigialnego.
[3] Te główne motywy kazań św. Symeona pod dwóch wiekach zostały przejęte przez św. Kosmasa z Etolii, który także był mnichem w Filoteu (24 sierpnia).
Za: Synaksarion. Kwiecień, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2014, s. 214-217.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.